Ponoć faceci nie płaczą, ale dziś, kiedy prowadziłem psa do uśpienia, rozkleiłem się jak nigdy dotąd. Gdzie nie spojrzę widzę jego ulubiony kocyk, zabawkę czy jego legowisko; mimo że jest już na tamtym świecie pochowany na cmentarzu z innymi psami, wciąż czeka na niego w domu miska z wodą i chrupkami...
Dodaj anonimowe wyznanie
Faceci płaczą. Pozwól sobie na żałobę.
Też tak miałem. Jak mój pies umarł w domu zrobiło się jakoś dziwnie pusto. Dlatego przygarnąłem kundelka ze schroniska.
Pseudo-macho nie płaczą. Współczuję.
Idź do schroniska i weź kolejnego psiaka. Na pewno ci podziękuję na swój sposób za to, że go wziąłeś.
Doskonale Cię rozumiem. Niedawno musiałam uspać mojego 17-letniego psa.
Faceci również płaczą i nie uważam, że jest to jakikolwiek powód do wstydu. Ja kiedy przeżywałem niezwykle mroczne chwile mojego życia przez blisko miesiąc budziłem się JUŻ płacząc. Nie wyglądało to w ten sposób, że otwierałem oczy i osaczały mnie dołujące momenty i wtedy lały mi się łzy z oczu, ale po prostu budziłem się już w trakcie płaczu... Gdybym sam tego nie przeżył chyba nie uwierzyłbym, że coś takiego jest możliwe.
Tylko raz w życiu wpadłam w histerię. Płakałam tak, że traciłam oddech. Szłam z moją sunią do weterynarza uśpić ją a ona, ciepiąca, jak zawsze podnosiła ufnie pysk do góry w moją stronę. Nigdy nie zapomnę tego spojrzenia.
Chłopaki nie płaczą. Mężczyźni tak.
Ja tak odprowadzałem Fione, czarną kotkę z białą plamką pod mordką. Wyszedłem od weta, siadłem na schodach i sie rozwyłem.
Każdy płacze, to nie jest zależne od płci. Faceci są na dużo gorszej pozycji niż kobiety, bo im się zabrania płakać. Nie jest łatwo być wrażliwym mężczyzną w dzisiejszym świecie. To normalne, że przywiązałeś się do swojego psa.