#sVr24

Nienawidzę ludzi. Wszystkich. Każda znajomość kończyła się porzuceniem i rozczarowaniem. Nikt mnie nigdy nie lubił, tym bardziej kochał. Kiedyś zależało mi na znajomościach, próbowałam jak mogłam, zaczęto się nade mną znęcać. Teraz każdy mnie niesamowicie irytuje (dotyk, zaglądanie w telefon, łażenie razem, łażenie za mną, nieporadne ciągłe próby zbliżenia się do mnie, zwykle w złym albo samolubnym celu, lub jestem „mniejszym złem” dla kogoś, kto nie ma też znajomych i chce kogokolwiek mieć), nieważne, czy ma dobre czy złe intencje. Nawet jak do kogoś zagadam, aby nie było niezręcznie, jestem zbywana jako gorsza osoba, ktoś, kto jest „mniej” człowiekiem. Chcę spędzić życie sama, bez nikogo. Nienawidzę ludzi.
21WiekXD Odpowiedz

Droga wolna, tylko po co żalisz się nam ludziom? Bardziej to brzmi jak wylew żalu i frustracji z powodu Twoich wyborów życiowych.

GGGeralt

Żałosne, weź sie poducz empatii XD

czarnaskorupa

Mamy 21WiekXD, a niektórzy nadal nie rozumieją, że człowiek w dobie frustracji kieruje się emocjami.
Wyżarło Ci jakąś część mózgu?

jssghf

XD od tego jest ta strona, typie

21WiekXD

Jeśli wasza trójka nie zrozumiała, to chodzi mi o to, że osoba dodająca wyznanie pisze, że nienawidzi ludzi i chce spędzić życie bez nich. Jeśli rzeczywiście tak jest, to po co się tutaj udziela i szuka uznania, reakcji czy czego tam chce od tych znienawidzonych ludzi.

Frog Odpowiedz

"Nawet jak do kogoś zagadam, aby nie było niezręcznie, jestem zbywana jako gorsza osoba, ktoś, kto jest „mniej” człowiekiem."

Trzy pytania:
1. Ile masz lat?
2. Skąd tak dokładnie wiesz, kto co o Tobie myśli? Takie dostajesz informacje? Ktoś mówi Ci w twarz: : "Jesteś gorsza, jesteś mniej człowiekiem." ?
3. A nie jest przypadkiem tak, że na potrzeby swojej nienawiści tworzysz sobie wyimaginowane obrazy i sytuacje, które w psychologii nazywa się projekcjami?

Za wiki:
Projekcja – mechanizm obronny polegający na przypisywaniu innym własnych niepożądanych uczuć, poglądów, zachowań lub cech najczęściej negatywnych.

gizmord Odpowiedz

Tak najbardziej to chyba nienawidzisz samej siebie...

Dragomir

Bardzo mądre zdanie 😍

TakaOna100 Odpowiedz

Siebie chyba bardziej

czarnaskorupa Odpowiedz

Bo dokładnie tak jest!
Ludzie są w pierwszej kolejności egoistyczni. W drugiej egocentryczni. W trzeciej zwracają się do Ciebie z przyczyn także egoistycznych.
W głębszych bywają nielojalni i również egoistyczni.

Mężczyznom chodzi o jedno (może nie tyle seks, ale kierują się uczuciem), a kobiety mają moralność z piasku - kończy się, gdy chodzi o ich interes.

Też próbowałam, teraz już mam to gdzieś i nie zależy mi.

Życzę Ci, żebyś spotkała kogoś, kto podejdzie do Ciebie bezinteresownie. To rzadkość, ale jeśli nie, mówi się trudno.
Ja już nie potrzebuję ludzi. Męczą mnie. Nie chcę dbać o kontakt, są nudni, nieciekawi. Znalazłam sobie powołanie. Praca, edukowanie ludzi. Im bardziej w tym siedzę, tym łatwiej mi się do nich zdystansować, mieć gdzieś, jacy są, co nimi kieruje. A co może? Interes. A mną duże pieniądze.
A pieniądze idą na pasje, podróże, rozwój osobisty. Mam nadzieję, że kiedyś osiągniesz też taki stan i podejście. Czas na rozwój i zmianę siebie, ulepszanie swojego życia. Mam nadzieję, ze kiedyś osiągniesz ten stan. Bo jest piękny i wolny. A pokochanie siebie to najlepsze, co sobie możesz zrobić.

Dragomir

Niby zarabiasz duże pieniądze
I źle gdy mężczyźni mają żądze
Lecz czym się różni tych mezczyzn żądza
Od Twojej, kiedy pragniesz pieniądza?
Mówisz że inni ludzie są nudni
Jesteś samotna jak pies na dnie studni
Lecz mur ten sama wybudowałaś
Bo kilka razy źle wybierałaś
Mówisz że ludzi Ci nie potrzeba
Lecz bez nich braknie Ci nawet chleba
Tak więc naprawdę czy potrzebujesz
Dowiesz się wtedy, gdy głód poczujesz
Smutny komentarz i smutne życie
Czarna Skorupa też marzy skrycie
Lecz się sparzyła, i chowa rogi
Przed życiem bierze za pas swe nogi
W tej sytuacji mam taki pomysł
By ograniczyć nam wszystkim domysł
Zmień swoją nazwę: Czarna Skorupa
Na to gdzie jesteś - to Czarna Dupa.

czarnaskorupa

Czy Ty właśnie poświęciłeś dłuższy czas na napisanie wiersza, w którym porównujesz negowane przeze mnie instynktowne zapędy seksualne do rozwoju, samodoskonalenia, by po prostu lepiej żyć i być wolnym finansowo człowiekiem, a następnie zabawiłeś się w psychoanalizę? Serio? Ty tak na poważnie?

Dragomir

Sama wiesz to najlepiej, i wiesz jak puste są Twoje wieczory i noce. Bez ludzi. Samotnie. Wiesz, mityczny Midas też był smutny, mimo że otoczony przepychem. Nawet własną córkę zamienił w złoto. A jednak to nie było to...u Ciebie to też nie jest to. Nie bądź pazerą, otwórz się na ludzi. Kiedy trzeba, przebaczaj, a jeśli możesz to wnies sama trochę radości do czyjegoś życia. Nie kiedy się to opłaci, tylko kiedy czujesz że kogoś uszczęśliwisz nawet za nic. To naprawdę cieszy. Nie bądź zimnym suczyskiem ;)

czarnaskorupa

"Sama wiesz to najlepiej, i wiesz jak puste są Twoje wieczory i noce. Bez ludzi. Samotnie."
Moim wieczorom daleko od pustki. Ledwo skończę lekcje, a chłop już by chciał spędzić czas. Kręcił latami nosem, że nie mam czasu. W końcu pogodzil się, ze jestem w pełni wolna tylko od połowy czerwca do końca sierpnia.

"Wiesz, mityczny Midas też był smutny, mimo że otoczony przepychem. Nawet własną córkę zamienił w złoto."
Ale ja nie jestem Midas i nie potrzebuję otaczać się złotem - zamiast tego wymieniać je na bezpieczeństwo i doświadczenia, jeśli nie intelektualne zasoby.

"Nie bądź pazerą, otwórz się na ludzi." - to, co ludzie mi dają, mi nie wystarcza. Gadają o sobie, brak im szacunku do czyjegoś czasu, są cipami - nie potrafią pomóc słabszym. Bezwartościowe w większości dno, szczególnie pochopni, impulsywni i mało wrażliwi ekstrawertycy, którzy mają więcej śliny do gadania niż komórek mózgu.
Wnoszę normalną atmosferę ku obcym ludziom, z którymi nie łączy mnie nic, ale jeśli mam myśleć o głębszej relacji, odpycha mnie myśl o większości.

Nie myśl, że ludzie są tak prostolinijni i odzwierciedlają czynami to, co myślą. To, co myślę, to sobie myślę. Życie nie jest od tego, by robić sobie wrogów, tylko postępować zgodnie ze swoimi zasadami.

Harmony Odpowiedz

A ja myślę że jednak masz paskudny charakter nad którym powinnaś popracować bo nie ma innej opcji jeśli wszystkie relacje były nieudane.

Leon0999

Wystarczy niewiele, żeby ludzi zniechęcić do siebie i wcale nie chodzi tu o charakter. Ludzie nie mówią o tym głośno ale zdarzają się trywialne powody odrzucenia, bardzo często powierzchowne np. ubiór, nadwaga, jakiś defekt urody, wada wymowy czy zaburzenia jak Asperger albo zwykła nieśmiałość i ludzie potrafią Ci wejść na głowę. Mnie przez pół życia wmawiano, że ze mną jest coś nie tak i ludzie mnie tak traktowali jak autorkę. Aż zacząłem się doszukiwać wad u innych i od razu poprawiło mi się samopoczucie. Rada, że ktoś ma paskudny charakter, bo ludzie stronią od niej jest jedną z najgorszych rad jakie można dać. Bardzo często ludzie od których odwracają się inni to wbrew pozorom te najbardziej wartościowe osoby.

pantarei

Jeśli "każdy" i "wszędzie" odrzuca autorkę to albo z "każdym" i "wszędziem" jest coś nie tak, albo z autorka.

pantarei

"Rada, że ktoś ma paskudny charakter, bo ludzie stronią od niej jest jedną z najgorszych rad jakie można dać."
Można po polsku?

"Bardzo często ludzie od których odwracają się inni to wbrew pozorom te najbardziej wartościowe osoby."
Niegrozne, wycofane, plujące jadem osoby, które odmawiają pracy nad sobą nie są tymi najbardziej wartościowymi. Niekoniecznie znalazły się w takim miejscu własnej winy(np w wyniku znęcania się nad nimi przez opiekuna), ale tylko one mogą coś z tym zrobić zamiast przypisywać negatywne bagno ze swojej głowy wszystkim wokół

Leon0999

pantarei

"Rada, że ktoś ma paskudny charakter, bo ludzie stronią od niej jest jedną z najgorszych rad jakie można dać."
Można po polsku?

No przecież po polsku masz i do tego z kulturą czego nie można powiedzieć o Tobie.

Domandatiwa

Ludzie się odwracają od nas wtedy, kiedy relacja z nami nie jest dla nich nie ma na tyle pozytywnego bilansu zysków i strat, żeby poświęcić na nią czas i energię (które są ograniczone i trzeba wybierać między aktywnościami i relacjami, na które je pożytkujemy).

Na ile relacja z nami jest pozytywna dla innych zależy w dużej mierze, ale nie wyłącznie od nas. Nie umiem określić, jak często i w jakim stopniu jesteśmy w stanie zmienić to, jak wpływamy na innych. Ale jeśli jestesmy w momencie, w którym te trudności w relacjach nas zabijają, osobiście uważam, że zrobienie wszystkiego po to, żeby poprawić ten stan, jest warunkiem względnie znośnego życia, a może nawet warunkiem przeżycia w ogóle.

pantarei

@Leon
Błąd semantyczny i logiczny(odwrócenie ciągu przyczynowo-skutkowego)

"Rada, że ktoś ma paskudny charakter, bo ludzie stronią od niej jest jedną z najgorszych rad jakie można dać."
=>
"Mówienie, że ludzie stronią od niej bo ma paskudny charakter jest najgorszym co mozna (w tej sytuacji) powiedzieć"

Druga część komentarza mogłaby być milsza, ale nie uważam za wmawianie osobie, która ucieka w spiralę nienawiści i odmawia pracy nad sobą bo wszyscy wokół są "be", że jest wartościową osobą służy poprawie sytuacji. Raczej w tym przypadku umacnia przekonanie, że ma rację.

pantarei

@Domandatiwa
Zgadzam się z większością komentarza. Dodałbym tylko, że oprócz poprawy swoich umiejętności w budowaniu relacji trzeba jeszcze nauczyć się kiedy przestać w jakąś inwestować. Nie zawsze bilans zysków i strat "wyliczany" jest w zrównoważony sposób. I nie zawsze ludzie wyciągają
prawidlowe wnioski z błędnych "inwestycji" (co czasem może też działać na naszą korzyść kiedy popełniamy błąd za błędem).
Kompetencje społeczne - jak każde - można wyćwiczyć. Jedni bardziej, inni mniej. Ale przyzwoity poziom jest w zasięgu (prawie - pomijam niektóre upośledzenia) każdego.

Leon0999

@pantarei

A wmawianie osobie, która się po prostu żali w internecie, bo nie ma komu się zwierzyć, że popada w spiralę nienawiści jest w porządku? Zakładanie, że osoba, której nie znasz, ma paskudny charakter jest porządku? I kiedy ja wmawiałem jej że wszyscy są "be"? Napisałem tylko, że szukanie wad tylko u siebie jest nie w porządku. Może lepiej Ty już nie radź nikomu w internecie, jeśli masz to robić w ten sposób.

pantarei

@Leon
"A wmawianie osobie, która się po prostu żali w internecie, bo nie ma komu się zwierzyć, że popada w spiralę nienawiści jest w porządku? "
Wszyscy krzywdzą, wszyscy odrzucają, wszyscy be. Spirala nienawiści.

"Zakładanie, że osoba, której nie znasz, ma paskudny charakter jest porządku?"
Nie muszę zakładać.
Jeśli ktoś zakłada, że wszyscy wokół są źli i warto ich nienawidzić nie ma dobrego charakteru.

"I kiedy ja wmawiałem jej że wszyscy są "be"? Napisałem tylko, że szukanie wad tylko u siebie jest nie w porządku."
Tylko ona nie szuka wad w sobie. Tylko twierdzi, że wszyscy wokół to robią. I utwierdzasz ja w przekonaniu, że inni są "be" mówiąc, że pewnie ja odrzucają z powodu jakiejś drobnostki.

Aktualnie wdg wyznania jest zbitkiem nienawiści, każdy zdrowy na umyśle człowiek nie będzie się zbliżał. Ale... Ci głupi i nienawistni ludzie próbują z nią nawiązać kontakt. To ONA odrzuca wszystkie próby nawiązania kontaktu przez inne osoby zakładając, że sa złe(do znalezienia w wyznaniu). To ONA przypisuje im negatywne cechy, nie oni jej.

"Może lepiej Ty już nie radź nikomu w internecie, jeśli masz to robić w ten sposób."
A może czytaj ze zrozumieniem. Autorka pewnie i ma jakieś wartościowe cechy, ale dopóki nie zacznie pracować nad swoimi negatywnymi emocjami i kompetencjami społecznymi czeka ją tylko więcej bólu, który sama sobie zadaje
a) przyznania się, że jest nad czym pracować i że problem moze(nie musi) leżeć równie dobrze w niej.
b) bardzo ciężkiej pracy

Prawda bywa okrutna. Świat jest okrutny.
A autorka i tak jest przekonana, że jestem nienawistnym gnojem.

Życzę jej wszystkiego dobrego, chociażby z samolubnego powodu, że nie chciałbym spotykać tak negatywnych ludzi na swojej drodze. Jeśli uważasz moje słowa za okrutne, trudno. Jeśli ktoś ją rzeczywiście skrzywdził ciekawe co powiedziałbyś o słowach, jakie skierowalbym do nich.

Leon0999

@pantarei

Czemu się tak emocjonujesz? Tak jakby mówiąc, że nienawidzi ludzi nienawidziła tylko Ciebie. Spirala nienawiści to jest na wojnie a nie w historii na anonimowych.

I czemu bierzesz historię pisaną pod wpływem emocji tak dosłownie, jakby autorka zaraz po napisaniu miała wziąć karabin i strzelać do ludzi na ulicy jak w Stanach.

Brak umiejętności czytania między wierszami i Twoja trudność w postawieniu się w sytuacji drugiej osoby zalatuje co najmniej jakimś spłyceniem w sferze odczuwania chociaż podstawowej empatii.

Ja poza tym kieruje się doświadczeniem swoim i mnóstwa innych osób, nieśmiałych, zahukanych, które mają podobne przeżycia. No ale według Ciebie tacy jak my mamy paskudne charaktery bo ośmielamy się kwestionować utarte frazesy.

Może u Ciebie w Twoim idealnym świecie wszystko jest na miejscu, ale są osoby które mają ciężko a próby "internetowej pomocy" które kwestionują ich odczucia to tak naprawdę kopanie leżącego a nie żadna realna pomoc.

A co do czytania ze zrozumieniem to sam połowę mojej wypowiedzi przeinaczyłeś, żeby Ci pod Twoją tezę pasowało. To nie prawda ani świat jest okrutny (kolejny frazes) tylko ludzie.

Domandatiwa Odpowiedz

Też mam trudności z budowaniem satysfakcjonujących relacji. Łączę się w bólu.

pantarei

Myśląc o porażce ja przyciągasz.
Troszkę optymizmu i samozaparcia. Na początek wyznacz sobie malutkie cele (w tym przypadku socjalne, ale zasada tyczy się każdych) w Twoim zasięgu. Jeśli okażą się niewykonalne znajdź jeszcze mniejsze. Jak w końcu znajdziesz "smoka", któremu dasz radę zabierz się za większego. Potem robi się zaskakująco szybko z górki:)

Domandatiwa

Poważnie? Zdiagnozowałeś/aś mnie i proponujesz plan terapii po dwóch zdaniach.

Skąd pomysł, że poznając ludzi, myślę o porażce? I skąd pomysł, że olewam trudności, jakie mam, a nie pracuję nad nimi? Skąd też pomysł, że nie poznaję ludzi i nie mam z nimi relacji?

Napisałam o trudnościach z budowaniem relacji i o solidarności z autorką wyznania. Nie napisałam, że mam identycznie jak ona.

pantarei

Nie napisałem, że masz tak jak autorka. Nie napisałem, że nie pracujesz nad tym. "Ból" i "trudności" nie sugerują optymizmu. Jeśli uraziłem: przepraszam. Ale proszę nie wciskać w moje usta słów, które z nich nie padły.
A schemat działania aka "plan terapii" jest uniwersalny i tyczy się każdej dziedziny zycia.
Wpadłaś na to, że warto było o nim wspomnieć pod tym(solidaryzującym) komentarzem chociażby po to, żeby autor wyznania nie odrzucił rady udzielanej mu wprost?
Albo że odbieranie wszystkiego - w tym szczerej chęci pomocy - jako atak może być jedną z przyczyn "problemu z budowaniem satysfakcjonujacych relacji"?

pantarei

*Albo że odbieranie wszystkiego - w tym szczerej (nawet jeśli nietrafionej)chęci pomocy - jako atak może być jedną z przyczyn "problemu z budowaniem satysfakcjonujacych relacji"?

Domandatiwa

Osobiście nienawidzę nieproszonych rad.

Taka ciekawostka; ja po niej zaczęłam się w tym względzie bardziej kontrolować, ale wiem, że nie każdego to przekona: nieproszone rady to często jeden z przejawów ukrytej agresji i zupełnie naturalną jest obrona przed nimi, chociaż może się wydawać nieelegancka.

Rozumiem, że moja odpowiedź Ci się nie spodobała, i to jest ok. Proszę, nie drąż już dalej przyczyn moich trudności, bo po prostu nie chcę Ci tam dawać wstępu. Liczę na to, że to uszanujesz.

Domandatiwa

A co do mojego pierwszego komentarza, to uważam, że jest znacznie bardziej pozytywny i dający wsparcie niż rada, ponieważ przekierunkowuje spojrzenie z "ludzie są okropni" na "ja mam problem". Jest to ujęte jako coś bolesnego, ale jednak normalnego i jest to prawdziwe dla mnie - dla prawdziwej osoby, która wyraża po prostu zwykle "znam ten problem i współczuję".

A skoro to ja mam trudność, to szanse na to, że mogę coś z tym zrobić, są znacznie większe niż gdyby kwestia relacji była zależna wyłącznie od tego, jakich ludzi spotkam. Nie uważam też, że jest moją winą to, że mam jakiś problem w relacjach. Po prostu tak jest; łańcuch przyczynowo-skutkowy jest tu bardzo długi i obejmuje wiele osób, wiele pokoleń i wiele praw natury. Istnieje jakieś prawdopodobieństwo, że jestem w stanie to ogarnąć tak, że osiągnę swoje cele (w kształtowaniu osobowości i relacji), ale nie mam gwarancji, że naprawdę jest to możliwe z ograniczeniami, jakie mam, i o których nie zamierzam tu pisać ani akceptować tego że ktoś publicznie domniemywa na ich temat. Jednak podejmuję starania w stronę chcianych zmian.

Nie wątpię w Twoje dobre intencje. Po prostu nie spotykamy się ze sobą w naszych spojrzeniach na świat. Nie przypominam sobie, żeby jakaś nieproszona rada była dla mnie kiedyś prawdziwym wsparciem. Natomiast zdarzyło mi się otrzymać realną pomoc przez po prostu pomoc w organizacji lub wykonania jakiejś pracy, przez wysłuchanie, przytulenie, wyrażenie zrozumienia...

pantarei

Nie wydaje mi się, zebysmy mieli akurat w tym przypadku specjalnie różne podejścia.

Mój pierwotny komentarz służył podaniu algorytmu działania bardziej autorce niż Tobie. Właśnie dlatego, że - tak jak mówisz - bardzo łatwo potraktować radę daną wprost jako atak(czasami słusznie, czasami nie) i zareagować agresją i wyparciem.

Ty - jak piszesz - nad sobą pracujesz, tymczasem autorka ucieka przed swoimi problemami przypisując negatywne emocje, które ja zjadają wszystkim wokół.

Gdyby nie skala problemu zapewne tak jak Ty uznałbym sam akt solidarności za najlepsze rozwiązanie.
W tym przypadku mogło to - moim zdaniem - bardziej utwierdzic ja w jej nienawiści.

Też nie drążyłem tematu przyczyny Twoich problemów i niespecjalnie - szczerze mówiąc - mnie to zajmuje. Tak jak pewnie moje zdanie Ciebie;) Podzieliłem się jednym spostrzeżeniem, jaka jest przyczyna tego zachowania - nie wnikałem.

Domandatiwa

"Albo że odbieranie wszystkiego - w tym szczerej chęci pomocy - jako atak może być jedną z przyczyn "problemu z budowaniem satysfakcjonujacych relacji"?"

Ta Twoja wypowiedź to był atak ad personam i właśnie poszukiwanie przyczyny moich problemów.

Oczywiście nie twierdzę, że błędy w komunikacji są tu tylko w Twoich wypowiedziach, a ja piszę idealnie. Niemniej pozwalam sobie bronić się przed tym, co odbieram jako atak.

Każdy ma takie elementy wszechświata, które najłatwiej wyzwalają w nim wściekłość - po prostu poruszyłeś jedne z tych elementów, których ja osobiście nienawidzę. Dlatego zdecydowałam się odpisać, żeby pomóc sobie wrócić do stanu względnej równowagi.

Odnośnie do kwestii tego, co wystarczy i co pomoże, to możemy sobie mieć tu inne zdanie i przez to akurat nie czuję się wytrącona z równowagi.

Dziękuję za ciekawą, acz emocjonującą wymianę zdań i pozdrawiam :D

Przy okazji pozdrowienia dla Autorki wyznania, która może sobie w tym wątku przeczytać, jak randomowych ludzi emocjonuje kwestia tego, co pomoże jej znaleźć satysfakcję z życia <3

pantarei

To właśnie to spostrzeżenie, o którym pisałem. Zresztą chwilę później podzieliłas się się ciekawostka i potwierdziłas, że w takich wypadkach reagujesz agresją. Na relacje wpływ to ma na pewno, ale jaka głębsza historia za tym się kryje (przysłowiowa wścibska teściowa/miniaturowy, gigantyczny chomik kosmiczny) się nie zagłębiałem. Zakładam, że ta zagadka tak jak ogry ma warstwy.
Nie do końca rozumiem jakim cudem obserwację tożsamą ze swoim zdaniem odebrałaś jako atak ad personam;)

Również dziękuję za dyskusję i polecam się na przyszłość:)

Domandatiwa

Pantarei, poważnie nie rozumiesz kwestii tego, że czym innym jest napisać coś osobistego o sobie, a czym innym jest, kiedy ktoś pisze jakąś hipotezę o Tobie i hipotetyczne jej konsekwencje? Kwestia jest po prostu taka: nie zapraszałam Cię tam. Po prostu pisząc takie rzeczy, jesteś intruzem w mojej przestrzeni.

Wszystko ma wpływ na wszystko, ale nie zgadzam się na to, żebyś wchodził bezprawnie w roztrząsanie mojej osobowości.

Nie, nie uważam i nie napisałam, że to, co piszesz, wywołuje moją agresję, ale że wywołuje moją wściekłość. Które z moich słów były dla Ciebie agresywne? To, że nie zgadzam się, żebyś wchodził na moje terytorium, uważasz za agresję? Twoje wypowiedzi świadczą o tym, że nie odróżniasz agresji od wściekłości. Myślę, że zgłębienie (nie mówię o pobieżnym zapoznaniu się) tematu szanowania granic drugiej osoby pozwoliłoby Ci spojrzeć na moją reakcję z innej persepektywy, a nawet, być może, uznać ją za zasadną.

Zobacz więcej odpowiedzi (3)
AleksanderV Odpowiedz

Ogólnie ludzie są przereklamowani

PeggyBrown2022 Odpowiedz

Podejrzewam, że nie jest tak, iż wszyscy uważają Cię za gorszą i tak traktują. Jeśli są takie osoby, to prawdopodobnie podłe, jednostkowe przypadki. Może być tak, że nie pasujesz do większości ludzi, ale pewnie nie jest tak, że nie pasujesz do nikogo. Te osoby, które Cię zagadują, lubią Cię, chcą się zakolegować, albo rozmawiają z Tobą tak, jak z innymi ludźmi. Nienawiść do świata nie jest niczym zdrowym i zatruwa przede wszystkim Ciebie, a nie świat. Powinnaś spróbować sobie pomóc, udając się do specjalisty. Jeśli czujesz się gorsza i sobie umniejszasz, inni mogą to zauważać. Wydajesz się bardzo nieszczęśliwa.

Frog

"Nienawiść do świata nie jest niczym zdrowym i zatruwa przede wszystkim Ciebie, a nie świat."

Najważniejsze zdanie.

Lyssa Odpowiedz

Ludzie zapomnieli w większości o jednym, bardzo istotnym szczególe - że sa niczym innym jak gatunkiem ssaków, które tak jak każdy inny gatunek, ma swoje wymagania i naturalne zachowania. (pseudo)inteligencja sprawiła, że na siłę gatunek ludzki próbuje się wybić ponad to, czym faktycznie jest, co prowadzi tak naprawdę do odwrotnego efektu. Choćby w taki sposób, że naturalne relacje społeczne sa zaburzane przez gówno zwane modą

Zobacz więcej komentarzy (3)
Dodaj anonimowe wyznanie