#sVh97

Dawno temu, w liceum, miałam paczkę znajomych, dwoje z nich było dla mnie takimi prawdziwymi przyjaciółmi. Lata mijały, paczka się rozpadła, i tylko nasza trójka trwała.
Piotrek był przyjacielem wspaniałym, zawsze był dla mnie i vice versa. Leczyliśmy razem złamane serca i zacieszaliśmy z nowych zauroczeń. Wszystko zaczęło się zmieniać, kiedy poznałam mojego męża. Nasz kontakt osłabł, Patka (przyjaciółka) też czasu mieć za dużo nie miała – dzieci, dom, praca. Tym bardziej zastanawiało mnie, dlaczego Piotrek nie ma dla mnie czasu. Ciągle wymawiał się szkoleniami, pracą, urlopem. Rozumiałam, nie mieliśmy po 16 lat.

Kiedy zamieszkałam z moim chłopakiem (teraz mąż), Piotrek nagle się pojawił, bez zapowiedzi. Chciał pogadać. No i wyznał mi po wielu latach, że mnie kocha. Że widzi, że za późno, że jestem szczęśliwa, i dlatego stara się układać sobie życie beze mnie.
Przez kilka dni bardzo to przeżywałam, wmawiałam sobie, że to moja wina, że Piotrek jest nieszczęśliwy przeze mnie. Mąż oczywiście znał mnie dobrze, więc po naciskach z jego strony, powiedziałam prawdę. Mąż wie, że nigdy bym Piotrka nie pokochała, był dla mnie jak brat, tym bardziej że moje serce było już zajęte. Piotrek wyjechał, nie utrzymujemy kontaktu. Ja nie pisałam, nie zrobiłam żadnego ruchu w jego stronę, choć do tej pory bardzo mi go brakuje. Czasem Patka powtórzy o nim jakieś plotki i tyle.

Czytam tu czasem wyznania o friendzonie itp. Nie czekajcie chłopaki/dziewczyny tyle czasu. Nie warto. Jeśli ma coś być, to będzie, jeśli nie, to skończy się, trudno, zostaną wspomnienia. Piotrek czekał wiele lat, a może gdyby powiedział wcześniej, to byłabym z nim. Nikt tego nie wie. Ale happy endu z takiego kiszenia tajemnicy nigdy nie ma.
HansVanDanz Odpowiedz

Gdyby coś miało być, to by było. Nierozsądnym jest się wiązać z kimś, bo jedna ze stron tego chce. Trzeba, by oboje tego chcieli.
Nie traktowałaś go jako potencjalnego partnera, więc nie stworzyliście związku.

Dodaj anonimowe wyznanie