Któregoś razu w podstawówce (ósma klasa) solidarnie we czterech najlepszych kumpli spóźniliśmy się na pierwszą lekcję. Zrządzeniem losu był to WOS, którego uczyła moja mama. Powód spóźnienia? Jeden z kumpli przyszedł trochę później i zaczekaliśmy na niego w szatni, aż się ogarnie. Moja mama – zawsze z zacięciem wychowawczym i podejściem super profesjonalnym – nie opieprzyła nas za spóźnienie, tylko zadała nam do napisania pracę na temat (dokładnie nie pamiętam, ale sens oddaję w 100%) „Punktualność jako sposób okazywania szacunku”.
W poczuciu świętego oburzenia, bo jak to, za prokoleżeńską postawę mamy być ukarani dodatkową robotą, cała nasza czwórka napisała prace na temat „Postawy koleżeńskie i solidarnościowe jako wartości coraz rzadziej doceniane w XXI wieku, na podstawie wybranych przykładów” (jak wyżej, temat może nieco inny, ale sens właśnie taki) – w tym oczywiście postawa nas samych.
Dostaliśmy po piątce :)
Dodaj anonimowe wyznanie
napisaliście świetną pracę, ale nie na temat. kazałabym wam napisać jeszcze raz
Dokladnie tak. Konsekwencja nauczycielska leży i kwiczy.
@Dragomir pewnie dlatego że to mamusia jednego z nich, w innym przypadku była by pała i uwaga