Moi dziadkowie przez całe życie mieszkali w małej wsi w dość biednym regionie Polski. W ich domu nigdy nie było łazienki i toalety. Myli się w dużej misce, na którą mówiło się miednica, a potrzeby fizjologiczne załatwiali w drewnianym wychodku. Piętnaście lat temu ich dzieci, czyli moja mama i jej rodzeństwo, postanowiły zrobić im łazienkę w domu. Dziadkowie protestowali, ale udało się ich przekonać, że mają już swoje lata i taka wygoda bardzo ułatwi im życie. Jednak dziadek jakoś nie mógł się przyzwyczaić do korzystania z toalety i notorycznie zdarzało mu się nie spuszczać wody po załatwieniu potrzeby nr 2. Wiem, że to obrzydliwe, ale dziadek był już dobrze po siedemdziesiątce, więc myślę, że wiek trochę go usprawiedliwia.
Pewnego dnia, kiedy babcia jak zwykle złorzecząc spłukiwała kupę dziadka, dostrzegła w niej krew. Babcia zawsze była przewrażliwiona na punkcie zdrowia, więc zadzwoniła do cioci, która jest pielęgniarką. Ciocia jakoś załatwiła skierowanie i dziadek został zmuszony do poddania się badaniom w szpitalu. Na szczęście okazało się, że przyczyną nie był rak, czego się najbardziej obawialiśmy, lecz wrzody.
Od tego czasu dziadek bardzo pilnował, żeby zawsze zostawić po sobie czystą toaletę, bo jak mówił "Jeszcze babka znowu coś wynajdzie".
Dodaj anonimowe wyznanie
To nie jest zbyt fajne, gdy po dwójce widzi się cały kibel na czerwono. A potem przypomina się, że to po buraczkach.
Gorzej na odwrót jak to ja miałem - Myśli się że to po buraczkach, a potem przypomina się że jednak buraczków dawno się nie jadło.
Miałam tak ostatnio, gdy opiłam się soku z buraków. Myślałam ,że dostanę zawału.
@Shido Ja mam traumę na buraczki. Zaznacze ze mnie mało co obrzydza, kupa, wymioty, załamania otwarte.
Jak moje dziecko miało dietę rozszerzaną i pierwszy raz buraki zjadło, to pielucha byla ciemno czerwona. To mnie nie rusza. To nie trauma.
Traumatyczny był komentarz żony: o, dzieciątko miesiączkuje.
Ta opowieść przypomniała mi dwie historie. Jedna z życia mojego dziadka - też całe życie bez łazienki. Jak w końcu mu tę łazienkę zrobiono to i tak chodzil do lasu, wykopywał dziurę w ziemi, załatwiał się a potem zakopywał. Druga - na dyżurze przyjechał pacjent z krwistymi wymiotami. Szeroki wywiad, wykonane wszystkie badania diagnostyczne i nic, nigdzie nie widzimy przyczyny krwawienia. Pacjent następnego dnia się przyznał, że zjadł kilogram jagód a potem od razu je zwymiotował.
Moi dziadkowie ubikację w domu mają od lat, ale i tak dziadek załatwia potrzeby do sławojki na podwórku. Człowiek się przyzwyczaja, ale jak widać można nauczyć się czegoś nawet w starszym wieku 😜
kolonoskopia najlepszym sposobem na spuszczanie wody ;)
Dziadek teraz bardzo będzie pilnował Babak narobiłą mu wstydu i facet musi żyć ze świadomością, że cała rodzina wie jak jego odchody wyglądają. ciocia też na gówno sobie tatusia popatrzyła.
No a potem dziadkowi tak przewentylowali komin, że do końca zycia będzie pamiętał
pudło i tutaj i tutaj. Ani nie autor ani nie trol. Po prostu czytam te "wyznainia" bez pseudopsychologicznego ścisku w dupie i nie robie z siebie terapeuty:))) Może dziadek autorki niech się wypowie:)) kibelek aż błyszczy:)))) zaparcia się skończyły:))
Dwa w jednym: dziadek spuszcza wodę a przy okazji wykrli wrzody na etapie nadającym się do leczenia ( win-win ) 😜
No straszne, jak ktoś się kiedy dowie jak wyglądają moje odchody (a wyglądają tak jak odchody każdego innego człowieka) to się zabiję xD
Daję plusa.
No tak, bo wiadomo, że choroby nie istnieją jeśli się o nich nie wie
Można być chorym i o tym nie wiedzieć,ot tam czasami zgaga dokucza, czy też brzuch pobolewa, ale starość nie radość.
A to czemu nie goniła do spuszczania jego?
Może wynajdzie teorię względności ehehehe!