#sIDQI
Codziennie pracowaliśmy na różnych zmianach: sprzątanie pokoi, sala (kelner), zmywak itd. Jednemu z nas, Michałowi, przypadła zmiana na kuchni - jako pomocnik. Poza nim w kuchni był oczywiście szef kuchni i dwóch stałych pomocników szefa. Ja tego dnia byłem na sali, sprzątałem bufet po śniadaniu i zaciekawiło mnie dość mocno, czemu Michał zamiast siedzieć w kuchni już któryś raz z kolei przemierza salę.
Zagadałem i dowiedziałem się, że zlecono mu poszukać pewnej maszyny. Ową maszyną była "podkopcarka do ziemniaków", która miała być najpewniej na strychu. Powiedziałem mu, że nie mam pojęcia jak ona wygląda. Poszedł. Chwilę się zastanawiałem, gdy ogarnąłem, że na kuchni chłopaki cisną bekę. W końcu doszło do mnie, że nie istnieje taka maszyna...
Michał natomiast skonsultował swój problem z chyba całą obsługą ośrodka. Po 30 minutach dowiedział się, że w ośrodku nie ma żadnego strychu. Biegał jak kot z pęcherzem po całym gmachu, szukając magazynu z ową maszyną. Widok jego zakłopotania i niepewności... mimo że trochę było mi go szkoda... był bezcenny. Pełnej prawdy dowiedział się dopiero chyba po kilku godzinach.
Norma w gastronomii :D
U nas w ekipie co roku "świeżaki" podczas wyjazdu na mazury wysyłani są po klucz do kilwatera :)
Anonimowi żeglarze tudzież kajakarze łączmy się!
Oj tak:) u nas w pizzerii wysyłało się kierowców po powietrze do sali do innej restauracji tej samej sieci;) oczywiście wtajemniczeni pracownicy drugiego lokalu nadmuchiwali torebkę foliowa i kazali kierowcy wiezc ją delikatnie. Standardem było też wysyłanie ich do sklepu po skrzydełka wieprzowe;) o dziwo raz pewna nie za bardzo ogarnięta sprzedawczyni przeszukała pół zaplecza i kazała wrócić za kilka dni., bo może dowiozą ;)osobiście kiedyś z kolega wykręciliśmy ,,świeżaka" aby przyniósł nam ogórki kiszone z beczki na zapleczu:) widok koleszki grzebiacego w wielkiej beczce ze stara fryturą niezapomniany:);)
Hahaha biedak
Moją koleżankę wysłali na drugą kuchnię po wiadro sztrumu :D
jakież było jej zdziwienie, gdy okazało się że szukała prądu w całej kuchni :D
mina pracowników-BEZCENNA :D
norma w gastronomii, ja jako kelnerka ile razy byłam wysyłana jako swieżak a to było jakiś miesiąc temu po sztućce serwisowe na resturacje, a kazdy idiota w hotelu wie, że owe sztućce i małe łyżeczki jest jak złoto, okreslane jako walutą w tym owym hotelu, i to tylko tam są teksty typu
"jeśli zrobisz mi pocket(zestaw sztućcy z serwetą na talerzu) to dostaniesz szczypce serwisowe"
:*
pozdrawiam mój hotel xd
Przypomniały mi się czasy z moich praktyk na "Dar Młodzieży" .
Wysłaliśmy młodszego kolegę po "około pół metra kilwatera do Starszego Mechanika, bo chcemy wywiesić pranie ". Jakie było jego zdziwienie i nasza salwa śmiechu gdy dowiedział się że "kilwater", którego poszukuje jest to ślad który statek pozostawia za sobą . Takich historii jest multum. Każdy przez to przechodził.
U nas na obozach harcerskich, ludzie są wysyłani po prostownice do żerdzi, klej do gwoździ i bulbulator :-D