Historia sprzed kilku lat. Brat powiedział, że wychodzi do sklepu i za chwilę wróci. Po niedługim czasie słyszę domofon. Byłam pewna, że to on więc od razu otworzyłam drzwi do klatki. W międzyczasie wpadłam na pomysł, że gdy brat będzie już dochodził do drzwi, ja nagle wylecę zza nich i go wystraszę. No i czekałam... słyszałam, że jest już blisko… i wyleciałam z impetem krzycząc „BUUUUU!”. Wiał tak, że prawie wywrócił się na schodach. Twarzy nie widziałam. Zorientowałam się jedynie, iż nie był to mój brat, a chłopak roznoszący ulotki. Z wrażenia mu wypadły i wszystkie zostały pod moimi drzwiami...
Dodaj anonimowe wyznanie
Ci, co roznoszą ulotki jakoś nie mają szczęścia. Jak nie wejdą do kogoś do domu przez przypadek, to tak ich ktoś nastraszy, że uciekając mają zębów po drodze nie zgubią, biedni ??
Mało*
Siedze obecnie w tramwaju i modle sie aby nie zaczac sie smiac jak wariatka xD
Kiedyś tak zrobiłam na wczasach w hotelu ;) Ja miałam pokój z mamą, moja siostra z moim tatą (bałam się spać sama) i czekałam raz jak przejdzie siostra korytarzem. Niestety, to była sprzątaczka :D
Hahahaha :D leżę i płaczę ?
leżę i śmieję ;D ale przynajmniej chłopak szybciej skończył pracę
Geniusz zła??
Tak sobie myślałem dorobie tak, ale jednak już nie chce :D
You made my day! :D
Biedny, będzie musiał przez ciebie chodzić na terapie...