#sHu8i
Od wielu lat kupowałam tylko u jednego zaufanego dilera. Wszystko było super, mogłam sobie zawsze w spokoju zapalić. Ostatnio pojawił się u niego nowy towar. Powiedział tylko, że trochę mocniejszy. Nie miałam żadnych podejrzeń, przecież zawsze było dobrze. Wróciłam sobie wesoło do domu, nabiłam lufkę i wzięłam tak z 2-3 chmurki. Zadziałało dopiero jakoś po 3 minutach i nagle serce zaczęło mi tak mocno i szybko uderzać jak nigdy... Podłoga mi się ruszała, miałam czarno przed oczami, piszczało mi w uszach i ledwo mogłam oddychać. A na dodatek wszystkie przedmioty i meble w moim domu wydawały mi się bardzo malutkie.
Wiem, że sprzedał mi jakiś syf, ale chodzi mi o coś innego. Teraz jak próbuję zapalić coś, co jest w 100% ekologiczne (wiem, bo koleżanki normalnie to palą i nic im nie jest, czują się okej, jak zwykle), to ze mną zaczyna się dziać coś dziwnego, bo wraca do mnie tamten strach i zamiast tamtego miłego uczucia co kiedyś, czuję się zagrożona, że zaraz znów stanie się tak strasznie jak wtedy. I chociaż się tak nie dzieje, to mój lęk jest za duży, abym mogła tak jak kiedyś beztrosko sobie zapalić, bo cały czas mam paranoję. Boję się, że popsuł mi się mózg i już zawsze będę się tak bać.
Podziękuj Bożej Opatrzności, że dała ci możliwość łatwiejszego zerwania z nałogiem i nie zignoruj tego znaku.
Rozwiązanie jest proste, przestań jarać to gówno
Świetny przykład na palącą potrzebę legalizacji marichuany.
Kontrola jakości, zakaz sprzedaży młodocianym itd.
Dokładnie jak w przypadku naprawdę silnie uzależniających narkotyków typu alkohol czy tytoń.
Wpływy z akcyzy kierować na poprawę edukacji. W tym zdrowotnej.
Spokojnie możnaby to zrobić. Ale się tego nie robi, a wiesz dlaczego? Bo grube ryby mają wysokie dochody na czarnym rynku, więc smarują komu trzeba żeby ustawa legalizacyjna nie przeszła lub przeszła w jakiejś szczątkowej wersji, ku uciesze gawiedzi ale tak, by jednak nie zepsuć rynku.
To świetny przykład na to, że młodzi nie mają świadomości tego co im z mózgiem robią takie substancje. Autorka sobie rekreacyjnie korzysta a dla tak młodej osoby to nie jest obojętne. Regulane używanie zmienia osobowość, zmienia pracę mózgu i może wywołać schozofrenię u młodych osób, których mózg się jeszcze rozwija. A mózg rozwija się do 25 roku życia.
Albo dostałaś skuna, albo susz był podlany jakimś chemicznym gównem.
Nawet najlepszy towar ma duży wpływ na twój mózg, pamięć, koncentrację etc.