#sHPLg
Od zawsze byłam gruba, przez co nie opłacało mi się ubierać w sukienki czy malować. Odkąd schudłam dwadzieścia pięć kilo, powodzenia dalej brak, a liczyłam na to, że coś się zmieni. To nie tak, że jestem zakompleksiona, podobam się sobie, robię staranny makijaż, mam długie, piękne włosy, ubieram się kobieco, no i w końcu jestem szczupła. Nie jestem też ósmym cudem świata, więc nie ma szans, żebym onieśmielała całą płeć męską.
W czym rzecz? Cholernie zazdroszczę kobietom molestowanym przez przypadkowych mężczyzn i sama skrycie chciałabym tego doświadczyć, żeby uwierzyć w to, że nie jestem paskudna jak kiedyś i byłabym w stanie się komukolwiek podobać. Wiem, jak to brzmi i bardzo prawdopodobne, że gdybym coś takiego przeżyła nie spodobałoby mi się, ale nic nie mogę poradzić na to, że siedząc w autobusie obok faceta w podeszłym wieku wyobrażam sobie, jak zaczyna mnie obmacywać. Nie podnieca mnie ta myśl w żaden sposób. Czasem dochodzi do takich brutalnych "marzeń" jak gwałt, i to nie jest fetysz, tylko żałosne pragnienie podobania się komuś.
Nigdy się nikomu do tego nie przyznam, cholernie wstyd mi, że mam tak spaczone poczucie własnej wartości.
A czy gwalciciele zawsze wybierają kobietę, która im się podoba, czy może są przypadki, kiedy na nic nie patrzą, bo ich wspodniach gryzie?
Trzymam kciuki za Twoją samoocenę i spotkanie cudownego normalnego faceta ❤️
Do mnie na przystanku zaczął się kiedyś onanizować facet. Wyglądałam jak upiór z podkrążonymi oczami, włosy miałam związane na odpier**l i śmierdziałam smażonym kurczakiem, bo akurat wracałam ze zmiany w pracy. Jakoś temu zwyrolowi to nie przeszkadzało.
Ofiary nie są wybierane pod kątem atrakcyjności tylko potencjału czy komuś powiedzą, będą chciały zwrócić na siebie uwagę itd. Piękna, pewna siebie kobieta jest najgorszym celem ;)
A nie zostałaś mentalnie grubą dziewczyną? Podobać się sobie, to ważna rzecz, ale przekonać o tym innych, jeszcze ważniejsza. Z tego co piszesz, czekasz na czyjś zachwyt, a może ty zrób pierwszy krok. Naucz się flirtować, nie podrywać, flirtować.
Bardzo trudno jest zrobić taki pierwszy krok bez jakiegokolwiek potwierdzenia swojej atrakcyjności. Czasami jeden komplement potrafi zdziałać cuda.
Może to zabrzmi strasznie wrednie, ale mogłaby zacząć od flirtu z mężczyznami, którzy na pewno nie spojrzeliby na nią jak na idiotkę. Przykładowo robotnicy kopiący drogę albo starsi panowie na spacerku.
Oczywiście nie zachęcam żeby z nimi Bóg wie jak flirtowala, ale myślę, że odwzajemniony uśmiech i dłuższe spojrzenie jakiegokolwiek mężczyzny dodałoby może autorce pewności siebie :)
Niech sobie zrobi fajnie, może nawet nieco fikuśne zdjęcia i założy konto na Tinderze. Mi niesamowicie podniosło to pewność siebie, mimo że nie miałam zbyt seksownych zdjęć, a raczej nie miałam wyzywających, ani roznegliżowanych. Nie musi się nawet z nikim spotykać czy pisać, chociaż samo pisanie (niebrane za bardzo na poważnie) dałoby jej pewność siebie w zwykłych rozmowach i flircie. Potwierdzam, że na Tinderze są też normalni ludzie, a nie tylko żałośni napaleńcy.
Jak się całe życie jest ignorowanym przez płeć przeciwną to się nie umie flirtowac. Wiem z autopsji.
Wystarczy że wyjdziesz w bardzo krótkich spodenkach. Zwracaj uwagę na facetów, zobaczysz, że ukradkiem się oglądają.
Sorry, ale w taką zupełna ozieblosc to nie wierzę. A nawet jakby, to załóż konto na tinderze czy innej sympatii. Będziesz miała pełno wiadomości po kilku chwilach.
A tak w ogóle to witaj w klubie przeciętnych facetów. ;)
Selevan1, nigdy nie byłeś zakompleksioną dziewczyną :).
Da się być singielką z wyboru i to nie własnego i nie słyszeć komplementów przez całe życie. W moim otoczeniu nie ma ani jednego chłopaka, który nie byłby w związku. Za to znam mnóstwo dziewczyn, które chciałyby zbudować relacje, ale nie mają z kim.
Z mojej perspektywy - to chłopakowi łatwiej zbudować związek, bo zakompleksiona dziewczyna nie mając żadnego potwierdzenia własnej atrakcyjności nie spróbuje flirtu, czegokolwiek.
To nie tylko moje doświadczenie, ale i moich bliskich koleżanek, że nawet konto na portalu randkowym odpada, bo jak się tam wstawi ładne zdjęcia to potem facet będzie zawiedziony i oszukany. W klubie najgorszy koszmar, że jak facet spojrzy na twarz z bliska to będzie żałował, że podszedł.
Nie jest tak, że będąc kobietą ma się taryfę ulgową w relacjach damsko - męskich. Wszystko ma swoje plusy i minusy.
Ale ja nie mówię że każda dziewczyna ma dobrze.
to,że jesteś gruba i brzydka siedzi tylko w twojej głowie,nie wiesz co inni o tobie myślą.
Pocieszę cię. Gwałciciel nie wybiera ładnej i zgrabnej, tylko taką która będzie łatwym celem
Zawsze mnie dziwiło te, dlaczego grube kobiety nie dbają o siebie. Tak jakby to, że są grube skreślało je z życia w społeczeństwie. Nie raz widziałam takie osoby z byle jak związanymi włosami, bez makijażu, w ubraniu wyglądającym jak worek na ziemniaki. Przecież są ładne ubrania w dużych rozmiarach. Wiem, bo sama kiedyś musiałam takie kupować. Właśnie takim niedbalstwem odrzucają od siebie. Nie mówię, że mają zawsze nosić pełny makijaż, ale jednak pomalowane rzęsy dużo zmieniają. Gdy wiedziałam, że mam nieatrakcyjną sylwetkę, starałam się chociaż twarz mieć bardziej pociągającą. Poza tym, po prostu niektórzy mają to spojrzenie, błysk w oku, które przyciąga wzrok innych, nie ważne czy ważą 50 kg, czy 100.
Może czują, że dodatkowe kilogramy tak je definiują, że skoro i tak "źle wyglądają" to nie ma po co się starać.
Odpowiem Ci na to z perspektywy byłej, zaniedbanej grubaski. Po pierwsze, uważałam, iż wyglądam tak tragicznie, że nic mi już nie pomoże. Idiotyzm jakich mało, ale tak było. Po drugie, tkwiłam w toksycznym małżeństwie i miałam latami wmawiane, że jestem marna, obrzydliwa i zawsze taka będę, bez względu na to, czy będę o siebie dbała, więc to dodatkowo pogłębiało moje złe myślenie i sobie.
Niska samoocena = brak pewności siebie. Nawet najpiękniejsza, niepewna siebie dziewczyna nie wzbudzi zachwytu.
Atrakcyjność kobiety z tego co udało mi się zaobserwować, to tylko w 30% wygląd - pozostałe 70% to charakter, usposobienie i nastawienie.
Bo gdy idziesz ulicą to każdy wie jaki masz charakter... Ludzie oceniają atrakcyjność już w kilka pierwszych sekund po tym jak wyglądasz, jak się poruszasz i jakie wrażenie robisz. Atrakcyjność całej osoby (charakter i wygląd) można ocenić dopiero gdy się z tobą osobą zamieni parę zdań.
Że niby atrakcyjność to w większości charakter itp? Że co kur*a?
Możesz mieć order odrodzenia polski, jak jesteś brzydki, to nikt cię nie zechce.
Kolega vegelbund już w sumie wyczerpał temat, nie powinienem pisać. Ale nie mogłem się powstrzymać.
Odwidziałoby ci się gdybyś miała to na co dzień, to tylko fantazja. Wyobraź sobie scenariusz, że wracasz do domu zmęczona i nie marzysz o niczym innym niż położenie się w łóżku, lecz w drodze powrotnej zaczepia cię mnóstwo mężczyzn, każdy traktuje cię przedmiotowo. Chciałabyś? Nie sądzę. Poza tym mężczyźni i zresztą kobiety też czują desperację, odpuść sobie to być może zaczną się tobą zainteresować, bo będziesz niedostępna.
Dobry psycholog i to biegiem.
Sluchaj czasem takie oblechy wybieraja pierwsza lepsza kobiete chocby byla paszczurem. Kiedys mialam lekcje matematyki w liceum z dwoma oblesnymi osobnikami ktorzy oprocz swoich komentarzy potrafili ocierac sie o dziewczyny swoim kroczem itp. Wiesz jakie wybierali? Z duzymi tylkami. Mieli fiola na tym punkcie i chocby w klasie byla miss swiata to nie popatrzyliby na nia. Potrafili podbiegac szybko do takich dziewczyn ktore sie nachylily i udawac ze biora je od tylu. Z tym to ogolnie jest cala historia jak przestali ale mniejsza. Tak samo jak i inni moga miec rozne fetysze i dlatego "atakuja". Jakis stary dziad w busie moze zaczac sie ocierac o dziewczyne z tzw. "baby face", innemu moze sie wylacznie spodobac duzy biust. Oni nie kieruja sie zadnymi konkretnymi kanonami piekna. Z kolei w oczach normalnego faceta mozesz byc najpiekniejsza kobieta pod sloncem bo jestes jego dziewczyna. Takze glowa do gory i licze zeby twoje marzenie sie nigdy nie spelnilo bo twoja reakcja moze byc bardzo inna.
A więc jak przestali?