Mam 27 lat - właśnie wziąłem sobie urlop na 2 tygodnie.
I kompletnie nie wiem co ze sobą zrobić. Siedzę w domu, śpię, nie chce mi się nigdzie wychodzić, nie mam pomysłu na spędzenie tego czasu ciekawie, nie mam nawet z kim spędzić tego wolnego czasu.
Ostatnio słuchałem jednego ze swoich ulubionych youtuberów jak tłumaczył na czym polega jego zdaniem "kultura zapie$&Olu". Między innymi na tym że niektórzy ludzie już nawet nie umieją odpoczywać. Smutne to.
Cystof
Znam ten ból. prowadzę działalność gospodarczą, nawet nie wiem kiedy ostatnim razem rozstałem się na dłużej z telefonem służbowym... Eh...
karlitoska
Lesio, możesz mieć spokojny etatcik, gdzie mógłbyś się byczyć na urlopie... To Twój wybór prowadzić działalność gospodarczą i nie przyznawać sobie prawa do urlopu i byczenia się. Mam znajomego, który prowadzi firmę usługowa, ale raz w roku zawiesza działalność i jedzie na porządne wakacje. Wszystko jest kwestią wyboru.
karlitoska
lesio no to zwracam honor. Powalona sytuacja w takim razie... Umowy B2B to nowy sposób na obniżanie standardów pracy. Niby trochę więcej zarobisz, ale jak dodasz księgową, brak płatnego urlopu itp. to okazuje się, że to zwykłe ładowanie ludzi w ch*a.
Ile ja bym dała za dwa tygodnie urlopu. Można poczytać książki, wyjść do kina/ na spacer/ do nowej knajpy można pojechać do innego miasta. Najważniejsze umieć spędzać czas w swoim towarzystwie
Mam dla Ciebie radę. Zacznij uprawiać jakiś sport, np. biegać. Oczywiście nie mówię tu o jakimś wyczynowym sporcie, ale o potruchtaniu. W jakim mieście mieszkasz? Może są w okolicy jakieś inicjatywy? Popatrz np. na stronę parkrun. Tam nawet biegać nie musisz.
Mam koleżankę, która też nie miała żadnych znajomych ani rodziny, z którymi mogłaby spędzić czas. Z nudów zaczęła biegać. Najpierw 1 km i miała dosyć, bo trochę kilogramów za dużo. Z czasem zrobiły się dwa. Potem 3. Potem 5, 10, 15... Teraz walczy aby dac radę półmaraton. I w pół roku zyskała rzeszę pozytywnych znajomych, z którymi nie tylko biega.
Przede wszystkim nie czekać aż aż spadnie z nieba.
Ostatnio słuchałem jednego ze swoich ulubionych youtuberów jak tłumaczył na czym polega jego zdaniem "kultura zapie$&Olu". Między innymi na tym że niektórzy ludzie już nawet nie umieją odpoczywać. Smutne to.
Znam ten ból. prowadzę działalność gospodarczą, nawet nie wiem kiedy ostatnim razem rozstałem się na dłużej z telefonem służbowym... Eh...
Lesio, możesz mieć spokojny etatcik, gdzie mógłbyś się byczyć na urlopie... To Twój wybór prowadzić działalność gospodarczą i nie przyznawać sobie prawa do urlopu i byczenia się. Mam znajomego, który prowadzi firmę usługowa, ale raz w roku zawiesza działalność i jedzie na porządne wakacje. Wszystko jest kwestią wyboru.
lesio no to zwracam honor. Powalona sytuacja w takim razie... Umowy B2B to nowy sposób na obniżanie standardów pracy. Niby trochę więcej zarobisz, ale jak dodasz księgową, brak płatnego urlopu itp. to okazuje się, że to zwykłe ładowanie ludzi w ch*a.
Poczytaj książki, pooglądaj seriale, idź do ciekawego muzeum, czy kina. Co dziennie pospaceruj.
A to na każdym urlopie trzeba ciekać jak kot z pęcherzem?
Możesz nadrobić książki, które chciałeś przeczytać, ale nigdy nie masz czasu. Albo seriale?
Ile ja bym dała za dwa tygodnie urlopu. Można poczytać książki, wyjść do kina/ na spacer/ do nowej knajpy można pojechać do innego miasta. Najważniejsze umieć spędzać czas w swoim towarzystwie
Idź na rower
Nie masz żadnej pasji? Żadnego hobby? Ja pracuje tylko po to aby moc realizować swoje.
ja sobie wczoraj zainstalowalam stare GTA2 i naparzam caly dzien :)
mam wolne jeszcze 4 dni
Przynajmniej masz urlop, ja nie mam takich luksusów bo tyram na zleceniówce ale to może lepiej bo też nie miałbym z kim go spędzać
Mam dla Ciebie radę. Zacznij uprawiać jakiś sport, np. biegać. Oczywiście nie mówię tu o jakimś wyczynowym sporcie, ale o potruchtaniu. W jakim mieście mieszkasz? Może są w okolicy jakieś inicjatywy? Popatrz np. na stronę parkrun. Tam nawet biegać nie musisz.
Mam koleżankę, która też nie miała żadnych znajomych ani rodziny, z którymi mogłaby spędzić czas. Z nudów zaczęła biegać. Najpierw 1 km i miała dosyć, bo trochę kilogramów za dużo. Z czasem zrobiły się dwa. Potem 3. Potem 5, 10, 15... Teraz walczy aby dac radę półmaraton. I w pół roku zyskała rzeszę pozytywnych znajomych, z którymi nie tylko biega.
Przede wszystkim nie czekać aż aż spadnie z nieba.