#7KRv3
Zawsze byłam bardzo cichym dzieckiem. Byłam bardzo przywiązana do domu, gdzie miałam nie tylko kochających rodziców, ale również dziadków. Wychowana na Kubusiu Puchatku i czytanych na okrągło książeczkach, trafiłam do przedszkola.
W przedszkolu mój cichy charakter przemienił się w wewnętrzne zamknięcie i lęk przed obcymi. Moja nieśmiałość była piętnowana przez wychowawczynię, nazwijmy ją pani A. Pani A krzyczała na mnie, jeśli nie potrafiłam czegoś zrobić. Pani A zawsze stawiała mnie jako wzór kogoś gorszego. W przedszkolu umiałam już czytać - pani A w to nie uwierzyła, zawsze uważała mnie za tępe dziecko. Pamiętam taką sytuację, że po spacerze z grupą w szatni zablokował mi się zamek w bluzie, nie mogłam jej zdjąć. Poprosiłam panią A o pomoc. Przez chwilę mocowała się z zamkiem, gadając przy tym na moich rodziców, że takie ciuchy dają dziecku (xD), a potem zostawiła mnie, samą, w tejże szatni, nakazując, bym poradziła sobie sama. Wzięła resztę grupy i wróciła do sali, na górę. Ja, pozostawiona sama sobie, bliska płaczu, z ulgą przyjęłam nadejście pani sekretarki, która akurat weszła do przedszkola. Z miłym uśmiechem pomogła mi uporać się z problematycznym zamkiem, w który weszła jakaś nitka.
Gdy wróciłam, pani A zapytała mnie, kto mi pomógł, a gdy powiedziałam, że pani sekretarka, zaczęła się na mnie wydzierać przy wszystkich dzieciach, że pani sekretarce nie można przeszkadzać w pracy. Nie słyszała moich zapewnień, że pani przyszła z dworu i nie wchodziłam do sekretariatu.
Morał? Nie podejmujcie pracy, która was irytuje. Możecie dzieciom zrobić dużą krzywdę, krzywdę psychiczną, która często jest dużo gorsza od fizycznej.
Ja nie wiem, czy to irytacja czy chęć psychcznego znęcania się nad słabszą jednostką.
Skoro nie wiesz i nikt nie liczac tej pani nie moze ci wytlumaczyc to po co piszesz ten komentarz?
Jestem chrześcijanką i takie osoby jak "pani a" traktowałbym bardzo niechrześcijańsko.
Nawet jak wyznanie fałszywe to i tak takie osoby istnieją.
Masz dużą racje!
Przemoc psychiczna nie często a zawsze jest gorsza od fizycznej.
Zwłaszcza w młodym wieku, kiedy to co się mówi ma duży wpływ na dziecko. W późniejszych latach mamy już coraz mocniej ukształtowane swoje zdanie i nie przejmujemy się tak cudzym zdaniem
Chora psychicznie baba...
A tak btw, czy przedszkole to nie jest już czas kiedy każde dziecko umie w miarę czytać? Nie chcę nikogo obrazić, tylko pytam, bo wiem, że wielu moich znajomych umiało czytać już w wieku trzech lat, więc myślałam, że 4 lub 5 lat to już maks do osiągnięcia tej umiejętności.
To zależy co uznajemy za "umie czytać". Ja zawsze mówię, że umiem od 5 roku życia, bo wtedy zaczęłam czytać płynnie. A tak naprawdę mama zaczęła mnie uczyć w okresie, którego nawet nie pamiętam, ale tego nie liczę :D
@korba Myślę, że to nie zależy od "czasów", a przeszkola/rodziców. Brat mojego chłopaka był w pierwszej klasie dwa lata temu i też dużo dzieci nie potrafiło czytać. Za to u mnie (15 lat temu) było tak, jak napisała Kreatywnainaczej i pamiętam, że bardzo mnie dziwiło, że niektóre dzieci w zerówce miały jeszcze problemy z płynnym czytaniem na głos ;)
Jako przyszły pedagog sie wypowiem, że w zerówce dopiero wprowadza sie dzieci do poznawania liter, a w klasie pierwszej uczą sie czytać i poznają litery całkowicie. Co prawda wiele dzieci juz w zerówce i pierwszej klasie potrafi czytać, ale tak naprawdę w programach nauczania jest napisane że dopiero w klasie zerowej wprowadza sie dzieci do poznawania liter i to tych podstawowych, bez komplikacji typu "cz", "rz" :) samo przedszkole jako etap jest za wcześnie, w tym czasie dzieci musza sie bawić literkami, wyklejać je, malować, układać z plasteliny, natomiast jeszcze nie uczą się ich dokładnie pisać, natomiast jeśli rodzice dzieciom czytają od małego i pokazują im obrazki to przedszkolaki coś tam potrafią wydukać, ale głównie jest to na zasadzie opowiadania z pamięci albo po obrazkach, w zerowce już bardziej zwraca sie uwagę na to żeby dziecko czytało faktyczny tekst ale bez nacisku, taki odpowiedni czas na nauke czytania to przełom zerowki, a pierwszej klasy, pisanie to natomiast juz pierwsza klasa :)
Po co ludzie, którzy nie lubią dzieci pchają sie do takiej pracy? Też dzieci nie lubie, ale ich nie mam, nie pracuje z nimi, nie łażę do rodzinnych restauracji itp. Widzę jednak, ze zasada " nie lubię wiec unikam" to dla niektorych cos niepojetego.
A pani sekretarka się nie zainteresowała czemu jesteś sama, bez opieki i smutna? Wystarczyłoby by poszła za tobą do sali i usłyszała jak tamta się wypowiada o tobie. Może ty ja pamiętasz jako miłą, ale według mnie zaniedbała sprawę. Oczywiście, że wychowawczyni nie powinna pracować z dziećmi, ale pozostali pracownicy powinni też wyłapywać sygnały że coś się niedobrego w ich placówce.
Chce mi się ciebie przytulić
Też miałam taką nie fajna panią w przedszkolu która mi kredki zabierała 😢
Mnie się wydaje, że sami tworzycie takich ludzi. Ja oczywiście tej kobiety nie usprawiedliwiam. To żadna dobra linia obrony:"mnie niszczno, więc teraz mogę niszczyć innych". Niszczycie innych swoją nietoleracją. Chodzi mi o sytuacje w których na kogoś plujecie, dokuczacie mu i szufladkujecie go. Ktoś ma niskie IQ - źle, ktoś ma ponadprzeciętne to też źle. Ktoś lubi kuse rzeczy - źle, ktoś ubiera się jak byłby z dziewiętnastego wieku (zakłada koszule z długimi rękawami i bardzo długie spódnice) to wtdy też wam się nie podoba. Nawet do specjalistów trzeba chodzić takich jak wam pasują (czyli odpada psycholog, wenerolog i psychiatra). Uważacie się za takich inteligentnych ludzi, a i tak dla mnie jesteście skończonymi debilami. Chociaż się nie rozmnażajcie, skoro nie macie za grosze empatii w stosunku do chorych i pewnie cierpiących ludzi (chorych psychicznie i opóźnionych w rozwoju). To oczywiście nie było do wszystkich osób tutaj.
Święte słowa <3
Nissa sama prawda. Jak czytam historie na anonimowych i nie tylko, że ktoś był ofiarą znęcania się to sama czuję ból bo wiem jak to jest. W dzisiejszych czasach człowiek człowiekowi bez skrupułów potrafi wbić nóż w plecy z uśmiechem na twarzy i dumą. Sama mam żal do wielu osób za to jak mnie traktowały ale próbuję się tego pozbyć choć jest cholernie ciężko. Chociaż nikomu źle nie życzę za to co się stało, to jestem zdania, że karma wraca - ile dobra czy zła się komukolwiek wyrządzi, to wraca to do tej osoby podwójnie co zauważyłam z własnych obserwacji. Ludzie są okrutni i trzeba przemawiać im do rozsądku, chociaż to niestety rzadko kiedy działa.
Trochę nie rozumiem, czemu ma służyć ten komentarz. Nie spotkałam się nigdy z potępianiem osób chodzących do psychologa/psychiatry/wenerologa. Sama kilkukrotnie zachęcałam znajomych do wizyty u psychologa, a także słyszałam innych którzy do tego zachęcali.
Zachowanie tej kobiety było złe, niezależnie od tego czy miała jakieś problemy natury psychicznej - mogły one stanowić uzasadnienie, ale nie były usprawiedliwieniem.