#sAd3T
Dawno temu, kiedy byłam w szkole podstawowej, kolega oskarżył mnie o kradzież figurki pokemona. Oczywiście nie ukradłam jej. Ale zawsze byłam na celowniku, bo moja mama była woźną w szkole, w której się uczyłam, a uczniowie mojej klasy należeli do ''wyższych sfer''. Pokrótce wyglądało to tak, że koledze A (powiedzmy sobie, że to był Michał) zginęła figurka; a kolega B (dajmy na to Tomek) nagle narobił rabanu, że widział jak ją chowam do plecaka, że wszyscy mają na mnie uważać i takie tam. Kiedy w plecaku nic nie znaleziono, Tomek zaraz miał wytłumaczenie, że zniknęłam na dużej przerwie i na pewno zaniosłam mamie figurkę. Ja się popłakałam, pani nie zrobiła afery, a kolega A stwierdził, że nic się nie stało, kupi sobie nową figurkę.
Niby nic, ale dziecku psychikę przeryło. W podstawówce już nikt nie zapraszał mnie na urodziny, do domu itd. Na wycieczkach szkolnych nikt nie chciał być ze mną w pokoju. W szkole średniej wreszcie miałam święty spokój, ale uraz jakiś pozostał i nawet jak ktoś prosił mnie abym wyciągnęła mu coś z plecaka, to stanowczo odmawiałam. Jak odwiedzałam kogoś, to starałam się być na widoku i nie kręcić się po pokoju, bo jak coś zginie - będzie na mnie.
Lata mijały, ja skończyłam studia. Firma mojego serdecznego przyjaciela (nie, nie jesteśmy parą, on woli chłopców ;>) rozwinęła się na tyle, że zaproponował mi pracę, kiedy jej szukałam. Po kilku latach zostałam dyrektorem finansowym, a firma zmieniła formę prawną i rozrosła się jeszcze bardziej. W związku z rozwojem firmy potrzebowałam kilku pracowników do swojego działu. Zatrudniłam 5 osób na różne stanowiska; w międzyczasie zatrudniono ok. 11 osób do dział handlowego. Jakie było moje zdziwienie gdy zobaczyłam Tomka - tak, kolegę B!
Od jakiegoś czasu zaczęły w firmie ginąć różne rzeczy - non stop zamawialiśmy ogromne ilości papieru i ciągle go brakowało; ginęły produkty naszej firmy, nawet serie limitowane, które musiały zgadzać się co do sztuki. Rozpoczęto śledztwo. Tomek dziwnym trafem znowu widział, jak chłopak z mojego działu wynosi różne rzeczy do bagażnika swojego samochodu. W aucie mojego pracownika nic nie znaleziono, ale Tomek twierdził, że to jest oczywiste, bo wszystko ukradł wczoraj i zdążył zawieźć do domu.
Słuchałam tego w spokoju, po czym powiedziałam: "Tomek, weź kluczyki do swojego auta". "Po co?' - nerwowe krople potu zaczęły spływać mu po czole. "Zobaczysz. Weź kluczyki i idziemy na parking. Panie prezesie, pójdzie pan z nami?".
W bagażniku leżały cztery kartony papieru, produkty naszej firmy, nawet skubaniec ukradł ''psikacze zapachowe'', które mieliśmy w łazienkach.
Mój pracownik został oczyszczony z zarzutów, a ja po latach wreszcie uwolniłam się od mojego urazu psychicznego.
Kutas. Zgłoszenie na policje poszło?
Również chętnie się dowiem czy zostało to zgłoszone...
Mam nadzieję że tak
wątpię. niska szkodliwość. policja się nawet nie pofatyguje.
NocnaZmora, fajnie że się przedstawiłeś, ja jestem Michał.
Złodziej to złodziej, nie ma honoru. Tyle w temacie.
Co za gnojek... Sam kradł i zwalał na innych żeby podejrzenie przypadkiem nie padło na niego. Ale dobrze, że go wreszcie złapałaś, brawo.
Całe szczęście że to podsumowałeś . Nie poradzilabym sobie z tym sama .
Na złodzieju czapka gore...
Niech odda koledze A pokemona
Jak ja byłam w 1-3 kl.w podstawowce zwalano na mnie wine ze zwierzeta moich kolezanek umieraly, zawsze nastepnego dnia od mojej wizyty u nich. Pozniej okazalo sie ze one same takie historie wymyslaly...
Nie rozumiem tylko po co nazwałas postacie "A" i "B" i potem jeszcze nadałaś im imiona xd
jaka karma? po prostu wreszcie zostal złapany
Ale nie przez byle kogo
Dobre wyznanie,a le po co ta cała zabawa w A i B
Znowu ten sam schemat...
Pies zwymiotował, że karma wraca?
Co za kutas.