#s6ebq
Zaczęliśmy poznawać sporo dziewczyn na mieście. Regularnie gdzieś jeździliśmy, chodziliśmy, zagadywaliśmy do dziewczyn w barach, na imprezach, na mieście. Jako że ja nie byłem za bardzo chętny na żadną głębszą znajomość to po prostu byłem miły, nie brałem namiarów, robiłem za skrzydłowego. Cała sytuacja trwała 7 miesięcy.
Kolega nie mógł uczepić się żadnej dziewczyny na dłużej niż 2 tygodnie. Ciągle ta sama historia - że tamta go zostawiła, że on kupił mieszkanie, które ona urządziła. W ogóle to tak świetnie nam się rozmawia, widzę że się dogadujemy, na pewno jak razem zamieszkamy to będzie super. Nie dziwi mnie, że dziewczyny się płoszyły. Coraz większy dół, że on sobie nikogo nie może znaleźć.
Dałem kilka kolejnych rad, o czym powinien przestać gadać, a o czym zacząć. W końcu znalazł tą jedyną, chodził za nią 2 miesiące, ale swoje wychodził. Do mnie przestał się odzywać, a jak ja się odzywałem to albo nie odbierał telefonu, albo nie miał czasu. Siłownia? Dziewczyny na recepcji go nie widziały już dawno. Wszyscy znajomi również mówili, że przepadł jak kamień w wodę.
W końcu go dorwałem. Co powiedział - że jest w związku teraz, jego życie koncentruje się na rodzinie, a nie na nieogarach i nieudacznikach, którzy nie potrafią sobie nikogo znaleźć. Teraz on się spotyka wyłącznie w parach i ja byłbym tam jak piąte koło u wozu. A reszta znajomych? Głupie dzieciaki, które tylko piją i nie mają perspektyw. Muszę dodawać, że gdy nikogo nie miał, to za tymi głupimi dzieciakami latał jak przyklejony?
Czasami myślę że powinienem robić selekcję znajomych poprzez użycie strzelby. Karma wraca, dziel się dobrem a do ciebie wróci, bla bla bla.
Przestałeś mu być potrzeby. Jak to czasem tu piszą: śmieci same się wyniosły...
Oby zerwali z tą dziewczyną. Jak znów przyjdzie z płaczem wtedy mu odpowiedz, że nie zadajesz się z nieudacznikami, którzy nie umieją utrzymać dziewczyny przy sobie i zostawiają przyjaciół dla "miłości".
I co mu to da? Uważasz, że cudze nieszczęście to wspomagacz własnego szczęścia?
Jeśli chodzi o egoistów, którzy najpierw jojczą jak im źle a potem olewają znajomych, którzy im pomogli to tak.
@FoxyLadie da mu to satysfakcję. Kumpel otrzymał od autora pomoc gdy jej potrzebował, a potem się na niego wypiął. Niech więc posmakuje tego samego
Jeżeli znowu przyjdzie do Ciebie z płaczem, a to wysoce prawdopodobne, powiedz mu że nie masz czasu na nieogarów i nieudaczników.
Jak masz miękkie serce, to musisz mieć twardą dupę
Jeszcze powinie mu się noga.
Wcześniej czy później się do Ciebie odezwie, spokojnie. Karma wróci.
herbatka z tojadu, dyskretniej
;)