#ruREj
Rzucił mnie facet - 2 dni przebolałam, potem już byłam na etapie "trudno, żyje się dalej". Tak było po pierwszym "wielkim" związku i kilku kolejnych, gdzie raz facet rozstał się ze mną podczas planowania wesela. Na zasadzie: kogo by tu zaprosić? A on mi mówi, że jednak chce się rozstać... Kilka dni później byłam po całej rozpaczy. Najbardziej cierpiałam, jak mój przyjaciel nie mógł ze mną rozmawiać, bo tak chciała jego ówczesna dziewczyna. Płakałam trochę ponad tydzień.
Uwielbiam cieszyć się dniem, czasami mam chwile, ale naprawdę nie rozumiem, jak można rozpamiętywać coś latami... Nie wiem, nie rozumiem, uważam, że to głupie.
Czy ze mną jest coś nie tak, czy jestem bez serca, czy też to jest całkowicie normalne?
Do wszystkich, którzy piszą "widocznie nie przeżyłaś jeszcze odpowiednio dużej traumy" - proszę Was... to ma podobny wydźwięk do tego, kiedy dorośli mówią dzieciom rzeczy typu "jak dorośniesz, to zrozumiesz; jak dorośniesz, to wtedy będziesz mieć problemy" itd.
Może autorka po prostu tak ma i tyle i nigdy nie będzie po nikim rozpaczać latami. I nie jest to nic nienormalnego.
Ale to poniekąd prawda. Jak dziecko dorośnie to zobaczy co znaczy żyć na własny rachunek, bo jako dziecko raczej nie zna tego. Po prostu niektórzy mają głęboką wrażliwość, a inni taką na poziomie stojaka na buty.
Przepraszam, ze znów się odnoszę do innych wyznań, które są na tej stronie, ale lubię szyfry 😝 mianowicie:
Niektórych trzeba ebnąć kaloszem!
Chociaż może…. Niekoniecznie! :D
Nie przeżyłaś (na szczęście dla Ciebie) do tej pory prawdziwej traumy. Mój narzeczony zginął w wypadku 7 lat temu a ja do tej pory o nim myślę kilka razy dziennie i nie umiem się zakochać w nikim innym.
Nie znasz jej życia. Ma takie odczucia, a ty masz inne. Ty się zbierasz 7 lat, ktoś inny zbierałby się 2, a jeszcze ktoś inny 40. Jak ci ciąży ta przeżyta trauma to warto iść do lekarza, który pomoże ci to przepracować żeby nie determinowało twojego życia.
Ja mam to samo. Strzasam z siebie przeszłość i idę dalej. "Co się stało, to się nie odstanie". Błędów nie powtarzam. I jest gites. Nie przejmuj się tym;)
Skoro nie pojmujesz, że każdy ma prawo do przezywania danej sytuacji na swój sposób i inaczej niż Ty - to fakt, coś z Tobą nie tak.
Nie wszyscy mają wrażliwość na poziomie ziemniaka, niektórzy przeżywają głębiej.
Co nie znaczy, że ziemniaki nie są jadalne czy smaczne i nikt ich nie lubi. A swojego ziemniaka ugotuj w głębokiej wodzie i zjedz, od surowego się można rozchorować podobno 😉😜 głęboko tez jest dobrze nurkować, jednak trzeba uważać na dekompresję
Nieźle tupoczesz koleś :)))
Bo małymi stopami trzeba szybko przebierać… Ciebie tez potupało :P
To było z takiej głupiej parodii filmu "300".
Ale ja jestem pingwinem jakby i tupoczę stopami, poza zwykłym tupoczeniem :D
No tam też był pingwin jako groźna bestia :)
Ale we mnie nigdy nie kochał się osioł! Zazdroszczę ;P
Pobawie sie w psychologa i zapytam:
Nie odczuwasz moze czasemi ochoty, na to zeby wytropic i zlikwidowac John'a Connor'a?
;D
Mnie też porzucenie przez chłopaka czy śmierć bliskiej osoby nie wprawiało nigdy w długotrwałą rozpacz. Jednak po stracie dziecka (11tc) nie umiem się pozbierać, mimo że mam dwóch kochanych synków...
Wydaje mi się, że nie zdarzyło się w Twoim życiu nic, co by Cię dogłębnie dotknęło dlatego nigdy długo nie rozpaczałaś.
Masz silna psychikę. Ja też taka jestem. Taka sama jak ty. Niektórzy mówią że jestem zimna suka....ja raczej wolę określenie że mam silna psychikę
I masz na nazwisko Psikuta?
Nie nie.
Więc możliwe (bo to anonimowe, nie znasz jego nazwiska), że taka sama jednak nie jesteś ;)
*jej (zawartość tego pola to nie emotikona, a teraz ma więcej niż 5 znaków!!!!!)