#rtBup
Pracuję od niedawna w jednym z największych banków w Polsce, na najniższym stanowisku: doradca klienta. Czy znajdą się tu osoby, które również pracują w bankach? Jak wygląda u Was? Ja zarabiam 2,9 tys./mies. + premia za zrobienie planu, czyli musisz zrobić 200 tys. kredytu gotówkowego, aby dostać dodatkowe 200 zł (!). A jak zrobisz więcej - nie dadzą ci nic dodatkowego.
Co w tym anonimowego? Wszyscy klienci, którzy przychodzą, pewnie myślą, że zarabiamy kokosy, 5k+, jednak nie, tu jest górna granica zarobków i nikt tego nie przeskoczy.
Cały miesiąc stresu - to jest gorsze od pracy fizycznej. Szukam pracy, ale chcę zarobić więcej, bo za 3 tys. w dzisiejszych czasach ciężko wyżyć, a co dopiero coś odłożyć.
To niestety jest wstydliwe, że ludziom się wydaje, że pracownicy pracujący na niektórych stanowiskach zarabiają bardzo dobrze, że to ciepłą posadka, a w praktyce zarabiają mniej niż kasjerka z marketu.
Przykład A: lekarze.
B - spora część urzędników państwowych, samorządowych, czy z tzw. spółek miejskich. Pensje szeregowych pracowników (zwłaszcza w mniejszych miejscowościach) często nie przekraczają 3 tys. brutto.
Ach, te wredne kasjerki z marketu, zarabiające 8 tysięcy na rękę.
ja pracuję w obsłudze klienta w spółce gminnej, 2400 na rękę i to już z premią uznaniową (!). coraz bardziej mnie gniecie pracowanie za 300 zł brutto więcej niż NAJNIŻSZA krajowa, ale nie mam jaj, żeby zmienić pracę. pozdrawiam.
C - programiści. Geniusze na wysokich stanowiskach robią kokosy, za to zwykli pierwsi lepsi już nie.
Przykład A? Lekarze naprawdę dużo zarabiają. Tylko są pazerni i wiecznie narzekają, że maja za malo
Szczerze mówiąc nie wiedziałam, że mam myśleć, że doradca klienta w banku zarabia kokosy :D
Pracowalem w bankowosci lacznie chyba z 8 lat, na roznych stanowiskach, jedno wielkie gowno, nikomu nie polecam... zydostwo jebane, wyscig szczurow, szkoda nerwow i zdrowia, zwlaszcza ze ten kraj jest generalnie caly chory, wiec i kapitalizm tez :D
Mówi się "egzystencjalny" - też było mi trudno zapamiętać
Chyba egzystencjalny.
Nie wiem gdzie mieszkasz, ale może opłaca się zmienić miasto. W Krakowie są banki miedzynarodowe- korporacje. Trzeba dobrze znać angielski, ale w dziale finansowym zaczyna się od 6000+ brutto.
Nie tylko w Krakowie, bo w Warszawie, Poznaniu, Gdańsku i Wrocławiu też są takie banki, jak inne miasta nie wiem. Tam gdzie pracuje ja, autor ze swoim doświadczeniem spokojnie by dostał 4-4,5k netto
Branży bankowej już podziękowałam. Nie chcę tego stresu, nerwów (nawet jeśli miałabym zarabiać parę tysięcy więcej)
Zacznij od tego że przestań wciskać ludziom kredyty , oczywiście nie afiszując się z tym przed przełożonym. 200 złotych cię nie zbawi a stres będzie o wiele mniejszy.
Czy ja wiem... Mój tato pracował w banku. Jak nie wyrobili planu to obrywało się całemu oddziałowi, potem konkretnym pracownikom. Jak miał dużo takich "nagan" to w końcu go zwolnili bo obniża poziom oddziału.
Głupia rada, bo szefostwo bardzo ciśnie na pracowników w kwestii kredytów. Znałam kogoś na wyższym stanowisku w banku i presja była ogromna.
A więc prędzej ją zwolnią niż cokolwiek innego.
Jak nie będzie robić planu, to cały oddział dostaje po łapach. Więc nie dosc, że będzie miała na karku przełożonego to jeszcze współpracownicy będą mieli pretensje.
Po pierwsze nie wciskałam ludziom kredytów, bo część przychodziła tylko w tym celu. Dużo ludzi potrzebuje pieniędzy, nawet takie małe kwoty jak 3-5 tysięcy. Po drugie już tam nie pracuję, zwolniłam się sama.
2 tys to ja spędzam (z partnerem) na tygodniowym urlopie w Polsce. I nie! Nie chwalę się, po prostu jestem pełna podziwu/ szokuje mnie to że ludzie za takie pieniądze potrafią opłacić mieszkanie, rachunki, i wyżyć za to! A gdzie reszta zabawa przyjemności
Jak można spędzać 2 tysiące na tygodniowym urlopie w Polsce. Chyba stracić. Ciekawe czy mieszkasz za granicą, czy w Polsce, bo w pierwszej chwili pomyślałam, że mieszkasz za granicą i przyjeżdżasz do Polski w odwiedziny - to wiele wyjaśnia w takim wypadku. To w takim razie mogłaś dodatkowo napisać, ile zarabiasz i gdzie pracujesz - i tak to jest anonimowa strona. A poza tym ja nie muszę płacić za wynajem mieszkania, bo mam dom.
3 lata pracowałam w bankowości. Trafiłam tam od razu po maturze. Teraz pracuje w szpitalu i mimo, że nie zarabiam kokosów to jestem zadowolona ze swojej pracy. No i przede wszystkim skoro jest to szpital państwowy to nie muszę się martwić że mi nie zapłacą albo nie dadzą urlopu. A różne rzeczy już przerabiałam.
W bankowości przepracowałam 13 lat. W bankach mniejszych i tych największych, w oddziałach na front office i w centali na stanowisku eksperta ds sprzedaży. Powiem jedno - jest to praca wyniszczająca ciało i ducha. Miałam przez nią wiele kłopotów zdrowotnych i żadne pieniądze tego nie zrekompensują. Doszłam do etapu zarabiania kilkunastu tys zł miesięcznie i płaciłam za to ciągłym stresem, bezsennością i spędzaniem przerw śniadaniowych w toalecie na płakaniu, by być w stanie jakoś przetrwać do końca dnia;( Spotkałam kilka wartościowych osób z którymi mam kontakt do dziś. Pozostali to albo wypaleni, sfrystrowani ludzie bez perspektyw, stale zastraszania przez przełożonych wyciskających ich jak cytrynę. Albo ludzie wyzuci z emocji, którzy powiedzą i zrobią wszystko by tylko zrealizować cel sprzedażowy. Najgorszemu wrogowi nie życzę pracy w tej branży.
Ps: Mity o zarobkach w bankowości są na tyle żywotne, że bardzo mocno przekładają się na późniejszą karierę. Wiele firm automatycznie odrzuci byłego bankowca jako kandydata do pracy, uznając że będzie miał wygórowane oczekiwania finansowe. A w praktyce kiedy pracowałam na stanowisku specjalisty ds sprzedaży w dużym banku zarabiałam mniej niż pani z biedronki. Wiem bo udzielałam jej kredytu. Zarobki w banku są zawsze negocjowane indywidualnie i zależą też od miasta. Nie każdy mieszka w dużym mieście i duuuuża część bankowców zarabia 3 - 3,5 tys brutto a premia jest niewielka i regularnie obcinana za wszelkie przewinienia, nawet te niezależne od pracownika. Także absolutnie nie polecam tej branży, która chyli się ku upadkowi w dobie wiecznych fuzjii, konsolidacji i stosowania programów do zdalnej obsługi klienta. W ciągu kilku najbliższych lat kilkanaście tysięcy bankowców straci zatrudnienie i zaleje rynek pracy;(((
Na jakich najwyższych stanowiskach pracowałaś? Po odejściu z banku szybko znalazłaś pracę? W jakiej branży?