#rk0Fy
W pewnym momencie usłyszałam, jak ktoś gra na gitarze i śpiewa po rosyjsku - w języku, którego uczyłam się od dwóch lat. Dimitrij, bo tak nazywał się gitarzysta, miał tak piękny głos, a słowa piosenek tak mnie urzekły, że stałam przed nim bez końca, słuchając go. Potem jednak jakoś zeszłam na ziemię, wrzucając mu do futerału wszystkie pieniądze, które tego dnia zarobiłam, i mówiąc łamaną ruszczyzną, że mnie zachwycił swoją grą. W tamtej chwili zaczęły się trzy najlepsze lata mojego życia.
Przez następne godziny rozmawialiśmy jak najęci. Okazało się, że Dimitrij pochodzi z Sankt Petersburga, a w te wakacje jedzie przez Europę z plecakiem, płachtą biwakową i gitarą, podróżując autostopem i śpiąc w parkach i u życzliwych ludzi. Pamiętam, że przepiliśmy moje marne 30 złotych. Że zaprowadziłam go do parku południowego i pomogłam mu rozłożyć płachtę, przez co przegapiłam ostatni pociąg do domu. Że nakłamałam mamie, że śpię u koleżanki, trzymając jednocześnie Dimitrija za rękę. Że przytulałam go, całowałam się z nim i było nam dobrze.
Następnego ranka namówił mnie, bym pojechała z nim w dalszą podróż. Zgodziłam się, choć nieco się bałam. Spędziliśmy cztery tygodnie pijąc, rozmawiając z ludźmi i zwiedzając, a gdy wróciłam do Polski, zaczęłam od razu zbierać pieniądze na wizę i bilet do Petersburga. Do tej pory pamiętam jego reakcję, gdy zadzwoniłam do niego z lotniska, mówiąc mu, że udało mi się przyjechać...
Chciałabym teraz napisać, że od x lat jesteśmy małżeństwem. Że mamy dom, samochód i dwójkę dzieci. Że codziennie rano wstaję obok niego i jestem najszczęśliwszą kobietą na świecie. I pewnie napisałabym, gdyby nie to, co zdarzyło się 3 marca 2013.
Mieliśmy wtedy pójść razem do jego kolegi. Niestety, nigdy nie poszliśmy. Dimitrija potrącił pijany kierowca.
Przez następne lata zamiast żyć wegetowałam. Nie mogłam wstać z łóżka, rysować zleconych obrazów. Codziennie płakałam. Wróciłam do Polski. Wielokrotnie byłam na skraju samobójstwa.
Teraz, choć mam zaledwie 26 lat, czuję się staro. Próbowałam umawiać się z innymi mężczyznami, jednak każdy mój związek rozpadał się, zanim naprawdę się zaczął. Jestem cieniem tego, kim byłam, oddałabym chyba wszystko, by choć na chwilę zobaczyć Dimitrija, potrzymać go za rękę, jak kiedyś. Mówią, że "tego kwiata jest pół świata", powinnam zapomnieć i żyć dalej.
Dziękuję, jeśli doczytaliście do końca. Musiałam gdzieś to z siebie wyrzucić. Jutro zaczynam terapię. Mam nadzieję, że jakoś pomoże. Pozdrawiam.
Ta historia jest taka nieprawdopodobna, że o jeju
łoot kakaja prjekrasnaja prawdziwaaaja istorija
Etanolan a Ty s znowu mądrujesz ..
@Ono1996 w końcu to baba
xD
denerwuje mnie etanolansodu
Да, конечно
NiezwykleZwykly - baba to jedno , ale przede wszystkim marudna 😁😁😁
18-latkę rodzice puścili na tripa po kontynencie z chłopakiem którego zna od kilku godzin?
Jak słusznie zauważasz, osiemnastolatkę. Nie mieli nic do gadania, była pełnoletnia
Niby tak, względem prawa jest dorosła. Niemniej moi rodzice nadal by protestowali, z troski. W tym wieku z nimi mieszkałam i nie sądzę by się obyło bez odradzania, awantury... Z resztą słusznie. Bardzo nierozsądne posunięcie.
Pojechać pojechała... Ale już przenocować poza domem bez kłamstwa nie mogła?
O, to to.
Choćby po tym można wnosić, że mimo pełnoletniości jest zależna od rodziców. Częsta sprawa. Możliwość kupienia sobie piwa to jeszcze nie dorosłość 🙄
Taa, jasne.
Brzmi jak trochę zmieniony opis fabuły "Przed wschodem słońca"
Pozdrawiam również. Wspaniała historia, zainspriowałaś się wattpadowymi opowiadaniami czy jakimś ckliwym romansem z TVN?
Powodzenia w terapii ☺
Na moje oko o ile to prawda, to pewnie życie nie było by takie różowe i jakim marzyłaś. Skoro tylko jeździliście po świecie i imprezowaliście to pewnie ciężko by było żeby zmienił się w przykładnego małżonka i tatusia.
Zbyt ckliwe, żeby mogło być realne.
Jesteś jeszcze bardzo młoda, daj sobie czas... Zaczynasz terapię, a to już bardzo duzy krok do przodu, przede wszystkim pokazuje Twoja chęć - połowa sukcesu! Życzę Ci powodzenia Autorko! Dużo szczęścia!