#rddrX
Moim problemem jest nadmierna wybuchowość. Ba, to za mało powiedziane. Jestem jak wulkan, który eksplodując rozku@#rwia wszystko wokół. Nie ma u mnie czegoś takiego jak poirytowanie, mała rzecz potrafi teleportować mnie w kosmos własną parą z dupy. Kiedyś zdenerwowałam się tak bardzo, że przez sekundę lub dwie przestałam widzieć :/ Denerwuje mnie dosłownie wszystko, a do napisania tego wyznania skłoniło mnie moje zachowanie sprzed 2 minut, kiedy zwyzywałam chłopaka ,bo za długo trzymałam mu talerz, który zresztą podałam ze słowami "proszę, misiaczku". Już sama nie rozumiem dlaczego coś tak małego wkurwi@ mnie do tego stopnia, że w momencie, gdy to się zdarza, uważam to coś za sprawę tak ważną, że posuwam się nawet do poniżenia kogoś. Mam dość tego, że wszystko mnie denerwuje i zastanawiania się, dlaczego denerwuje. Coś gdzieś kiedyś musiało pierd&$olnąć.
Wiem, że mi nie powiecie, ponieważ mnie nie znacie, ale może przeczyta to ktoś, kto ma podobny problem. Będę wdzięczna. Trochę mi ulżyło...
Zbadaj hormony, jeśli hormony będą w normie to chyba dobry psychiatra zostaje. Zaburzenie widzenia mogłoby też neurologa sugerować.
Oprócz psychologa i psychiatry może warto zbadać hormony i zrobić morfologię, żeby sprawdzić czy tam coś nie szwankuje
Z własnego doświadczenia dodam, że jeśli z tym co wymił Henryk wszystko będzie ok to warto też skonsultować się z neurologiem.
Dokładnie tak, mnie też to wygląda na coś organicznego. A w każdym wypadku na coś, co można złagodzić lekami.
Dokładnie, mój przyjaciel tez był kiedyś bardzo agresywny w słowach łatwo się irytował i wybuchał, nie umiał tego kontrolować a w dodatku wieczne migreny wiec kiedy trafił do neurologa to okazało się, ze torbiel naciska mu na ośrodek agresji.
Taaa... leki na wszystko. Cudowne kolorowe cukiereczki. Dajcie spokój, wszystko jest "w głowie". Nie zdajecie sobisobie chyba sprawy jak wiele chorób czy zaburzeń możemy rozwiązać sami, za pomocą własnego umysłu. "To ja kontroluje mój mózg a nie on mnie". Medytacja i ODDECH. Oddychajcie skupiając się na każdym momencie tego wdechu i wydechu. Codzienne ćwiczenia i po jakimś czasie staniecie się tafla wody której nikt nie może zmacic bez waszej zgody. Autorce bardzo by to pomogło. A nie tylko tabletka. Tabletka na wszystko. Polacy są w czołówce europejskich lekomanow! Jak widzę czasem te kolejki do apteki które ciągną się aż przed aptekę to nie wiem czy śmiać się czy płakać!
Nie wiem czy śmiać się czy płakać z tego co napisałaś. Nie wszystko da się rozwiązać medytacją. Nadciśnienie też będziesz jogą leczyć? Bez kitu.
Warto też zrobić EEG, a jeśli wszystkie wyniki z badań które tutaj inne osoby wymieniły będą w normie, to może masz jakąś ukrytą traumę która mogła przejść w zaburzenia osobowości. Ale tak jak inni pisali, najpierw badania (jeśli pójdziesz do psychiatry to na wszystko wypisze ci skierowania), a dopiero później do terapeuty. Powodzenia :)
Do psychiatry idź. To brzmi jak zaburzenia afektu lub jakiś inny syf, którego nie kontrolujesz. Tobie nie jest potrzebna porada na anonimowych, potrzebny jest lekarz. Powodzenia!
Psychiatra tak, ale ja bym też poszła do neurologa, czasem jest tak, że zaburzenia psychiczne mają podłoże fizyczne
Ta nagła "utrata wzroku" kojarzy mi się bardziej z zaburzeniem dysocjacyjnym, a konkretnie z "dysocjacyjnym znieczuleniem i utratą czucia zmysłowego". Ale co się dzieje z autorką może jedynie stwierdzić lekarz, nam zostaje tylko gdybanie.
Niezbyt miłe będzie to co napiszę, ale jeśli nie pójdziesz do specjalisty i nic z tym nie zrobisz, to stracisz chłopaka. Musi Cię bardzo kochać skoro wytrzymał 2 lata obrywania i poniżania o byle błahostkę, jednak każdy ma swoje granice. Jeśli uda się nad tym zapanować, Ty też wreszcie odetchniesz. Powodzenia
To nie jest normalne, ja poszłabym do psychiatry.Najważniejsze, że zdajesz sobie z tego sprawę.
A jak funkcjonujesz, kiedy akurat nie jesteś zła? Jeśli jesteś nieszczęśliwa, a stres i negatywne emocje to twój chleb powszedni, tu może leżeć przyczyna. Choć twoje zachowanie i tak wydaje mi się dość skrajne...
Może przestań szukać winy u innych (że tak robisz, wnioskuję po 1 akapicie) a zacznij się zastanawiać, co w tobie samej mogło spowodować taki stan rzeczy...
Prawda. Wychowanie ma na nas ogromnny wpływ ale w końcu trzeba przestać patrzeć w przeszłość czy coś "tam kiedyś się nie udało" i pomyśleć o sobie. Może sport na wyladowanie agresji? Może medytacja. To są moje propozycje.
A ja krzyknę, że być może to nerwica, o!
Sama też jestem choleryczna, chociaż nie do aż tak... zaawansowanego stopnia. Niedługo mam umówioną wizytę do psychiatry. Jeśli chcesz, to możemy zrobić sobie kółko wsparcia, kiedyś pewnie też dojdziesz do wniosku, że wypadałoby się wybrać. ;)
Po pierwsze to się przebadaj, niech Cię cała zeskanuja bo może to być przyczyną medyczna. Żaden psycholog raczej nie pomoże bo to cos innego wg mnie niż problemy ze sobą.
Brzmi jak adrenalinka. Badałaś sobie kiedyś hormony?