#RcxIG
Odkąd pamiętam siedziałam w domu przed tv, spotykałam się ze znajomymi w domu albo u nich i nie wychodziłam bardziej "do ludzi". Nie potrafię płacić kartą, kupić biletu w kinie, tramwaju, czy kupić kawy z automatu. Nie poszłam na wybory, mimo że koleżanka mnie bardzo namawiała, bo po prostu nie wiem co tam się po kolei robi. Nie wiem gdzie mam podejść, skąd wziąć kartę do głosowania. Wycofuję się ze wszystkich takich sytuacji, bo wstydzę się, że zrobię coś źle i ludzie będą się śmiać, komentować, dziwnie na mnie patrzeć.
Ostatnio chciałam kupić bratu bilet w parkometrze, wysiadłam z auta, popatrzyłam na to urządzenie coś tam wciskając i powiedziałam, że się zepsuło, bo nie mogłam znieść myśli, że obok przechodzą ludzie, którzy na mnie patrzą, a ja nie wiem co tam klikać.
Nigdy nie pracowałam, nie wiem jak to wszystko miałoby się odbywać, co miałabym mówić podczas rekrutacji. Chciałabym polecieć na wakacje, ale nie wiem jak się postępuje na lotnisku, gdzie trzeba iść, co zrobić...
Przeraża mnie to wszystko i nie wiem jak poradzę sobie w życiu.
Jak nie podejdziesz i nie zapytasz/przeczytasz instrukcji, to nigdy się nie dowiesz, a to niezły wstyd
Te wszystkie drobne, wymienione przez Ciebie rzeczy wystarczy zrobić raz i już masz o nich pojęcie. Kilka razy i wejdą Ci w nawyk. Nie bój się!
1. Płatność kartą jest super łatwa. Płacisz albo zbliżeniowo, albo kartę wsuwasz do czytnika zgodnie ze strzałką na karcie. W moim banku domyślne ustawienia są następujące: zbliżeniowo (po prostu zbliżasz kartę do czytnika) płacę do 50 zł, a od 50 zł wsuwam i podaję kod PIN (po wpisaniu zatwierdzasz ZIELONYM przyciskiem - tego na początku nie wiedziałem). Jak zaczniesz się motać, to sprzedawca na pewno Ci pomoże.
2. Bilet w kinie. Sprawdzasz, w jakich godzinach grany jest film, który Cię interesuje (w internecie, na stronie kina, albo na tablicy w samym kinie), a następnie podchodzisz i prosisz o bilet, podając tytuł filmu i godzinę. Na bilecie masz podany nr miejsca oraz rzędu, w którym masz usiąść. Wszystko.
3. Mieszkałem 10 lat w dużym mieście, ale nigdy nie kupiłem biletu w tramwaju, bo trzęsie, niewygodnie i zawracasz głowę kierowcy. Teorię znam: podchodzisz do kabiny kierowcy, pukasz w okienko i prosisz o bilet (tylko miej przy sobie drobne). Najlepiej jednak po prostu kupić sobie bilet w kiosku. Kasujesz zaraz po tym, jak tramwaj ruszy.
4. Kawa z automatu. Jeśli masz na myśli te wielkie lodówy, to: sprawdzasz, ile kosztuje kawa, którą chcesz kupić (na automacie wszytko jest rozpisane), wrzucasz monetę, wciskasz przycisk przy wybranym napoju, czekasz, aż skończy wlewać kawę do kubka i da sygnał dźwiękowy, po czym ostrożnie wyjmujesz kubek z kawą.
5. Wybory. Właściwie wszystko robią za Ciebie, musisz tylko wziąć dowód osobisty. Podchodzisz z dowodem, dają Ci zeszyt i pokazują kratkę, w której masz się podpisać, dają kartę, z którą idziesz do budki, zaznaczasz na karcie krzyżykiem, na kogo głosujesz, składasz kartę na pół, wychodzisz i wrzucasz do urny. Do widzenia.
6. Lotnisko to wyższa szkoła jazdy, każdy się tam na początku mota. Trzeba iść z kimś, kto się orientuje.
Powodzenia!🙂
Akurat lotnisko jest super intuicyjne, ja leciałam pierwszy raz w dzień moich 18 urodzin, a lotniska dotąd widziałam tylko w filmach. Wysyarczy podejść do informacji, zapytać, dokąd udać się najpierw, a potem zazwyczaj po strzałkach idzie się dalej i robi to samo, co robią inni ludzie przed nami.
Ale bilety w tramwaju już nie są sprzedawane przez motorniczego od lat. Tylko w automacie w tramwaju który pod sobą ma kasownik(dla tych z papierowym biletem). Teraz już bilety są w większości elektroniczne, a przynajmniej Wrocław i Poznań
Też jestem przyzwyczajona do automatu w tramwaju, ale gdy byłam w Gdańsku to się u motorniczego kupowało
Myślę że nawet jak jest automat to kierowca zawsze ma bilety przy sobie bo automat - jak to wszystkie urządzenia - lubi się czasem zepsuć
Nie wiem jak w innych miastach, ale w Łodzi jeśli biletomat w tramwaju/autobusie nie działa to biletu u kierowcy nie kupisz. Można zgłosić kierowcy to że nie dziala, ale na trasie i tak niedużo można zrobić (często wystarcza zresetowanie elektronicznego systemu pojazdu ale to można zrobic tylko na przerwie bo chwilkę zajmuje).
I to może się komuś przyda więc rozwinę, że jeśli nie mamy biletu, chcieliśmy kupić w biletomacie, ale nie działa i wpadnie nagle kanar to po prostu pokazujemy że biletomat nie dziala i płacimy mu odliczona kwotę za bilet. Ewentualnie jeśli nie mamy drobnych dostajemy mandat w kwocie jakiejś+cena biletu, jesli zapłacimy cenę biletu w ciągu bodajże kilku dni to mandat jest anulowany.
To co opisałam działa w Łodzi, ale myślę, że w innych dużych miastach jest podobnie, bo jesli kierowcy nie sprzedają biletów to ich nie sprzedają, nie mają zapasu w razie jakby co (niepotrzebna papierkowa robota by z tego wynikała, a miedzy innymi z tego powodu rezygnuje się z sprzedaży biletow przez kierowców lub motorniczych).
W Gdańsku bilet na tramwaj/autobus można kupić w kiosku, w biletomacie, u kierowcy lub przez apkę „jak dojadę”. Jak ci wygodniej.
Ostatnio wsiadłem do autobusu, a tam nie było biletomatu... no zawiesiłem się na dłuższą chwilę jak bezradne dziecię... potem spanikowałem, że jak mnie kanar dorwie to nie uwierzy.
W Krakowie na drzwiach do motorniczego jest kartka, że sprzedaje bilety (tylko 90min) tylko w przypadku awarii biletomatu
I polecam automaty na przystankach, nie ma stresu, że nie zdążę kupić zanim kanar wsiądzie
Przecież to czarna magia.
Szacunek za to, że chciało Ci się to pisać xD
Zapewniam Cię, że jak kupujesz bilet w parkomacie to nikogo to nie interesuje.
No i zawsze można samą siebie zdemaskować, przechytrzyć niepewność i powiedzieć wprost: nie wiem jak to zrobić proszę mi pomóc.
Lepiej się wstydzić raz niż zawsze.
A gdzie są rodzice? Zawsze wszystko ktoś za Ciebie robił? Nigdy nie byłaś z kimś na wyborach jako dziecko?
Im szybciej spróbujesz, tym lepiej dla Ciebie :) młodej dziewczynie na wyborach każdy wszystko z chęcią wytłumaczy, bo wiadomo, że to Twoje początki. Jak będziesz starsza to mogą być już troszkę zdziwieni że po kilkunastu latach od 18-tki "dalej" nie wiesz jak to działa.
A jeśli chodzi o parkomat, automat z kawą, biletomat czy cokolwiek innego, to zazwyczaj jest na nich instrukcja krok po kroku, co powinnaś zrobić. I uwierz, każdy albo to czyta przynajmniej przy pierwszym zamówieniu, albo kierując się intuicją wciska co popadnie, dopóki się nie uda :P
Przy płaceniu kartą nie martw się, więcej wpadek niż ja nie zaliczysz :D wyżej ktoś już wypisał Ci po kolei, co zrobić, ale tak od siebie dodam Ci, że zazwyczaj jak będziesz płacić to na wyświetlaczu będzie napisane, co powinnaś zrobić. Jeśli nie, to po prostu powiedz, że to Twoja pierwsza karta i czy możesz prosić o wyrozumiałość albo pomoc. A jak trafi się jakaś jędza to po prostu zapamiętaj ją sobie i śmiej się potem z tego ;)
A w kinie, to już mój własny patent. Udawaj rozkojarzoną albo że jeszcze się zastanawiasz. Patrz na repertuar na przykład, zazwyczaj jest przy kasie. Wtedy będą się Ciebie o wszystko dopytywać, a przy kolejnym wyjściu będziesz wiedziała już co powiedzieć
Nie spróbujesz to nigdy się nie nauczysz. Na yt jest mnóstwo filmików jak korzystać z danych automatów czy nawet jak wygląda odprawa do samolotu na lotnisku, skorzystaj.
Wszystkie wymienione rzeczy są tak intuicyjne I rozpisane, że nawet w obcym kraju można sobie na oko poradzić, albo ktoś pomoże. Po francusku próbowaliśmy parkomat obsłużyć, aż ktoś podszedł I po francusku na migi wytłumaczył, że dziś jest za darmo. Trzeba przede wszystkim czytać, patrzeć I pytać ludzi. Wystarczy być miłym I uprzejmym a pomogą. Na lotnisku jedyne co mnie denerwuje w takich "dziewicach" lotniskowych to to, że nie czytają tych wszystkich instrukcji, które linia wysyła. Przeczytaj co spakować, a czego nie, jak przejść kontrolę, jaki masz bagaż I gdzie go zostawić. A nie potem ktoś rżnie głupa, bo ja nie wiedziałem, no kurde w 3 czy 4 miejscach jest napisane zakaz wnoszenia płynów, noży I żeby zdjąć pasek.
Nauczysz się wszystkiego. :) Jeszcze rok temu byłam taka sama osoba jak ty. Miałam 21 ale mama mnie umawiała do lekarzy, a nawet chodziła ze mną do nich. Bałam się dzwonić do obcych ludzi zawsze robił to narzeczony. umiem jeździć samochodem, ale na samą myśl, że mam gdzieś jechać sama i coś załatwić to skręcalo mnie po prostu ze strachu, a za kierownicą pocilam się jak mysz.
Wszystko się zmieniło gdy zaszłam w ciążę i zaczęłam od razu organizować wesele. Dla mnie to od razu był skok na głęboką wodę. Wszystko czego balam się do tej pory robić musiałam sama, zadbać o ciążę jeździć do lekarzy, organizacja imprezy to ciągle telefony i dalam radę. To nauczyło mnie ze nie ma czego się bać, jeśli coś nie wyjdzie wystarczy pytac. To też ludzie, gdzie większość jest pomocnych. Jak zrobisz kilka małych kroczkow do przodu to później wszystko samo będzie lecieć. To nie jest takie trudne jak się wydaje ;)
A Internet to umiesz obsługiwać? To teraz uwaga, zdradzę Ci tajemną wiedzę: o wszystkim tym krok po kroku dowiesz się jak tylko wpiszesz odpowiednią frazę w Google. Albo po prostu instrukcję obsługi. Serio, wystarczy chcieć.
Jak bedziesz chciala to sobie poradzisz. Jest tona poradników w Internecie. Nawet jak ugotować jajko czy obrać ziemniaka. Gorzej, jak jojczysz ale nic z tym nie chcesz robić i tylko sie boisz i szukasz wymówek. Skończ z tym. Nie znajdziesz daleko zachowując się w ten sposób. No chyba że Twoim celem jest kozetka u psychologa.
Myślisz, że jesteś jedyna? Raczej dużo ludzi robi coś pierwszy raz. Nie patrz na siebie jak na pępek świata, nikogo nie obchodzi, że nie umiesz obsłużyć parkometra, czy czegokolwiek. Nie bój się pytać, tylko głupcy nie zadają pytań.
Ale czytać umiesz? Jeśli nie to rozumiem twoje zachowanie.
Ale skoro czytać umiesz to się stosuj do tego co Ci się np. na tym parkometrze wyświetla?
A mówić umiesz? Bo skoro umiesz to może zapytaj się kogoś po prostu co i jak, np. na wyborach po to siedzą tam ludzie, żeby można było się ich o coś spytać.
Sama robisz z siebie kalekę, nikt inny temu winien.
PS Ludzie mają lepsze zajęcia niż śmianie się z Ciebie ;)
To wyznanie jest tak absurdalne i nieprawdopodobne, że dziwię się jak tak można w ogole rozumować.