#rbvkd

Zniszczyłam w zemście życie swojej "przyjaciółki" i rozpiera mnie z tego tytułu satysfakcja.

Byłyśmy całe życie razem. Z jednego rocznika, chodziłyśmy do tego samego liceum, wybrałyśmy ten sam kierunek zaocznych studiów, po studiach złożyłyśmy CV do tego samego miejsca pracy i jakimś magicznym sposobem obie nas zatrudniono. Byłyśmy jak siostry, znałyśmy każdą swoją tajemnicę. Przynajmniej mi się tak wydawało.

Moja "przyjaciółka" wbiła mi pierwszy nóż w plecy, kiedy ukradła mój pomysł i przywłaszczyła sobie moją ciężką pracę, żeby zdobyć uznanie szefa i awans. Drugi nóż w plecy wbiła mi, kiedy odkryłam, że od kilku miesięcy sypia z moim byłym narzeczonym. Nie mogłam sobie z tym poradzić, zraniły mnie dwie najbliższe osoby.
Dwa miesiące nie było mnie w pracy, zaczęłam brać psychotropy, kiedy wróciłam z L4, dostałam dyscyplinarkę za rażące naruszenie obowiązków pracowniczych. Nagle przestałam mieć za co żyć, nie mogłam znaleźć pracy. Byłam w tak złym stanie psychicznym, że przestałam się kąpać i gdyby nie pomoc rodziny, skończyłabym w kaftanie na oddziale zamkniętym.

Cztery lata po tych wydarzeniach los znów splótł nasze zawodowe drogi. Ona pracowała dla firmy X, ja dla firmy Y. Po jakimś czasie usłyszałam słowo "przepraszam" i wyjaśnienia, że byłyśmy młode, głupie itp. Na nowo się zaprzyjaźniłyśmy, ale żyłam już tylko zemstą. Ona stała się znów moją spowiedniczką, pomagałam jej, doradzałam, razem spędzałyśmy czas, imprezowałyśmy, ale tylko dlatego, żeby zdobyć jej zaufanie. Pierwszym celem było uwiedzenie jej faceta, potem przyszedł kolejny długo wyczekiwany moment - podłożyłam jej taką minę, że wywalili ją dyscyplinarnie. Podpisała w imieniu firmy coś, czego nawet nie zweryfikowała, ufając moim zapewnieniom. Ja natomiast dostałam ogromną nagrodę za wynegocjowanie złotego kontraktu dla firmy. Kiedy to się stało, od kilku miesięcy jej facet zdradzał ją ze mną. Był to zatem odpowiedni czas na wyłożenie kart na stół, powiedziałam mu, że nie chcę dłużej nas ukrywać i kazałam mu wybierać - albo ja, albo ona. Tak czy siak, byłam wygrana. Wybrał mnie.
Posłużyłam się nim jak narzędziem, niby szkoda człowieka, ale co to za facet, który zdradza własną kobietę? Jest wart tyle co nic. Za jakiś czas nie będziemy razem.

Bardzo chciałabym spojrzeć jej teraz w oczy, zaśmiać się prosto w twarz. Cieszę się z jej upadku i cierpienia. Wiem z relacji innych osób, że zaczęła pić, nie ma pracy, kredyt na mieszkanie sam się nie spłaci, a oszczędności nie ma. Dopięłam swego i żywię ogromną nadzieję, że skończy z chorobą psychiczną i pod mostem.
Malinka28 Odpowiedz

Życie nauczyło mnie, że w pracy nie ma przyjaciół. Są tylko znajome twarze. Jakie by Cię wspaniałe relacje nie łączyły z przyjaciółką, nie przetrwają w wyścigu z osobistymi ambicjami.

Caldas

W pracy nie ma przyjaciół, są tylko koledzy i koleżanki z pracy, a to czy ktoś awansuje do kategorii "przyjaciel" zależy od tego, jak będą wyglądać nasze stosunki, gdy nie będziemy już pracować w tej samej firmie.
Utrzymywanie przyjaznych relacji z innymi pracownikami jest jak najbardziej OK, ale zawsze trzeba zachować trochę dystansu i nieufności. Zresztą nazywanie każdego, kogo się lubi przyjacielem to przesada. To życie później weryfikuje kto zasługuje na miano przyjaciela, a kto nie.

JoseLuisDiez

W pracy należy zawsze pamiętać, że nawet najsympatyczniejszy przełożony to zawsze szef, a nawet najlepsi współpracownicy to ew. konkurencja. Utrzymywanie dobrych relacji w pracy jest jak najbardziej słuszne i pożyteczne, ale należy uważać z zbyt mocnym spoufalaniem się. Wszystko to co mówisz/robisz może być użyte przeciwko Tobie. Nie można też przesadnie ufać innym i liczyć na ich pomoc.

JMoriartyy

rockandrollqueen ja tak samo i w pracy zawsze jesteśmy zespołem, a nie konkurencją.

radiant

@JMoriartyy
Zespół się kończy, gdy ktoś awansuje, a inna osoba/y uważają, że niesłusznie.
Albo gdy w firmie sprawy nie układają się zbyt dobrze i trzeba kogoś z tego zespołu zwolnić.

Lunathiel Odpowiedz

Ciekawe. Z jednej strony rozumiem, każdy po takim potraktowaniu czułby chęć zemsty (ja czułam - po każdym niezasadnym zwolnieniu i każdej krzywdzie ze strony bliskich osób). Ale emocje a czyny to co innego. Postępując tak jak ona zniżyłaś się do jej poziomu. Jeśli sprawia ci to satysfakcję, ok. Mi satysfakcję sprawia raczej poczucie, że mimo wszystko przetrwałam i nauczyłam się być lepszym człowiekiem niż tamte osoby. Ale kto wie, może kiedyś jeszcze przytrafi mi się sytuacja, w której zachowam się inaczej ¯\_(ツ)_/¯

AleksanderV

Slaba postawa. Może jeszcze zlikwidujemy sądy, jeśli wystarcza nam moralna wyższość nad ludźmi podłymi?

Ebubu

@ aleksander
nie! - niszczmy ich z całą zawziętością - nawet poświęcając siebie w imię tej zemsty.

kociambe Odpowiedz

wishful thinking niestabilnej psychicznie autorki -najpierw psychotropy i choroba psychiczna a potem podpisywanie "złotego kontraktu" i nieszczenie wyimaginowanego wroga. Schizofrenia się kłania.

Vemonis Odpowiedz

A ty nie opowiadasz jakiegoś filmu?

bylylektor

Na moje to zlepek dwóch lub nawet trzech.

Ebubu

A to już jest prawie jak "nieplagiat"...

Walkorbowy Odpowiedz

W pracy nie ma przyjaciol i nigdy nie powinnas jej ufac. Pracowalem w zgranym zespole dopoki nie dostalem awansu. Kiedy stalem sie przelozonym moich bylych wspolpracownikow najpierw, przestali sie do mnie odzywac. Kiedy juz zaczeli sie odzywac bardziej normalnie niz sluzbowo, zauwazylem, ze dwoje z nich zaczelo robic mi pod gorke. Chcieli wykazac ze sie nie nadaje i zebym wylecial. Pierwszy dawal zle rady ktorych niestety posluchalem az dwa razy i sabotowal moje przedsiewziecia. Drugi pracownik-kobieta, byla mniej inteligentna i robila to na tyle nieudolnie, ze od razu wyczulem zle intencje i robilem dokladnie odwrotnie jak mi radzila. Zabawne bylo to, ze wczesniej razem chodzilismy na imprezy, a pozniej te same osoby z ktorymi pilem wodke probowaly wbic mi ten niz w plecy o ktorym piszesz. Za 3-4 lata czeka mnie kolejny awans. Bedzie to stanowisko ktore pozwoli mi decydowac o ich byc czy nie byc w firmie. Oczywiscie juz wiem, ze czeka ich wilczy bilet w jedna strone, pierwszy na pewno dyscyplinarnie, a co do kobiety jeszcze sie zastanowie, i nie interesuja mnie ich kredyty i rodziny. Rozumiem Cie, ze postanowilas sie zemscic. Ja tez tak zrobie.

Caldas

Po prostu zazdroszczą Ci awansu, uważają że wcale nie jesteś od nich lepszy i że to oni zasługują na awans. Swoją drogą fajnie by było, gdyby zasady awansu były przejrzyste i nie było tu żadnych wątpliwości, dlaczego dostałeś awans, a oni nie.
U mnie w firmie kiedyś też była podobna sytuacja - jedna z koleżanek dostała awans, a inna uważała się za lepszą (akurat miała rację, ale dlaczego tamta dostała awans nie wiem -wtedy jeszcze tam nie pracowałem). Ta nieawansowana na każdym kroku krytykowała przełożoną, wytykała jej wszystkie błędy, a po paru miesiącach otrzymała upragnione stanowisko - tyle że u konkurencji.

Walkorbowy

Caldas - Nieczesto zasady awansu sa jasne, tak naprawde u mnie w firmie dostaje sie go w formie namaszczenia. Mozesz dawac z siebie wszystko, ale przyjdzie ktos z zewnatrz, niemajacy pojecia o robocie i dostaje stanowisko. Tak bylo i u mnie, przyszedl obcy koles, dostal stanowisko, ale po jakims czasie go zdjeli, bo nie ogarnal i nic nie wskazywalo tego, ze ogarnie. Kierownikowi dzialu zaczal sie wtedy palic grunt pod nogami, bo okazalo sie, ze dal ciala i musial tym razem wybrac kogos nie po znajomosci, a po kompetencjach. Wybral mnie, choc na tamte czasy za bardzo mnie nie lubil, ale po pierwszej wtopie musial schowac osobiste uczucia do kieszeni. Zabawne bylo to, ze inni wtedy zrozumieli, ze ich wchodzenie w tylek kierownikowi szlak trafil. Jedna kobita tak wchodzila bez masla, ze mialem wrazenie, ze za chwile zapyta czy zrobic mu loda.

JoseLuisDiez

Jeżeli zasady awansu nie są jasne, jeżeli to nie jest oczywiste, że awans dostaje najlepszy z pracowników, to pewne że każdy awans będzie powodował kontrowersje, niezadowolenie tych, co nie dostali awansu, rozbijanie zespołu, psucie atmosfery w firmie, co raczej nie jest zbyt korzystne dla firmy.

Walkorbowy

Istnieje też taka niepodręcznikowa szkoła zarządzania zasobami ludzkimi która mówi, że skłóconymi ludzmi łatwiej kierować. Z perspektywy członka zespołu to powolne psychiczne wykańczanie się, na wszystko trzeba uważać, nikomu nie można ufać. Z perspektywy przełożonego ma to plusy, ponieważ wie co się dzieje w zespole, bo każdy każdego podpierdziela, ludzie się bardziej spinają do pracy, nie mogą sobie pozwoli na błędy. Rzucasz tysiąc złotych premii dla najlepszego, albo obcinasz premie dla najgorszego i ludzie uprawiają istny wyścig szczurów i wydajność wzrasta o 200%. Fakt, że kosztem zdrowia pracowników, ale dla szefa najważniejszy jest efekt końcowy przedsięwzięcia, a nie Twoje zdrowie psychofizyczne.

Qzin Odpowiedz

Zmarnowałas parę lat swojego życia na zemstę. W żaden sposób nie poprawia to Twojej sytuacji, a jeśli ona jest ogarnięta to jej sytuacji nie pogorszy. Praca to praca, znajdzie nową. Tak samo facet, a może tym razem przystojniejszy, bogatszy i bardziej lojalny. Wiem, że chcesz by poczuła jak to jest. Jak Ty się poczułaś, ale od tego Twoje życie się nie poprawi. Nie zmienia się Twoja sytuacja na lepsze. Straciłaś parę lat. Bezpowrotnie. Lata, które mogłaś poświęcić na bycie szczęśliwą. Gratulacje.

Corazwiecejpustki Odpowiedz

Nie jestem z fachu, ale jako laik stwierdzilbym, ze jestes psychopatka.

rutabo Odpowiedz

Ale z ciebie wywłoka.

PillEater

Masz ode mnie plusa.

Marynowanegrzybki

Pierwszy raz się z tobą zgadzam.

PillEater

Ja tak samo 🤣

LavenderQueen

Brawo. Wyzywasz kobietę bo się zemściła na kimś kto ją skrzywdził. Jesteś taka sama jak były facet i przyjaciółka autorki.

Awtroil Odpowiedz

To teraz możesz jej to powiedzieć.

budyn4 Odpowiedz

Zaraz. Ona wzięła twojego bylego, a ty jej aktualnego i uważasz, że to Ty jesteś ofiarą?

budyn4

Rozumiem, że można chcieć żeby swój były narzeczony był zostawiony w spokoju. Ale sama widzisz, wy dwie krople wody, to i facet wam się podobał jeden. Skoro Ty już go nie używałaś, dlaczego tak cię to boli, że dwie tobie najbliższe osoby mogłyby ułożyć sobie życie?

Zobacz więcej komentarzy (19)
Dodaj anonimowe wyznanie