#rTKq5
Tzn. nie dosłownie - nadal mieszkam w tym samym miejscu, mam tak samo na imię, rozmawiam z mamą (jedyna rodzina poza wujkiem z którą nam kontakt). Ale poniekąd "pozbyłam się" swojej przeszłości.
Zaczęło się miesiąc temu, od pewnej sytuacji, która zmieniła moje życie (i nie mówię tu o kwarantannie). Pierwsze półtora tygodnia byłam załamana, nie kontaktowałam - straciłam 4 kg., bo tak naprawdę piłam tylko wodę, nic nie jadłam. Potrafiłam dzień w dzień siedzieć i tylko gapić się na ścianę. Po czym trzy tygodnie temu podjęłam decyzję.
Wykasowałam wszystkie media społecznościowe (i tak nie mam żadnych znajomych, jestem bardzo zamknięta w sobie. Nikt nie zauważył), wszystkie numery telefonów poza lekarzem i mamą też już zniknęły. Zdjęcia, większość książek i ubrań, pamiątek. Zostały tylko te najważniejsze. Niczego nie żałuję. Po kwarantannie zamierzam dokończyć studia, odłożyć trochę kasy, na tyle żeby móc wyjechać z kraju, w którym obecnie mieszkam. A potem zniknąć.
Kiedyś postąpiłam bardzo podobnie, tylko zmieniłam też swoje nazwisko i adres zamieszkania. I od tego czasu jestem szczęśliwa, absolutnie nie żałuję tej decyzji. Masz swoje powody, jeżeli to Cię uszczęśliwi to się nie wahaj. Powodzenia, wspieram w decyzji!
Powiedz, pisałaś o tym wyznanie, bo pamiętam coś w tym stylu ;)
Tak, napisałam, dokładnie to: https://anonimowe.pl/1C8c1. I odkąd się tu raz udzieliłam, to tak wsiąkłam w Anonimowe ;) Wcześniej tylko czytałam. I wierzę, że skoro autorka o tym myśli to ma konkretne powody. Ja też planowałam "zerwanie z przeszłością" i miałam kilka konkretnych planów jak to zrobić. Udało się i kocham moje obecne życie. Cieszę się, że nie dzielę go już z rodziną tylko z nazwy.
Wow, pamiętam tamto wyznanie 😊 możesz powiedzieć, jak to rozwiązałaś z chłopakiem?
Laskowa - wiesz, ja się nie bałam reakcji chłopaka, tylko tego, że zburzę sobie swój idealny świat. :) Bo gdy mówisz wszystkim naokoło, że Twoi rodzice niedawno zmarli, to nikt nie drąży tematu, ba, nawet nie wspomina o swoich rodzicach, żeby nie było dziwnej atmosfery. To było dla mnie kłamstwo idealne. Mój narzeczony wiedział, że coś ukrywam w sprawie rodziców, bo nigdy o nich nie mówiłam, ale to go troszkę zszokowało ;) Przegadaliśmy cały weekend, pochodzi z normalnego domu, ma kochanych rodziców i dla niego moja historia była i trochę przerażająca i trochę fascynująca.
Właśnie to wyznanie miałam na myśli. Super, że z narzeczonym się ułożyło i że zrozumiał.
Masz swoje powody na pewno. Czasem taka czystka i zostawienie wszystkiego za sobą pomaga. Życzę Ci, abyś dbała o siebie i odnalazła swój własny, szczęśliwy sposób na życie
Jesli jeszcze za granica wyjdziesz za maz, zmienisz nazwisko i naturalizujesz sie to nikt cie nie znajdzie.
Współczuję powodu, dla którego zdecydowałaś się na tak radykalny krok i życzę powodzenia na dalszej drodze.
Też kiedyś chciałem zerwać ze swoim dotychczasowym życiem, wyprowadzić się gdzieś na drugi koniec świata (albo chociaż kraju), zerwać kontakty ze wszystkimi. Tylko po to by zobaczyć kto się chociaż zainteresuję co u mnie.
Chyba się znamy. Kojarzę osobę, do której bardzo ten opis pasuje.
jesli to ma cie uszczesliwic to powodzenia :)
brzmi to jakby zaczynala się u ciebie schizofrenia z przewagą objawów negatywnych...
Nie brzmi, przestańcie bawić się w anonimowych lekarzy, bo więcej z tego szkody niż pożytku.
diagnoze stawia sie na podstawie historii zycia osoby, nie wiemy, co sie stalo, moze jej dzialanie bylo uzasadnione
całkiem zabawny postulat jak na tę stronę, gdzie co drugiej osobie wmawia się depresję i zacheca do psychoterapii. po drugie nie stawiam diagnozy, tylko dzielę się swoim wrażeniem (przypomnę: "to BRZMI jak...").