Kiedy byłam mała zauważyłam, że kiedy złapie się psa „za to podłużne coś pod brzuchem”, to on zaczyna się tak śmiesznie ruszać. Ba, nawet pochwaliłam się tą nieznaną mi wcześniej sztuczką rodzicom... Do dziś czuję zażenowanie, gdy o tym przypominają.
Dodaj anonimowe wyznanie
Miałaś dużo szczęścia bo jakbyś go złapała za jądra w obronie tych instrumentów mógł cię dotkliwie pogryźć.
Dobrze, że cię nie dziabnął przy okazji.
Chyba podobna sytuacja była w Southparku, tylko tam starsi koledzy wmówili tym dzieciakom, że to jest "dojenie psa".