#r7hUJ
W czasach, w których kryminał powstał, telefony nie były powszechne, zaś numer podany na karteczce ewidentnie pasował do numeru telefonu komórkowego. Tak więc, nie myśląc za dużo, wykręcam numer. A tutaj... sygnał! Szybko się rozłączam. Po pewnym czasie telefon oddzwania... Odrzucam. I piszę wiadomość, w której zawieram informacje, że morderca, że numer, że przepraszam.
Wiadomość zwrotna: „a ja się zastanawiałam, dlaczego mam tak dużo anonimowych telefonów bez odzewu...”.
Ale to by była super historia!
- Jak się poznaliście?
- Aaaa, znalazłem jej numer w starym kryminale :)
Dlatego dobry pomysł mieli w Stanach, gdzie jest specjalny zarezerwowany prefiks 555, który nie istnieje w rzeczywistości w sieci telefonicznej, i we wszelkich książkach, filmach itp. gdzie autor chce użyć numeru telefonu, stosuje się właśnie numery zaczynające się od 555.
Jak zwykle brakuje najważniejszego...
Wtedy nie byłoby już tak anonimowo, nie uważasz?
W dobrych kryminałach morderca nie jest nie do wykrycia do ostatniej strony. W dobrych kryminałach morderca jest bardzo trudny do wykrycia, ale możliwy dzięki dobrze nakreślonej i przedstawionej fabule.
To był niezły kryminał, z pazurem i humorem typowym dla tej autorki. Nigdzie też nie wskazałam, że to nie końcówka śledztwa była...
Beladonna, nie chodzi mi o książkę o której piszesz, tylko o fragment "Morderca, jak to bywa w lepszych kryminałach, nie do wykrycia do ostatniej strony."