#r7hUJ

Kiedyś czytałam jedną z książek J. Chmielewskiej. Kto czytał, ten wie – trup ściele się gęsto, morderca, jak to bywa w lepszych kryminałach, nie do wykrycia do ostatniej strony. Kryminał ten pisany był w latach 90. W treści, w toku śledztwa, główny bohater odnajduje karteczkę z numerem telefonu.
W czasach, w których kryminał powstał, telefony nie były powszechne, zaś numer podany na karteczce ewidentnie pasował do numeru telefonu komórkowego. Tak więc, nie myśląc za dużo, wykręcam numer. A tutaj... sygnał! Szybko się rozłączam. Po pewnym czasie telefon oddzwania... Odrzucam. I piszę wiadomość, w której zawieram informacje, że morderca, że numer, że przepraszam.
Wiadomość zwrotna: „a ja się zastanawiałam, dlaczego mam tak dużo anonimowych telefonów bez odzewu...”.
Aura90 Odpowiedz

Ale to by była super historia!
- Jak się poznaliście?
- Aaaa, znalazłem jej numer w starym kryminale :)

raj001 Odpowiedz

Dlatego dobry pomysł mieli w Stanach, gdzie jest specjalny zarezerwowany prefiks 555, który nie istnieje w rzeczywistości w sieci telefonicznej, i we wszelkich książkach, filmach itp. gdzie autor chce użyć numeru telefonu, stosuje się właśnie numery zaczynające się od 555.

YunHaneul Odpowiedz

Jak zwykle brakuje najważniejszego...

Eldingar

Wtedy nie byłoby już tak anonimowo, nie uważasz?

PannaEris Odpowiedz

W dobrych kryminałach morderca nie jest nie do wykrycia do ostatniej strony. W dobrych kryminałach morderca jest bardzo trudny do wykrycia, ale możliwy dzięki dobrze nakreślonej i przedstawionej fabule.

To był niezły kryminał, z pazurem i humorem typowym dla tej autorki. Nigdzie też nie wskazałam, że to nie końcówka śledztwa była...

PannaEris

Beladonna, nie chodzi mi o książkę o której piszesz, tylko o fragment "Morderca, jak to bywa w lepszych kryminałach, nie do wykrycia do ostatniej strony."

Dodaj anonimowe wyznanie