Dzień jak co dzień, wracam ze szkoły autobusem przyzwyczajona do wiecznego tłoku. Na dworcu kierowcy się zmienili. OK, nic mi do tego, jedziemy dalej.
Stając na skrzyżowaniu, kierowca krzyknął do pasażerów:
- A tak właściwie to gdzie jedziemy??
...
Dodaj anonimowe wyznanie
A anonimowa część to?
Że nikt nie wiedział czy dotrze na miejsce.
Jasne. Wyznanie godne głównej, o śmieszkującym kierowcy.
Ale wstał i zaczął klaskać?
Żeby pasowało na Anonimowych to dokończę.
Od tamtego czasu nie odstępuję go na krok i zawsze mu mówię dokąd ma jechać. Niestety, kiedy mu wczoraj urodziłam drugą córeczkę, okazało się, że to mój zaginiony brat z Alabamy. Co ja mam teraz z tym zrobić.
Stary kawał
Nie gdzie a dokad.