#qr5Wl
W liceum postanowiłem pójść na Akademię Marynarki Wojennej w Gdyni. Ciężko pracowałem, uczyłem się, ćwiczyłem. W końcu nadeszła upragniona rekrutacja. Przeszedłem testy sprawnościowe, wyniki z matury miałem bardzo dobre (rozszerzona matematyka 80%), testy psychologiczne zdane bez zarzutu, niestety lekarz w opinii lekarskiej napisał, że jestem niezdolny do służby wojskowej z powodu rzadkiego schorzenia - hipoplazja płuca lewego. Taka wada genetyczna, moje lewe płuco jest wielkości serca i jest niewydolne (nie działa). Załamałem się wtedy. Cały sens mojego życia stanął pod znakiem zapytania. Jeden człowiek zniszczył wszystkie moje plany.
Skończyło się na tym, że poszedłem na informatykę. Dzisiaj jestem magistrem informatyki, pracuję w znanej firmie informatycznej, zarabiam na tyle dużo, że stać mnie było na wybudowanie domu i kupienie dobrego samochodu z salonu bez brania pożyczek. Mam wspaniałą narzeczoną, która jest najlepszą kobietą na świecie. Co roku na wakacje mogę sobie pozwolić na wyjazd dosłownie na drugi koniec świata. Mam nawet psa i własne drzewo w ogródku. Teraz jeszcze tylko zmienić nazwisko mojej narzeczonej i spłodzić syna. Jednym słowem - życie z marzeń, a jednak wciąż noszę w sobie pustkę, wciąż nie odnalazłem swojej nowej drogi w życiu. Taka dziwna sytuacja że mam wszystko, a nie mam tego co było moim jedynym celem w życiu.
Konkluzją tego długiego tekstu nie jest to jak mi się poszczęściło, nie jest to, że zawsze można sobie ułożyć życie nawet jak wszystko się zawali, nawet lekarz, który zburzył mój światopogląd nie jest konkluzją.
Konkluzją są moi rodzice - bo wciąż, przez tyle lat nie mogę zrozumieć, jak dwójce teoretycznie przeciętnych ludzi udało się zaszczepić we mnie taki patriotyzm, że jedyne czego pragnę w życiu, to bronić ojczyzny, lub umrzeć starając się jej bronić. Dla mnie moi rodzice są moimi bohaterami, którzy nauczyli mnie wstawać do hymnu, nawet jeśli leci w jakimś filmie. Kochajcie swoich rodziców, często im to mówcie i podziękujcie im za wszystko! Bo może się okazać, że nie będziecie już mieli okazji, ja swoim nie zdążyłem podziękować...
Nie pisz, że człowiek zniszczył twoje plany. Jako lekarz musiał stwierdzić, że z niewydolnym płucem nie możesz iść do wojska, taka jego praca. Czy to jego wina, że masz hipoplazję?
Dokładnie
Dokładnie! Niewiadomo, co by się działo, gdyby nie powiedział o prawdziwych wynikach badań...
Szczerze mówiąc, to moim zdaniem trochę zawaliłeś...
Każdy wie, jak bardzo rygorystycznie podchodzą do kwestii zdrowia w wojsku. Zanim podjąłeś wszystkie kroki i decyzje, trzeba było najpierw sprawdzić, czy w ogóle istnieje opcja, żeby Cię do wojska przyjęli. Ja też bym mogła sobie wymyślić np. pracę w stadninie koni, ale wiem, że nie mogę, bo jestem mocno uczulona na siano i sierść końską. Tak samo Ty, przed ustawieniem sobie wszystkiego pod wojsko powinieneś wpierw sprawdzić, czy są w ogóle szanse, że Cię przyjmą.
Zrozumiałabym, gdyby to była jakaś mała wada, której by można było nie wykryć na własną rękę, ale niemalże brak jednego płuca spokojnie wyszedłby przy dokładniejszych badaniach, a Ty oszczędziłbyś sobie czasu, pieniędzy, pracy i nerwów.
Zgadzam się w 100%. Są zawody do których musisz być w pełni zdrowy i ten do nich należy. Powinieneś się przebadać zanim podjąłeś takie kroki.
Bo to nie pieniądze dają w życiu szczęście, a pozyskane wartości i spełnianie marzeń! Nasz kraj potrzebuje takich właśnie Żołnierzy. Z pasją, wolą walki za Ojczyznę. Pozdrawiam!
Jeśli mam być szczera, to dla mnie takie pojęcie ojczyzny jest ciut bez sensu. Hymn, biała flaga i takie rzeczy - to przecież tylko symbole. Coś, co tylko w jakiś sposób podkreśla przynależność ludzi do jednej grupy. Ale przecież to nie jest wartość nadrzędna.
Chcesz poświęcić życie ojczyźnie? Zrób użytek ze swoich umiejętności i tego, co masz dla dobra społeczeństwa. Może załóż za jakiś czas, gdy już będziesz mógł, firmę z nowymi miejscami pracy i jak najlepszymi warunkami. Bo ojczyzna to przecież ludzie. I to oni ją tworzą, to oni są najważniejsi. Za nich warto ginąć na wojnie - nie za abstrakcyjna ideę, otoczkę, która powinna mieć jedynie na celu ich ze sobą scalać.
Działalność dla społeczeństwa to patriotyzm najwyższej próby. Tak więc, autorze, możesz jeszcze sporo zdziałać :-)
Nie warto ginąć za nikogo, ani za nic, trupy są nam nie potrzebne, bardziej przydadzą się żywi.
Właśnie to. Pozytywizm a nie romantyzm.
@Peter: Przesadna generalizacja. Czasami to umrzeć warto. Ale to szczególne wypadki.
Ale w tej sytuacji to już apel na koniec był nie potrzebny... I to jeszcze taki, który zmienił przekaz wyznania...
Wyznał to, co chciał wyznać. Od samego początku, w sposób pośredni pisał o swoich rodziach.
Spodziewałam się na końcu czegoś w stylu: po latach inny lekarz stwierdził, że tamten popełnił błąd i jesteś zdrów jak ryba. Ale to zakończenie też mi się podoba i cieszę się, że jeszcze istnieją tacy ludzie ;)
Mój syn też marzy o byciu żołnierzem.I choćby kij na kiju stawał i miałabym jeść chleb ze smalcem to ze wszystkich sił mu pomogę.Ps.jest już w prywatnym liceum wojskowym;-)
Morał zaskakujący, ale doskonale celny.
Jaki jest z tego morał? Informatyk najlepszy zawód!
Uczciwi, wykształceni i odpowiedzialni ludzie są równie, a obecnie nawet bardziej potrzebni naszej Ojczyźnie niż wojskowi.