Razem z mamą postanowiliśmy adoptować psa – Barneya. Bokser, praktycznie jeszcze szczeniak, a trafił do schroniska, bo okazał się nieodpowiednim kompanem dla starszego małżeństwa, które nieposłuszeństwo karali laską. Tata był przeciwny, zapierał się rękami i nogami, byle nie brać żadnego psa do domu. Odkąd tylko pojawił się Barney (nazwany na cześć Barneya z „How I met your mother”), tata wprowadził dla niego rygorystyczne zasady. Żadnego spania w łóżku, żadnego siadania na kanapie, żadnego ludzkiego jedzenia.
Koniec końców, tata i Bar to najlepsi przyjaciele, codziennie razem biegają, śpią też razem, oglądają mecze piłki nożnej i uwielbiają jeść kurczaka z rożna.
A mówią, że to kobieta zmienną jest.
Dodaj anonimowe wyznanie
Mój ojciec tak samo gadał, jak zakomunikowałam, że kupuję kota (mieszkam sama). Stwierdził, że nawet nie pogłaszcze "tego czegoś" (kot jest łysy).
A potem była miłość od pierwszego wejrzenia. Ojciec przyjeżdża do mnie głównie po to, by zobaczyć się z kotką, szaleje z nią mimo problemów z kręgosłupem, kupuje żarcie i zabawki... Dobry dziadek.
Mój tata tak ma z moją Frotką. Zawsze ją zgania z kanapy, przywiązuje jej jakieś dzwoneczki do ogona i pokazuje jej jedzenie tylko po to, żeby później samemu je zjeść. Ale któregoś dnia stałam w drzwiach do salonu i zauważyłam jak nieświadomy mojej obecności tata leży z Frotką na brzuchu i mówi do niej "no i co malutka, dawaj buziaka, dawaj pyska!", jak weszłam do pokoju to standardowo zrzucił ją z kanapy i warknął "spadaj Frotka! kotpiotrka weź stąd tego kundla" XD
To niedobrze. Pies nie może czuć się bezpiecznie, bo człowiek raz jest dla niego miły, a raz wręcz mu dokucza (udawanie, że da mu jedzenie żeby potem je zjeść, serio?). Takie zachowania jakie przedstawia Twój tata to również męczenie psa i nie ma czym się chwalić, raczej trzeba to ukrócić.
Moja mama nie przepada za zwierzętami. Jeśli pies to wg niej tylko na dworze. Jakiś czas temu opuściłam rodzinny dom, wyjechałam za granicę i kupiłam małego pieska. Za każdym razem gdy rozmawiałyśmy przez Skype kręciła nosem. Po kilku miesiącach stęskniona mama pyta mnie kiedy ją odwiedzę. Stwierdziłam, że chętnie bym przyjechała, ale psa nie mogę zostawić samego. Odpowiedziała, że jakoś przeżyje jego obecność w domu, bylebym tylko przyjechała. Zgadnijcie z kim spał przez ten okres mój mały piesek? :D
i do tego komentarz mamy: "W życiu nie zgodziłabym się żeby pies leżał w łóżku, a tego to ja nawet jeszcze przykrywałam! " :D
Wiadomo, że facet i bar to najlepsi przyjaciele xD
propsy za HIMYM! :D jeden z lepszych seriali
Mam odmienne zdanie. Bardzo słabe teksty, wlecze się w nieskończoność, matką okazuje się osoba, z którą widz nie ma żadnej relacji, Barney i Lily mają toksyczne charaktery. Ten czarny brat bliźniak to była bzdura totalna.
Dlaczego czarny brat to bzdura?
Bo byli bliźniakami, a Barney był biały. Na siłę chcieli wprowadzić kogoś niebiałego, bo poprawność polityczna.
Mieli innych ojców więc się spina
Ale to jest jak najbardziej możliwe. Poczytaj o zjawisku superfekundacji :) to jeszcze nie były czasy aż takiej poprawności politycznej. Raczej miał to być wątek typowo humorystyczny.
Nie twierdzę, że to niemożliwe, ale jednak bardzo mało prawdopodobne. Zabawny miał być kontrast między postaciami, ale te żarty są pozbawione krzty finezji, takie łopatologicznie. Cały ten serial jest przerysowany do granic możliwości. A co do poprawności politycznej to zauważ, że w Stanach zaczęła się dużo wcześniej niż u nas.
Niby rzadkie, a jednak mój mąż jest takim przypadkiem :)
To prawda, zaczęła się wcześniej ale ten największy bum to kwestia ostatnich lat. Nie sądzę, żeby był to polityczny zabieg, bo wtedy byłoby więcej czarnoskórych w serialu i na pewno jedyny nie byłby gejem. Choć nigdy nie traktowałam himym jako ambitne kino, a wiele rzeczy nie miało sensu to jednak uwielbiam ten serial i zawsze bawi tak samo. Kwestia jakie kto ma poczucie humoru, nie oczekuje wyszukanych żartów od serialu w tle :)
Nomra xD Jak zamieszkaliśmy razem z moją dziewczyną wprowadzałem zasady dla jej (naszych) 2 psów, nie było opcji dawania im ludzkiego jedzenia, spania i włażenia gdzie popadnie. Dziś mam 3 psy, z czego jeden śpi ze mną na poduszce. Często na mojej mordzie.
Tato ustalił sobie u Barneya dominującą pozycję w stadzie. Barney tego nie podważa więc tato nie czuję się zagrożony i się kumplują.
Też bardzo lubię postać Barneya, tak wiem, że aktor jest gejem i nie, nie utożsamiam się z nim dlatego xD
To ciekawe, bo postać jest niezłym dupkiem, narcystycznym chamem ukrywającym kompleksy pod arogancją.
Kiedy kupiliśmy z moją żoną psa rasy shih tzu, teść cały czas gadał po co on nam itp itd, po około 3 tygodniach musieliśmy go gdzieś zostawić, bo wyjeżdżaliśmy na wczasy, teść był przeciwny żeby ,,dafi'' został u nich, ale teściowa była bardzo chętna, więc się udało. Psa już nie mamy, tato nie chce oddać, bo mówi, że my pracujemy i nie bedzie miał kto się nim zajmować, a za dafiego chyba zycie by oddał :p
Tak samo wyglądała historia miłości mojego taty i suki. Z tym, że moja została kupiona, ale to nie wiele zmienia.