#OEbpH

Opowiem wam moją historię, która w sumie wciąż trwa.

Zaczęło się parę lat temu. Praca, wyprowadzka na swoje. Jako młody mężczyzna byłem wniebowzięty – imprezy, zioło... Żyć nie umierać. Ale z czasem zacząłem się zatracać. Powrót z pracy, zioło, zjeść byle tylko „zapchać kichę”, granie, spanie i znowu praca. I tak w kółko. Zacząłem się izolować od znajomych i rodziny. Widywałem się z nimi tylko z okazji jakichś imprez (urodziny, chrzciny itp.), a i tak wpadałem tylko na chwilę, zawsze miałem jakąś wymówkę, żeby zbyt długo nie siedzieć. Trwało to kilka lat. Kontakt ograniczał się tylko do krótkich rozmów przez telefon lub wiadomości. Aż pewnego dnia stanąłem przed lustrem i zobaczyłem, co się ze mną dzieje. Skóra i kości, zapadnięte policzki, wielkie cienie pod oczami... Sam się przeraziłem. Stwierdziłem, że nie mogę dalej tak żyć.

Zacząłem od pracy – dogadałem się z szefem i od tamtej pory pracuję tylko na nocną zmianę. Jest to dla mnie dobre, bo ograniczyłem palenie zioła. Zacząłem ćwiczyć – w piwnicy zrobiłem sobie siłownię. Gotowanie jest na porządku dziennym. Świeży, ciepły posiłek każdego dnia. Remont mieszkania, zaadoptowałem nawet psa ze schroniska, żeby nie siedzieć w domu samemu i mieć pretekst do wyjścia na zewnątrz.

Od tego czasu minęło półtora roku. Przytyłem 15 kg, zioło zniknęło z mojego życia na dobre, gotowanie stało się moją pasją, a siłownię w piwnicy zamieniłem na profesjonalną siłownię, na której poznałem kilku ciekawych ludzi. Odnowiłem kontakt z rodziną. Jestem częstym gościem, coraz lepiej się z nimi dogaduję. Ze znajomymi jest niestety gorzej – trochę czasu minęło, ale staram się odnowić kontakt. W międzyczasie poznałem dziewczynę. I chociaż nam nie wyszło i nie skończyło się to zbyt dobrze, to nie złamałem się, chociaż było ciężko i mało brakowało, a wróciłbym do starych nawyków.
Czasem czuję się samotny i za ten stan mogę winić tylko siebie, utraconego czasu nikt mi nie zwróci. Wierzę, że wszystko się ułoży.

Tak jak pisałem na początku – moja historia wciąż trwa, wciąż się pisze. I choć mam wzloty i upadki, nie poddaję się. Wy też się nie poddawajcie.
rosaline2211 Odpowiedz

Super, że Ci się udało 😁

Runin Odpowiedz

Nie poddawaj się. Będzie coraz lepiej. Dobrze, że w porę zauważyłeś złe nawyki i je zmieniłeś. Niektórzy nie zauważają w porę złych nawyków, a niektórzy zauważają ale nic z tym nie robią.

StertaUbranNaKrzesle Odpowiedz

Schudnięcie przy paleniu codziennie? Nie miałeś tzw. "munchies", kiedy musisz zjeść po zapaleniu już teraz natychmiast cokolwiek, byle dużo? Zdawało mi się, że to nieodzowny objaw

Wuwunio

Ja nigdy nie miałem gastro po ziole

karlitoska

Jak wydawał wszystko na zioło to mógł już nie mieć hajsu na przekąski.

PaniPanda

Z czasem "munchies" zanikaja po prostu, bo organizm sie przyzwyczaja. Wzrost tolerancji na THC, ot co. Sa tez inne czynniki, zbyt duzo aby sie rozpisywac ;) polecam wygooglowac badania na temat wplywu kannabinoidow na metabolizm

srutututumajtyzdrutu Odpowiedz

Trzymaj się mocno. Zielsko zniszczyło mi córkę. Palenie spowodowało, że zmaga się ze schizofrenią paranoidalną. Sądownie walczyłam o jej leczenie. Piękna, wykształcona, dobrze zarabiająca kobieta jest od półtora roku w ośrodku dla osób z podwójną diagnozą. Uzależnienie + choroba psychiczna. Trzyma się dzielnie. Ty też trwaj w trzeźwości. Brawo Ty!

Iwo006 Odpowiedz

Powodzenia 👍

Urnbriel Odpowiedz

Nie lecz tego. Bez jarania nie ma chillowania.

Lachimolala

Ty wiesz , że tą literówkę widać, i nigdy nie zastąpisz prawdziwego Umbriela?

karlitoska Odpowiedz

Trzeba było jarać z ziomeczkami - przynajmniej nie był byś taki samotny :D

CentralnyMan Odpowiedz

Dobrze, że się ogarnąłeś. Trzymaj tak, a będzie coraz lepiej

Dodaj anonimowe wyznanie