#qldtQ
Dojechaliśmy do koleżanki, każdy sięga po napój z procentami, w tym nasz kolega kierowca. Wywiązał się między nami taki oto dialog.
- XYZ, czemu pijesz, skoro prowadzisz i masz nas odwieźć?
- Nie przesadzaj, po 2 piwach mogę jeszcze prowadzić.
Przeprosiłam towarzystwo na moment i wyszłam... Wyszłam zadzwonić do domu, czy ktoś byłby tak dobry i po mnie przyjechał o danej godzinie, ponieważ jest taka i taka sytuacja, zgodzili się i przyjechali. Ale historia się tu nie kończy, niestety.
Kolega XYZ nie wypił "tylko" 3 piw, ale przerzucił się na bardziej procentowe napoje. Próbowałam z koleżanką, u której byliśmy, zabrać mu kluczyki, chciała nas nawet przenocować, ale nie chcieli. Około 1-2 w nocy przyjechał po mnie ktoś z domu. Prosiłam moich znajomych, aby jechali ze mną, że ich odwieziemy, żeby tylko z nim nie wsiadali do auta. XYZ akurat robił sobie drzemkę, aby wstać i jechać w świat. Oni, że nie, że XYZ wstanie i będzie trzeźwy.
Niestety nie był i wypadł z drogi. Nasza "grupka" znajomych już nie jest w takim składzie...
Rok temu bawiliśmy się wszyscy w szóstkę na imprezie andrzejkowej, a od roku jest nas czwórka. Życie jest kruche... Dlatego za żadne skarby nie wsiadajcie z kierowcą, który wypił nawet małe piwko, bo może skończyć się tak jak u nas albo i gorzej.
Tyle się trąbi o wypadkach spowodowanych przez pijanych kierowców, a ludzie nadal ryzykują własne i czyjeś życie w tak świadomie głupi sposób.
Zakładam, że pijany kolega przeżył, a zginęli niewinni? Jeśli się mylę to sorki
W sumie to byli sami sobie winni. Widzieli w jakim stanie jest ten idiota, autorka proponowala podwózkę, a ci, że nie. Więc niech się gonią leszcze.
Powiedz to do ich rodziców na pogrzebie.
Dragomir, ale po co? Nawet jeśli sytuacja dotyczyłaby moich znajomych, to uważałabym dokładnie tak samo, natomiast tę uwagę zachowałabym dla siebie, a nie rozpowiadała na pogrzebie. Ci ludzie nie żyją i to jest przykre, ale nie zamierzam przez to udawać, że nie ma w tym ich winy. Sam fakt podjęcia ryzyka jazdy z pijanym kierowcą to po prostu proszenie się o nieszczęście.
Niestety w Polsce panuje swojego rodzaju przyzwolenie społeczne na jazdę po alkoholu. Nie dość że ludzie nie mają nic przeciwko temu, że taka osoba po pijaku wsiada za kółko, to jeszcze same się pakują mu do auta.
A co gorsza mało jest osób, które by takiego pijanego kierowcę chciały powstrzymać - nikt nie chce się użerać z pijanym, a podkablowanie kogoś na policję (nawet jeżeli w słusznej sprawie) jest traktowane często jako najgorsza zbrodnia.
Wyznanie jak najbardziej rozumiem i popieram. Jednak ostatnio spotkałem się z sytuacją gdzie reakcja była przesadzona. Stawiam dom i zawsze na budowie jestem od 16:30 do 20:30. Czyli 4 godziny. O 16:30 piję JEDNO piwo, a o 20:30 normalnie samochodem wracam. Ostatnio kolezanka co miala mi pomagać stwierdzila, ze to jedno piwo to przejaw mojego braku odpowiedzialności i absolutnie ze mną wracać nie bedzie. Piwa nie wypiłem ale zastanawiam się jak niby po 4 godzinach jedno piwo wciąż miałoby na mnie działać?
Pij bezalkoholowe
Codziennie łoisz piwsko? No to i tak, że tego jednego dnia się powstrzymałeś...
Różne osoby mają różną tolerancję na alkohol. Tobie może się wydawać że po 1 piwku 4 godziny temu jest ok, ale może to spowodować np. obniżenie czasu reakcji o 0,5 sek., co może kosztować czyjeś życie.
Poza tym jeżeli doszło by do wypadku (nawet jak nie z twojej winy) i wykryto by nadmierną ilość alkoholu to będziesz mieć problemy.
To nawet nie to. Jak pije codziennie nawet małe ilości, to może być uzależniony.
Jeśli ktoś tak bardzo nie chce żyć, że nawet na trzeźwo nie zwraca uwagi, że kierowca będzie pił to nie powinnaś się tymi ludźmi przejmować.
Powinnaś zabić ich zanim wsiądą do auta bo wtedy nie dość, że stanie się to co oczekiwali to w dodatku obronisz każdego innego człowieka, który mógłby pojawić się przed maską, gdy Ci kretyni będą pędzić ulicami rozpędzoną kilkutonową maszyną.