#qk2eP

Wyemigrowałem do Holandii. Tęskno za znajomymi ale też i za bratnią duszą. Postanowiłem, że zaproszę swojego przyjaciela na wakacje, pokażę mu Amsterdam i okolice. Dom był pusty, rodzice pojechali w ten czas na swój urlop do Polski. Była to sobota, a sobota nakazuje dobre party,  tak też się stało. Wódka się lała, filmy różnej tematyki, turnieje w FIFĘ. Wszystko elegancko! 

Ugadaliśmy się, że z rana w niedzielę wybierzemy się na zakupy bo wtedy są przeceny butów, ciuchów, gier komputerowych, książek. Jednak nie zdaliśmy sobie sprawy że nadmierna ilość wódki + dobre palonko może nas tak pozamiatać. Pogoda dopisywała idealnie. Słonko świeci, zero chmur na niebie, kaca można leczyć. Woda pod pachę i wybraliśmy się na spacer, aby odreagować. 

Dochodząc do wyznaczonego celu, oczywiście pogoda musiała się zje... zepsuć . Zimny wiatr, deszcz. No to co teraz? Pod przystanek autobusowy aby nie zmoknąć i wyczekiwać busa. Dwa euracze naszykowane, a kac dalej męczy. Po kilku minutach nadjeżdża bus. 

Wsiadamy i proszę kierowcę o dwa bilety. Ten mi zaczyna nawijać po holendersku i pokazuje na coś co wygląda jak alkomat! Mózg nagle zaczyna świrować bo duszno w busie, robi mi się duszno, kierowcy nie rozumiem za cholerę! Pokazuje na to coś dziwnego.. myślę.. no trzeba dmuchać ;o No to podchodzę i wkładam to coś do ust, a kierowca w śmiech. Nagle mnie olśniło że to czytnik kart! Ludzie w śmiech, mój znajomy nie wierzy w to co robię. W czas kierowca zaczął mówić po angielsku, że czytnik jest zepsuty i jeździmy za darmo. Zrobiłem się czerwony, zburaczałem i wytrzeźwiałem. A mój najlepszy przyjaciel oczywiście nie mógł ze śmiechu. Od tamtej pory staram się nie wchodzić ani opalony, ani po alkoholu do autobusu.
izka8520 Odpowiedz

Tak z ciekawości, jak Ty sobie w ogóle radzisz w tej Holandii nie znając języka? Nie sądzę by kierowca mówił do Ciebie jakieś trudne słowa. Sama jestem na emigracji, a nie wyobrażam sobie tu funkcjonować bez podstaw. Nie mówię o wysublimowanej, kwiecistej mowie, czy o specjalistycznej terminologii fachowej, ale na litość boską... Jak się tam dostałeś? Jak znalazłeś pracę? Jak znalazłeś mieszkanie? Jak założyłeś konto w banku? Jak idziesz coś zjeść do restauracji? Jak idziesz do lekarza z przeziębieniem? Bo praca razem z mieszkaniem przez Polską agencje i wypłata gotówką działa tylko na krótką metę

Dragomir

Tam każdy mówi po angielsku.

Lando999

W Holandii są dwa języki urzędowe i jednym z nich jest angielski. Nie ma absolutnie żadnego problemu by rozmawiać po angielsku ( i ludzie się nie obrażają za nieznajomość niderlandzkiego)

PaniPanda

To wszystko da się załatwić po angielsku, zwłaszcza jeśli żyjesz w większym mieście.

Dragomir Odpowiedz

No i dobrze patusie. Matka wie że ćpiesz?

luluskupinarkotyki

A twoja??

Dodaj anonimowe wyznanie