#bHMIW
Wracałam nad ranem z sylwestra – oczywiście autem. Bawiłam się cudownie, więc byłam w wesołym nastroju. Pod koniec drogi, gdy już dojeżdżałam pod blok, zatrzymał mnie patrol policji. Panowie sądzili, że piłam, no bo w końcu śmiałam się perliście. Kazali mi wysiąść, więc wysiadłam. Pech chciał, że przydeptałam sobie moją mega długą suknię i praktycznie wypadłam z auta, zatrzymując się w dziwnej pozycji na czworaka. Widząc ich miny, dostałam tak potwornego ataku śmiechu, że nie potrafiłam wstać. Spędziłam 6 godzin na posterunku, gdzie pobrano mi krew i mocz na badanie obecności alkoholu i narkotyków, no bo „na pewno coś brałam”. Nie mogli uwierzyć, że po prostu jestem wesołą osobą i lubię się śmiać...
Rany, jakbym siebie widziała :D
Dae, nie jesteśmy jedyne! C:
Zgłaszam się na posterunek
Mojego tatę zatrzymała policja jak odwoził mnie z wesela. Ja oczywiście tam dawałam w szyję, więc pochrapywałam na tylnim siedzeniu. W aucie jak w gorzelni. Pan policjant mnie nie widział i też nie wierzył, że tata ma 0.0. Dopiero jak otworzył z tyłu drzwi i mnie zobaczył to nas puścił. 🙊
. Sylwester "po pijaku"
Ten dzisiejszy świat... :(
Czytałam tę historię kilka lat temu na jbzd, albo innym serwisie z memami.
. Prawie jak Kunda