#qhd9d
Zacznijmy od tego, że zarabiają we dwójkę powyżej 20 tysięcy na miesiąc. Wiem to, bo pieniądze to ich ulubiony temat rozmów, chwalą się tym na lewo i prawo, a potem żalą się, że na nic ich nie stać. Próbowałam im sto razy tłumaczyć, że mnie to peszy, bo w mojej rodzinie o pieniądzach, zarobkach i wydatkach po prostu się nie rozmawia. Argumenty męża też - grochem o ścianę. Pieniądze są najważniejsze.
Wszystko kupują na kredyt - elektronikę, auta, meble, ostatnio nawet ciuchy. O dziadkach męża mówią w jednym kontekście - kiedy wreszcie umrą, bo "dom w centrum sprzeda się za dwa miliony jak nic". Kiedy organizowaliśmy wesele wspólnie z rodzicami, teściowie wszystko spychali na nas i moich rodziców, bo ich przecież nie stać. Mój telefon im się nie podoba, bo nie najtańszy, jak ich, tylko nieco lepszy innej marki. Często gdy jesteśmy u nich z mężem, sami kupujemy sobie jedzenie, bo teściowie od razu mają wyrzuty, że muszą na nas wydawać pieniądze. Mąż zgubił scyzoryk swojego taty - od razu była awantura, że musi odkupić.
Spędzaliśmy u nich ostatnie święta. Zrobiliśmy sami wszystkie dania, kupiliśmy składniki, dekoracje, kupiliśmy prezenty.
Od razu mówię - nigdy nie zależało mi na wypasionych prezentach, przecież to w założeniu mają być miłe drobiazgi, wyrazy dobrej woli.
Wiecie, co dostaliśmy?
Ubrania z taniej sieciówki. Z przecen. Z pourywanymi guzikami, wadami towarowymi. Z metkami i cenami...
Przykre.
Zarabiają 20 tysięcy na miesiąc czy mówią że zarabiają? Bo to jest pewna różnica. Może mówienie o pieniądzach to jedyny sposób żeby się dowartosciować a 20 tysięcy to nie dochód tylko przychód jeśli są handlarzami. Bo coś mi na to wygląda.
To dalej dawajcie się w pupcie ruchać a zostaniecie z alimentami na nich bo skoro frajerzy się znaleźli to czemu nie.
Uwielbiam ludzi piszących wyznania na temat portfela kogoś innego...
Uwielbiam też ludzi dyskutujących pod tym postem na temat tych samych portfeli.
Cebulandia o poranku pachnie gunwem. Gunwem Waszych komentarzy zamieszczonych pod brudnym sedesem jakim jest to wyznanie napisane dlatego, że ktoś jest sfrustrowany, że nie może czerpać z tych pieniędzy korzyści
Oho... Ktoś został zaorany przeze mnie wcześniej i musi teraz pisać takie komentarze? Co za dzieciak
A co cię to obchodzi, jak pożytkują WŁASNE zarobione pieniądze? I jeszcze pretensje, bo księżniczce wesela nie ufundowali. Żenada.
Nie przesadzaj. Po pierwsze, sami się ciągle chwalą. Po drugie, nie wmówisz mi, że normalnym jest robienie gościom wyrzutów na temat jedzenia czy dawanie szmat w ramach prezentów. A to z dziadkami jest poniżej wszelkiej krytyki.
Poza tym sami się czepiają osób, które kupią sobie coś droższego (telefon), więc są mocno zainteresowani kasą innych ludzi. Jak ktoś się chwali, że ma tyyyle kasy, to niech się potem nie dziwi, że jest oceniany, gdy zachowuje się w taki sposób.
Nic ci nie będę wmawiać, ale mieć pretensje, bo nie ufundowali wesela, to lekka przesada, nie sądzisz? I co ją to obchodzi, jak i na co wydają własne pieniądze? Nigdzie też nie napisałam, że zachowują się ok, ale jakoś ciężko mi uwierzyć w to, że na prezent dali rzeczywiście takie szmaty, jak opisała autorka. Bardziej mam wrażenie, że to jest nagonka na nich i ból tylnej części ciała, bo mają więcej pieniędzy, a dziady nie chcą dać. Są tacy ludzie, co uwielbiają się szczycić i zaglądać innym do portfela i autorka niczym się nie różni od swoich teściów. Druga sprawa, tak na nich najeżdża, że sknery itd, ale pewnie za X lat chętnie się przytuli majątek, nie?
No przepraszam że nie dopisałam szczegółowo, umówiliśmy się na wspólną organizację wesela, ale w pewnym momencie teściowie stwierdzili, że jednak ich nie stać i zostawili nas i moich rodziców z wydatkami.
I tak, dosłownie pudło poobrywanych szmat, może jedna czy dwie rzeczy są do założenia bez poprawek krawieckich.
Zresztą wesele było robione mocno po kosztach, bo w erze pandemii, i z mężem nie chcieliśmy żadnych złotych gołąbków czy czego tam. Normalna potańcówka dla kilkudziesięciu osób.
Będą mieli bardzo ładne trumny.
Pracują na kierowniczych stanowiskach w urzędzie, po 10k netto na głowę :) nie jestem pazerna, mam wystarczająco własnych funduszy. Po prostu to zachowanie jest dla mnie bardzo toksyczne. Poza tym lubię dziadków męża i nie mogę przeżyć dosłownie tego, jak teściowie go traktują.
A i scyzoryk kosztował 10 zł i był z aliexpress.
Jeżeli nie docierają grzeczne prośby i rozmowy to przestancie ich odwiedzać i spędzać z nimi ważne chwile rodzinne. Chyba że nie piszesz całej prawdy i w jakiś sposób jestescie od nich uzależnieni. Najlepiej narzekać ale nic z tym nie zrobić.
Odwiedzamy ich dość rzadko, bo mieszkamy 400km od nich, ale nawet rozmowy telefoniczne kręcą się wokół tych samych tematów. Dziś na przykład mieli pretensje, że poszliśmy do muzeum, bo to przecież kosztuje.
Krótko i na temat ,,na szczęście są to nasze pieniądze nie wasze i wydajemy je jak chcemy"
Wiesz, że teściowie są skąpi i dziwisz się, że są skąpi. Paradoksalne, nie uważasz?
To, że ktoś mówi ile zarabia nie oznacza, że faktycznie tyle ma. Może po prostu kłamać na ten temat.
No i bardzo dobrze. Do grobu ze sobą nie wezmą 😎