#qdhh0
Mam super osoby w klasie, od tych dwóch lat bardzo chcę się z kimś zakumulować, ale nikt nie chce ze mną. Rozmawiam z nimi na przerwach, czasem się pośmiejemy, ale jakby wszyscy na początku wspólnie stwierdzili, że nie chcą się ze mną zadawać. Wiele razy próbowałam się z kimś spotkać po szkole. Z jedną osobą albo z grupą. Umawiałam się na pizzę, koncerty, kino, basen, kręgle, co tylko przyszło mi do głowy. Za każdym razem kiedy wyjście było już umówione na dzień przed dostawałam jakąś wymówkę typu składam meble i nie mam czasu. Przyjmowałam odmowy spokojnie i z uśmiechem tłumaczyłam, że nic się nie stało. Bo chyba wkurzenie się mojej sytuacji nie poprawi. Znajomi z gimnazjum o mnie już zapomnieli i kontaktu odnawiać nie chcą. Mam 18 lat i nie byłam na żadnej osiemnastce, imprezie czy sylwestrze. Rodzina pyta o co chodzi, a mi jest zwyczajnie wstyd, że wszyscy mnie unikają. Cały czas widzę tylko zdjęcia z mediów społecznościowych moich znajomych, którzy świetnie się razem bawią na imprezach, na które nie byłam zaproszona. Myślałam, że coś we mnie musiało ich ode mnie odrzucać, ale przecież codziennie witają mnie przytuleniem i rozmową. Może zwyczajnie są zbyt mili żeby kazać mi spadać na drzewo i tylko nie chcą żeby mi było przykro?
Tak się tylko chciałam wyżalić, bo mam już dość. Po raz kolejny siedzę w domu po odwołanym spotkaniu. Dwa lata już spędziłam siedząc w domu. Dla wszystkich szkoła średnia to najlepszy czas w życiu i ponoć przyjaźnie tu zawarte mają być na całe życie. Kurwa mać, ja pierdole.
Powiem Ci coś z mojego (i nie tylko) doświadczenia. Miej wylane a będzie Ci dane. Nie proponuj spotkań, nie zagaduj, nie oglądaj ich zdjęć na fejsie, nie próbuj się zakumplować. Nie chcą mieć z Tobą nic wspólnego? Trudno, ich strata. To jeszcze tylko kilka miesięcy. Na studiach poznasz ludzi na poziomie. Wg wielu osób to na studiach poznaje się przyjaciół na całe życie.
Zależy jaką jest osobą. Bo przy niektórych osobowościach postawa "mam wylane" pogarsza sytuację.
Dziewczyna naprawdę powinna wyluzować i spuścić z parcia na przyjaźń bo być może to jest to co odstrasza. Jeśli jednak wciąż będzie istniał problem (wiadomo trzeba poczekać trochę czasu) to może jednak warto przeanalizować siebie. Być może ma jakieś irytujące nawyki lub cechy charakteru.
Aczkolwiek zgadzam się że warto wyluzować i nie oczekiwać że te przyjaźnie będą. Co do studiów to też bzdura.
Dziwię się że ktoś nie spytał: a skąd wiesz czy ona chce iść na studia? To aż niepodobne do tej strony.
Po liceum ludzie rozjeżdżają się po całej Polsce, a nawet świecie i tak się kończy większość tych przyjaźni na całe życie.
Gówno prawda, że "dla wszystkich szkoła średnia to najlepszy czas w życiu".
Dużo ci już nie zostało. Zaciśnij zęby, a na studiach już będzie inne towarzystwo.
Nie ma jednej zasady, kiedy się spotyka przyjaciół na całe życie. Można poznać w przedszkolu, można w liceum albo na studiach, a można w pracy w wieku 45 lat.
Samotność to ciężka sprawa, wiem, że ciężko wytrzymać, ale zaraz przyjdzie czas studiów. Polecam wyjazd do innego miasta i angażowanie się w różne aktywności, nie tylko same studia. W ten sposób uda Ci się znaleźć odpowiednich ludzi. Na początku nie bój się wychodzić sama i poznawaj to miasto. Angażuj się w aktywności, które szczerze lubisz a ludzie sami przyjdą. Powodzenia!
Po pierwsze: a tam najlepszy czas w życiu. Ja moją paczkę przyjaciół poznałam już po maturą, trzymamy się wciąż razem po 10 latach. Przyjaźnie z liceum się rozleciały jak tylko ludzie poszli w świat. Masz jeszcze czas.
Po drugie: nie chcę zabrzmieć niemiło, ale w sumie skoro ludzie konsekwentnie Cię unikają, może jednak jest w Tobie jakiś problem? Może nawet nieświadomie roztaczasz jakąś niezbyt fajną aurę- mój brat tak miał, był po prostu nieśmiały, ale starając się to maskować przekorygowywał i robił wrażenie snoba, ale jak mu na to zwrócono uwagę to z tego wyszedł i znalazł sobie w końcu przyjaciół. Postaraj się przeanalizować swoje zachowanie, spojrzeć na siebie z zewnątrz. Zwróć uwagę na ton, jakim mówisz; na to, czy automatycznie nie wpadasz w narzekanie (serio jak się ma skłonności do narzekania to nawet się tego nie zauważa, znam to z autopsji, naprawdę dużo energii mnie kosztuje powstrzymywanie się przez jojczeniem, ale od kiedy zaczęłam to robić znajomi widzą różnicę i często słyszę, że zrobiłam się dużo pozytywniejsza).
No i po trzecie: głowa do góry. Jesteś bardzo młoda i wiem, że teraz trudno w to uwierzyć, ale wszystko jest przed Tobą. Nawet nie wiesz jakie fajne rzeczy jeszcze Cię czekają.
Całe liceum i gimnazjum nie miałam znajomych z którymi mogła bym wyjść gdzieś lub napisać bo jestem dość nieśmiała( w sumie to lęk społeczny swoją drogą) ale bardzo chciałam kontaktu. Nie miałam go i nauczyłam się radzić sobie samotnie. Skupiłam się na samorozwoju i na studiach spotkałam swojego najlepszego przyjaciela i partnera w jednym. Gdy nauczyłam się samodzielnie funkcjonować ani się tak nie bałam odtrącenia i spędzania czasu samotnie i choć grono moich przyjaciół jest teraz wąskie to zdobyłam ich dopiero po skupieniu się na samorozwoju. Poszukaj pasji, poszukaj ciekawych zajęć. Życie nie ogranicza się tylko do spotkań z ludźmi, jeśli ich masz to oczywiście super, ale jak nie masz i nie umiesz nic z tym zrobić to między poszukiwaniami zajmij się sobą.
taka hipokryzja jest najgorsza, niby w oczy slodza, a nie ma to przelozenia na nic innego
rozumiam, z emoze byc ci przykro, bo nie maszz kim spedzac czasu wolnego- ale moze poszukaj tych osob poza szkola?
pociesze cie tylko, ze z liceum nie utrzymuje kontaktu z nikim, raz na ruski rok spotykam sie z jedna dziewczyna, ale obecnie nie widzialam jej lata
ludie rozjezdzaja sie na studia, maja wlasne zycia itp., bardzo rzadko wychodza z tego przyjaznie do grobowej deski
Poszukaj poza szkołą - język (chociażby chiński), zajęcia plastyczne, muzyczne, rajdy górskie czy wycieczki krajoznawcze, żeglarstwo itd itp.
Przestań zabiegać o przyjaźń, przestań się wgłębiać FB (ja nie mam konta). Wychodź sama, zamiast siedzieć w domu. Czy do kina, czy na spacer, czy na wycieczkę. I zajmij się jakimś hobby. I wtedy znajomości przyjdą same.