#qZNik
W wieku 17 lat wystartowałem w dorosłe życie. Nawet dobrze szło, to nic, że praca ciężka i nieraz nawet 14 godzin dziennie. Hajs się zgadzał, stara rudera zaczynała przypominać dom, ojciec parę razy postawiony do pionu też trochę zbastował. I kiedy wydawało się, że wszystko jednak będzie dobrze, życie jak zwykle powiedziało: taki trampek.
Miałem 21 lat, diagnoza: białaczka. I znów skraj nędzy i rozpaczy. Po paru latach znów wychodzę na prostą, jednak już nie mam tej wiary, że wszystko będzie dobrze. Teraz mam pewność, że jeszcze nie raz dostanę kopa, i to z najmniej spodziewanej strony.
Ot, taka historia, jak pozbyłem się złudzeń.
Zycie daje kopa nie raz i nie nalezy sie poddawac, tym bardziej ze widziales, ciezka praca osiaga sie sukces.
Jest Pan naprawdę wspaniały. Też pierwszy nowotwór miałam w podobnym wieku, jakoś kilka dni po 20-tych urodzinach znaleźli. Ale Pan jest ode mnie dużo lepszy i Panu się wszystko uda. Dziękuję, że Pan żyje.
Z twoich komentarzy wynika że masz bardzo niską samoocenę. Dobrze byłoby iść do specjalisty i popracować nad Sobą.
Właściwie też się martwię. Myślę, że jesteś dobrą, wartościową osobą, która umie głównie dawać, a nie przyjmować.
Wyszedłeś z biedy i ciężka praca zarabiałeś na utrzymanie, a teraz wyszedłeś z białaczki, masz w sobie dużo siły i odwagi, nie patrz na to jak na złośliwość losu, a jak naukę. Nie oczekuj, że los za przeszłe krzywdy będzie ci wynagradzał, on daje ci kolejne wyzwanie, z którym trzeba sobie poradzić. Idzie Ci świetnie, nie poddawaj się!
Niestety mam podobne odczucia.
Ja mam takie poczucie, że wszystko idzie jakoś sobie ułożyć, poza chorobą. I ludzie narzekają jak im ciężko i niesprawiedliwie życie potraktowało, dopóki ich nie dotknie poważne choróbsko właśnie. To wtedy wszystko inne wydaje się proste. Ale to tylko osoby po takich przejściach jak Ty zrozumieją :( życzę ci dużo zdrowia i szczęścia tym razem.
Wszechświat nie jest ani świadomy ani sprawiedliwy. Twoje cierpienia nie sprawią, że nagle będziesz mieć + 10% do wygranej w totka czy coś takiego. Obawiam się, że masz rację z tym, że życie jeszcze Ciebie kopnie w zasadzie za nic z najmniej spodziewanej strony.