#qYiXo
Na jednej z lekcji historii pani wspomniała o rzezi wołyńskiej. Właśnie, wspomniała. Nie mieliśmy przeznaczonej całej godziny na ten temat. Jako że pochodzę ze wschodnich terenów, dobrze wiedziałam o co chodzi. Miałam za Bugiem rodzinę, która uczestniczyła w tym piekle. Nieliczni się uratowali. Z tej właśnie racji zgłosiłam się i opowiedziałam kilka znanych mi historii, obrazujących wydarzenia tamtych dni. Nie szczędziłam drastycznych szczegółów (chłopiec przybity do drzwi kościoła, dzieci nabijane na sztachety płotu, kobiety w ciąży z poprzebijanymi bagnetami brzuchami...). Wszystko to autentyczne historie. I co?
Po lekcji zostałam zjechana od stóp do głów przez kolegów. Że co ja sobie wyobrażam, po co to mówiłam, że Swietłanie jest teraz przykro, że jestem bez serca...
Jak przypomnę sobie łzy w oczach dziadka, gdy mi o wszystkim opowiadał, robi mi się smutno. Dlaczego żyję w kraju, w którym nie można mówić o historii? Bolesnej i okrutnej.
A co na to wszystko Swietłana, wypowiedziała się na ten temat, czy raczej unikała go?
Swietłana już ostrzy piłę ;)
Myślę, że gdyby Swietłana zareagowała, byłoby o tym wspomniane w wyznaniu, czyli prawdopodobnie zachowała się normalniej od kolegów z klasy :P
Wergil popieram i pnie już Swietka zwołuje swoich kumpli z Ukrainy żeby zrobić to co ich pradziadkowie
Historia z miasteczka akademickiego w moim mieście, przekazywana przez naocznych świadków wydarzenia. 3 lata temu w ramach obchodów święta niepodległości, jak to zgodnie z naszą narodową tradycją, w każdym oknie w akademiku (lub z większości okien, tam gdzie mieszkali Polacy) wywieszono Polską flagę. Ukraińscy studenci, których jest tutaj w ogromnych ilościach, zaczęli wywieszać w swoich oknach flagi banderowców. Naszym się to nie spodobało i delegacja około 20 os. poszła "wytłumaczyć", że tak nie wolno. Doszło do przepychanki, przyjechała ochrona obiektu, sprawa ucichła, ale flagi nie zniknęły. W związku z czym, delegacja Polskich studentów wybrała się do rektora uczelni z oficjalną skargą. Co usłyszeli? Żeby nie robili kłopotów, nie nagłaśniali sprawy. Bo jeśli sprawa trafi do mediów to wyciągnie wobec nich konsekwencje. Koniec historii.
Aha, dodam jeszcze, że to nie jakaś byle jaka uczelnia, która powstała 10 lat temu. To jedna z najbardziej rozpoznawalnych uczelni w Polsce, powstała 70 lat temu, kształcąca na 80 kierunkach. Najbardziej znienawidzona przeze mnie uczelnia, która ciągnie tylko i wyłącznie dzięki renomie, bo poziom jest bliski zera, a podejście do studentów (Polskich) tragiczne.
Ja tu tylko zostawię kropkę
Celowo nie podaję nazwy uczelni. Sprawa jest zbyt świeża i nie wiadomo, kto to czyta.
Tym bardziej powinieneś podać nazwę uczelni! Czego Ty się boisz skoro piszesz na anonimowej stronie? Poza tym nikt Cię nie wsadzi do wiezienie za opowiedzenie historyjki z uczelni przecież...
@noddam Ale flage banedrowców czyli czarno-czerwoną, czy po prostu flagę Ukrainy? Drobna różnica jednak jest.
Ja też mam Ukrainkę w klasie. Kocha historię i ma wielkiego bzika na punkcie Polski. Wymieni poczet królów i książąt Polski, z tytułami, a przy niektórych "ryski, pruski, mazowiecki władca" zamienia, na "pan mazowiecki, pruski i wielki książę Kijowa, samodzierżec wszechrusi", bo mówi, że, to za mało XD. Szaleje za "Rzeczpospolitą Obojga Narodów", fascynuje ją koncepcja "Trojga Narodów" i "Międzymorza". Dość sceptycznie podchodzi do Kozaków, a rzeź wołyńską nazywa "ohydna plama narodu". Jest w Polsce dziewięć lat.
A czy Swietłana nie wie jak wygląda historia? Byli również Ukraińcy, którzy z narażeniem życia ratowali polaków, można opowiedzieć i o tym. Poza tym MY nie odpowiadamy za czyny przodków. Poza tym jedyną osobą ,która mogłaby z Tobą rozmawiać po zajęciach na ten temat i w swoim imieniu jest Swietłana. Czy coś powiedziała?
Miałem ukraińskich znajomych na studiach. Oni widzą tę historię inaczej niż my. Wg. nich to nie był mord na niewinnych, tylko wyzwoleńczy zryw narodowy. Dla nich Bandera to bohater, który uwolnił ich od jarzma złego Polaka, który przez 20 lat, żył ramię w ramię z ukraińskim bratem jako dobry sąsiad. To co się wtedy działo to "okrucieństwa wojny", o których nawet nie chcą rozmawiać, bo "Polacy też mordowali". Nawet po odtajnieniu dokumentów CIA na temat Bandery, ich zdanie się nie zmieniło, to ich bohater i koniec.
Nie zmienia to faktu, że Swietłana powinna się wypowiadać a nie postronii koledzy. Ponadto abstrahując od faktu czy to zryw narodowy czy mord na niewinnych, nie da się ukryć, że to rzeź na cywilach. A czym uzasadnić bycie zwierzęciem i pastwienie się nad ofiarami?
Pogadaj z Ukraińcami, dlaczego nie traktują tego jako zbrodni wojennej. Mi tłumaczyli, że to był zryw narodowy i konieczne działania, by "odzyskać niepodległość". Z tym, że ja zawsze się z nimi kłócę, że żeby coś odzyskać to trzeba to wcześniej mieć, a Ukraina nigdy wcześniej w historii nie istniała jako wolne, niezależne państwo. Jasne, żyli na tych terenach ludzie, ale nie spełniali oni kryteriów pozwalających im na nazwanie narodem - byli mieszanką banitów, przestępców, niesfornej szlachty i zesłanych z terytorium Królestwa Polskiego, później Rzeczpospolitej Obojga Narodów oraz Rusi Kijowskiej i Cesarstwa Rosyjskiego.
@noddam Sorry, ale świadomość narodowa to twór raczej nowy, powstały w okolicach XVIII-XIX wieku. Wcześniej jako naród identyfikowała się prawdopodobnie najwyżej szlachta i była to raczej wspólnota interesów, a nie jakaś wielka wartość. Pańszczyźniany chłop raczej nie był Polakiem, czy Ukraińcem - był po prostu z Wilkowyj czy innego Zalipia. Mówienie "naród polski" w kontekście odleglych czasów jest po prostu lekkim anachronizmem.
Nie rozumiem dlaczego to Swietłanie mialoby byc przykro.Czy to ona mordowala w czasie owej rzezi? Nie. To, ze tez jest Ukrainka nie oznacza,ze jest odpowiedzialna za kazda zbrodnie jaka kazdy Ukrainiec kiedykolwiek popełnił.
Moja Ukrainka nadal twierdzi ze to Rosjanie mordowali Polakow w Wolyniu. A na moje argumenty odpowiada "ale przeciez Polacy tez zabijali Ukraincow w postaniu kozackim". Nie wygrasz z tym. Nie wygrasz.
@wergil W sumie to Polacy też mają tendencje do zrzucania odpowiedzialności za powojenne pogromy i zbrodnie na Rosjan i UB. Patrz: pogrom kielecki, zbrodnie "Burego", "Łupaszki" itp.
Nie rozumiem zachowania kolegów z twojej klasy. Taka jest historia, taka jest prawda i tyle - przecież nie obrażałaś personalnie tej Swietłany, po prostu mówiłaś co zrobili kiedyś Ukraińcy. Z drugiej strony nie rozumiem też ludzi (nie mówię tu oczywiście o tobie), którzy nienawidzą całego ich narodu za piekło, którego niegdyś Polacy doświadczyli, bo obwinianie wszystkich Ukraińców za to co się stało jest co najmniej niesprawiedliwe. Sama na studiach miałam ludzi z Ukrainy, którzy mówili wprost, że brzydzą się tej części swojej historii, że ci którzy w tym uczestniczyli to zwierzęta a nie ludzie i zwyczajnie było im za to wszystko wstyd.
Ja osobiście uważam, że za zbrodnie wołyńską, za to, że Ukraińcy się do niej nie przyznają i za to, że zbrodniarze są u nich bohaterami narodowymi nie powinniśmy im pomagać. Nie jestem nacjonalistą, do pojedynczych Ukraińców nie żywię bezpodstawnie urazy, ale całemu narodowi nie ufam.
Nie nawidzę banderowców. Plułbym na ich gnijące żywcem truchła i posypywał je solą. A mówienie, że nie wszyscy ukraincy są źli jest bezsensowne. Po pierwsze, połowa mieszkańców Ukrainy to Rosjanie, Rusini, Tatarzy, Węgrzy, Rumuni, Grecy i inne mniejszości. To nie jest naród tylko zbieranina uciekinierów, wysiedleńców lub bandytów. Nie mam ochoty pisać wykładu z historii, ale to jest sztuczny kraj i tyle. Przez 1990 rokiem nie było Ukrainy. Polski Lwów, węgierskie zakarpacie, rumuńska Bukowina, rosyjski krym. Te tereny nie były ukraińskie. I każdy kto twierdzi inaczej jest wrogiem. Nie trzeba winiić wszystkich Ukraińców za Wołyń, ale niech do jasnej cholery oddadzą nasze kresowe województwa. To, ze nie ty zabiłes i ukradłes nie znaczy, że masz trzymać kradzione u siebie. Oddadzą nasze tereny i się wyniosą to będzie spokój inaczej nie ma mowy.
Świat się kończy. Po raz pierwszy chyba się z Tobą zgadzam
MentalnyParadoks: chyba się z nim zgadzasz, czy chyba po raz pierwszy się z nim zgadzasz? :D
Tracenie ziem to jeden ze skutków wojny. Wybacz, ale to ze kiedys to byly nasze ziemie nie oznacza, ze nagle maja nam je oddac. Taka sama logike uzyla Rosja po aneksji Krymu, ze przeciez im sie nalezy bo kilka wieków temu Krym był ich. Jesli mielibysmy sie trzymac ,,pierwotnych'' granic to wg twojej logiki tereny naszej dzisiejszej Polski wcale do nas nie naleza. Ponadto nie wyobrazam sobie jak mialoby wygladac ,,oddawanie'' ziemi przez wszystkie panstwa innym panstwom. Jakie kryteria wzielibysmy pod uwage? Liczylibysmy 500 lat wstecz, czy moze wybierali okres dla siebie dogodny kiedy mielismy najwiecej ziem?
Luzik, chodzi o to, że Ukraina nigdy nie istniała, DarkPsycho ma rację, to sztuczny kraj, który przed 1990 nigdy wcześniej nie istniał na mapie europy i świata. Kilka postów wyżej pisałem o tym.
noddam Co nie zmienia tego co ja napisalam. Nie ma znaczenia czy sztuczny czy nie. Został uznany na arenie miedzynarodowej za panstwo miedzy innymi przez Polske. A argumentowanie, ze powinni nam oddac ,,nasze'' ziemie,bo to sztuczny kraj to nie ma zadnego sensu. Gdyby patrzec przez pryzmat tego jakie kraje sa ,,naturalne'' to zapewne zaden by nie był.
Luzik te ziemie zostały nam bezprawnie zabrane przez rosjan wbrew zasadom sojuszniczym w Jałcie. Krym radzieckiej ukrainie natomiast przekazał Gorbaczow na bodajze 300 rocznicę umowy rosyjsko kozackiej w latach 50 XX w. Wtedy to było tylko symboliczne działanie niczym zmiana województwa. Nikt nie miał pojęcia, ze 40 lat później ZSRR już nie będzie. Poza tym krym to sprawa problematyczna. Czy jest rosyjski nie wiem, ale na pewno nie jest ukraiński. Tatarzy czy Grecy mogą mieć pretensje do Rosjan, bo wpierw przez ponad 2000 lat krym był grecką kolonią, a przez 500 lat tatarski jako chanat krymski. Ukraińcy mieli natomiast krym 20 lat. Zakarpacie było węgierskie 1000 lat. Od końca IX wieku aż do 1918, potem 20 lat czechosłowackie, a kiedy Węgrzy je odzyskali to kilka lat potem Stalin przyłączył je do ukrainskiej republiki radzieckiej. Tak samo rumuńska Bukowina nigdy nie miała nic do Ukrainy, a Lwów był 600 lat jednym z największych miast Polski. Ukraincy sobie uroili swoje granice na Sanie... A najchętniej to by wzięli tereny od Warszawy po Moskwę....
@DarkPsychopathII To że kilkadziesiąt lat temu Ukraina nie istniała, to nie oznacza, że nie istnieje teraz. Ma swoją flagę, terytorium, kulturę, religię, patriotyzm itp. Sam nie wiem jak miałoby wyglądać "oddanie terytorium". Co by Mroczny Psychopata zrobił z tymi wszystkimi Ukraińcami? Wysiedlił? Ale gdzie? Ukraina przecież nie istnieje, to twór sztuczny... Może zagazował? A co z całą tą ziemią i miastami? Zasiedlił nowo powstały lebensraum tymi kilkoma procentami Polaków z Ukrainy? Nie rozumiem czemu mamy mieć prawo do Ukrainy, szczególnie, jeśki jest nam ono do niczego niepotrzebne.
Ja to ogólnie się zastanawiam, czy jest jakiś kraj, w którym Polacy są faworyzowani? W UK nie, w Stanach też nie. Czy jest kraj, w którym Polacy są traktowani jak tu Ukrainka, czy Meksykanie z całkiem innego wyznania w szkołach amerykańskich.