#buAMu
Moje emocje jednak udało się odblokować przez pewne zdarzenie. Zawsze miałem doskonały kontakt z moim wychowawcą w gimnazjum, bo przy nim byłem sobą i nic nie musiałem udowadniać. Cieszyłem się jak głupi kiedy wiedziałem, że go zobaczę i on nie spojrzy na mnie zawiedziony. Trzy dni temu był pogrzeb. Zmarł w wypadku samochodowym, który spowodował pijany kierowca. Kiedy się dowiedziałem, przyjąłem to spokojnie. Podczas mszy też nie okazywałem emocji. W momencie wrzucania trumny do ziemi, wszystko ze mnie wyszło. Rozpłakałem się tak bardzo, że nie umiałem ustać na nogach. Płakałem na tym cmentarzu przez całą noc, bo później po prostu zabrakło mi siły i zasnąłem.
Wczoraj wieczorem wróciłem do domu z pogrzebu. Wygarnąłem im wszystko co leżało mi na sercu i wprowadziłem się do mojego przyjaciela. Mam nadzieję, że już nigdy nie będę mieć styczności z tymi potworami, bo oni tylko mnie spłodzili. Mój prawdziwy wzór, ojciec i przyjaciel nie żyje.
Autorze, bardzo mi przykro z powodu Twojej straty. Sama rok temu straciłam bardzo ważnego człowieka w moim życiu. Wciąż jest w moim sercu, bardzo za nim tęsknię. Myślę o nim codziennie. O wszystkim, co dla mnie zrobił, jak mnie wychował. Zastanawiam się, czy byłby ze mnie dumny. Jednak przede wszystkim, jestem ogromnie wdzięczna, że spotkałam go na swojej drodze i pielęgnuję to codziennie. Ten człowiek ofiarował mi coś zupełnje bezcennego. Też bądź wdzięczny i celebruj życie oparte na wartościach, które przekazał Ci Twój nauczyciel, przekazuj je też dalej. Życzę Ci wszystkiego najlepszego.
Twoi rodzice też są ludźmi, których życie kształtowało na rozmaite sposoby, którzy również popełniali błędy i tu uwaga, bo mam wrażenie, że większość czytelników to nastolatni zbuntowani i sobie nie dają z tego sprawy; oni również nadal mają prawo do popełniania błędów.
Większość ludzi jest bardzo wymagająca w stosunku do swoich rodziców, a prawda jest taka, że nie na rodzica który nie popełnił jakiegoś błędu wychowawczego, i zapewne każdy gdy sam zostanie rodzicem sam taki popełni.
Jesteś bardzo surowy w stosunku do rodziców, a poza tą jedną rzeczą(przynajmniej w wyznaniu mowa o jednej), którą spieprzyli jest zapewne dużo pozytywnych rzeczy, które w Tobie zbudowali, być może ich nie dostrzegasz. A akurat problemy w okazywaniu różnych uczuć są teraz tak częste, że można je nazwać powszechnymi.
Sama mam żal do rodziców o wiele rzeczy, i tak, złości mnie wiele rzeczy, ale dużo też im zawdzięczam i nie odwróciłabym się od nich ot tak.
* zapewne zaraz zaczną lecieć w komentarzach jakieś skrajne przykłady- ja nie mówię o skrajnościach i ciężkich patologiach.
Może powinienem sprostować. Oni używali nie tylko słów abym przestał płakać. W gre wchodził pasek od spodni, kabel, klęczenie na kolanach aż do momentu, w którym stwierdzili, że mogę wstać. Nie napisałem tego w wyznaniu, bo chciałem uniknąć tekstów typu: "Znowu taki, co się nad nim znęcali, nuuuuda"
"Jesteś zbyt surowy, jesteś bardzo surowy". Dlaczego próbujesz narzucić komuś swój pryzmat patrzenia na rodziców? Z Twojego posta wynika, że Ty miałaś czarne i białe w domu, toteż masz taki pogląd. Musisz zrozumieć, że autor nie miał tak samo jak Ty i prawdopodobnie jest taki surowy, bo jego rodzice byli równie surowi (mentalnie) wobec Autora.
Nie zamarzłeś? :O
Szkoda dobrego człowieka, że się stoczył do grobu przez alkohol. :(
A ten pijany sprawca przeżył?
Z tego co mi wiadomo, leży w szpitalu w stanie ciężkim.
Idź go dobij
@pterodaktyyl A co to da? Autor będzie miał więcej problemów niż satysfakcji.
bardzo dobrze, że od teraz już nie trzymasz się tego, co wmówili Ci rodzice. każdy ma prawo do okazywania uczuć. przykro mi z powodu śmierci Twojego nauczyciela, życzę Ci wytrwałości
Jeżeli chciałbyś anonimowo, anonimowej osobie powiedzieć o nim więcej, napisz do mnie na maila zapach_zielonej_herbaty@wp.pl
Ja z chęcią Cię "wyczytam".
Straszne. Bo rodzice Ci powiedzieli, żebyś nie był kluchą tylko facetem. Popraw rurki i dodaj jeszcze ze 3 anonimowe.
Ciekawe, mi zawsze mówili, że faceci nie płaczą, a jakoś miewam uczucia, bo płacz to nie jedyna forma ujścia emocji. No ale najwidoczniej, jak ktoś sobie nie popłacze, to automatycznie blokują mu się wszystkie inne uczucia.
U mnie nie wmawiano mi tego, że płacz jest dla słabych, jednak biorąc pod uwagę to czego się naooglądałam w domu i to czego sama doświadczyłam na własnej skórze, doszłam do wniosku, że okazywanie jakiejkolwiek słabości czy też uczuć jest czymś bardzo złym. Np, kiedy biła mnie rodzicielka o drobnostki, biła tym mocniej im bardziej płakałam. W pewnym momencie przestałam płakać, bojąc sie, że będzie jeszcze bardziej boleć.
Było kilka innych sytuacji, o których nie chcę pisać.
Wyszło tak, że nie umiem okazywać uczuć, ba, najczęściej nic nie czuję. Nigdy też nie byłam zakochana, jedynie co to w jakimś sensie czułam coś do osób, które się mną interesowały a w momencie gdy traciły zainteresowanie, mi wszystko przechodzilo.
A jeśli chodzi o płacz, to gdy już mi się zdaży, nie potrafię się uspokoić, nie daję sobie z tym rady i często wtedy robię sobie krzywdę, byle by przestać płakać. Często gdy płaczę mam ochotę się zabić..
Nikomu tego nie polecam
Beksa.
ciekawe czy ty nie płakałbyś po śmierci kogoś bliskiego
Raczej nie chodzi o to czy płakał po śmierci bliskiego, tylko o to, że potrzebuje płakać, aby odczuwać emocje, ergo beksa.
no ciekawe.
Żałosne. Za mało jeszcze przeżyliście, jeśli nazywacie Autora beksą.
Bo mnie znasz i wiesz co przeżyłem :D
Za mało przeżyłeś, żeby nie nazywać autora beksą.
@klkr a co, sprawdzian z przyrody Ci nie poszedł? #doświadczonyzyciem