Na Walentynki wysłałam swojej przyjaciółce bukiet kwiatów. Jako, że obie jesteśmy singielkami, wiedziałyśmy, że żadna z nas nic nie dostanie, ale ona przeżywała ten dzień wyjątkowo mocno. Bilecik był po angielsku, ponieważ mieszkamy za granicą, więc myślałam, że będzie na miejscu. Słowa wyraźnie wskazywały na to, od kogo ów bukiet kwiatów był. Nie podpisałam się, byłam pewna, że się domyśli. Nie wzięła mnie nawet pod uwagę, nadal zastanawia się, od kogo to. Przyznać się, czy nie?
Dodaj anonimowe wyznanie
Aż przypomniało mi się wysyłanie kartek na walentynki przez dziewczynki w podstawówce, gdzie każda udawała, że to od jakiegoś wielbiciela (czy tam całego ich grona), gdy tymczasem 90% była wysyłana sobie nawzajem.
U nas nikt nie udawał, co więcej dziewczyny podpisywały się na kartkach wysyłanych sobie nawzajem.
Przyznaj się
Kiedyś z przyjaciółką kupiłyśmy reszcie dziewczyn z paczki po tulipanie na Dzień Kobiet, w sumie dla śmiechu. Chodziły potem takie ucieszone i uśmiechnięte, że przerosły moje oczekiwania.
Cokolwiek ta sytuacja jest niezręczna. Zależy od charakteru koleżanki, ale moim zdaniem, powinnaś się przyznać, bo dziewczyna narobi sobie nadziei, a im dłużej to trwa, tym bardziej będzie rozczarowana.
Masz iście błyskotliwa koleżankę
Ja bym się już nie przyznawała. Pocieszy się trochę i za jakiś czas zapomni. Jak jej teraz powiesz to będzie rozczarowana. ;)
Ja pamiętam jak mojej koleżance wysłałam anonim w 6 klasie podstawówki. Do dziś pamiętam wierszyk na walentynce: jestem w Tobie zakochany, Twoim ciałem oczarowany. Twoje piersi to pochodnie, aż opadły mi spodnie. Z okazji dnia Walentego życzę Ci wszystkiego najlepszego..... Jakie to głupie było, ale do dziś nie wie że to jej kumpela z ławki wysłała taka durnote
Śmiechłam.
Nie psuj
A czemu nie? Niech sobie żyje złudną nadzieją, że komuś się podoba tak? Niech sobie marzy o tym księciu na białym rumaku, a na koniec niech ją czeka gorzki zawód. Pewnie.
Daj spokój, nie przyznawaj się
Ale podoba ci się ta przyjaciółka?