#qQUo6

Moja znajoma przygarnęła kota ze schroniska. Nie mam nic do kotów, ale sam jestem wielkim psiarzem, mam nawet dwa i uwielbiam je.
Któregoś dnia wpadłem do znajomej, a jej kotka spojrzała na mnie, prychnęła i uciekła do drugiego pokoju, całkowicie mnie ignorując. Nie zwróciłem na to większej uwagi, ale takie sytuacje powtórzyły się jeszcze kilkukrotnie. Kiedy zapytałem oto znajomej, stwierdziła, że Tea reaguje tak na wszystkich i tylko jej daje się dotykać.
Parę dni później, znowu wpadłem po coś do znajomej i się zaczęło. Tea wyszła z sypialni, w której zawsze się chowała i przysiadła obok mnie na kanapie. Najpierw mnie obwąchała, a potem zaczęła się łasić, lizać po twarzy, a nawet całować i mruczeć głośno. Podrapałem ją troszkę, a ona hop mi na kolana i dalej mruczy piosenkę swego ludu. W porządku, nie ma sprawy, będę cię drapał. Cały czas, który spędziłem u znajomej, wszędzie za mną chodziła, mruczała mi, miauczała, a gdy wyszedłem, siedziała pod drzwiami i miauczała głośno.
Kilka dni później znowu wstąpiłem do znajomej, a Tea już była przy mnie. Przynosiła mi swoje zabawki, siadała na kolanach i mruczała, nie opuszczając mnie na krok. I tak było za każdym razem, kiedy przychodziłem do znajomej. Znajoma śmiała się, że jej kotka się we mnie zakochała, bo gdy mnie nie ma w pobliżu, to nawet jeść nie chce, tylko stoi pod drzwiami miaucząc rozpaczliwie.

Któregoś pięknego dnia przyszedłem do znajomej z moimi psami, Solo i Bemolem. Psy łagodne, do kotów nic nie mają, nauczone siedzenia przy nodze, bez pozwolenia nie ruszą się z miejsca, znajoma też je uwielbia.
Zdążyliśmy przekroczyć próg domu znajomej, a Tea już była przy mnie, całkowicie ignorując moje ogromne brytany. Psy spojrzały na nią zdziwione, ale nawet nie ruszyły się z miejsca, a ona wskoczyła Solo na grzbiet i zaczęła się do mnie łasić, znowu mrucząc i dosłownie mnie całując, a gdy wizyta dobiegła końca, ponownie wskoczyła mu na grzbiet, gotowa wyjść z nami i nie było mowy, aby ją przed tym powstrzymać. Gryzła, drapała, syczała, aż wreszcie ze znajomą stwierdziliśmy, że nie mamy wyboru i musimy pozwolić jej iść ze mną. Od tamtej pory Tea mieszka u mnie, nadal ma fioła na moim punkcie i gdy tylko przekroczę próg domu, jest u mojego boku, mrucząc i miaucząc, błagając o moją uwagę.

No cóż, zawsze chciałem mieć wierną, kochającą kobietę i chyba ją znalazłem albo to ona znalazła mnie. :D
Pineza Odpowiedz

To kot wybiera sobie człowieka.

Iwi Odpowiedz

Ukradłeś koleżance kota xDD

dewi

To kot się ukradł. Sama mam takiego kota, który się ukradł dla mnie.

TonyPandy Odpowiedz

"Zakochany kundel" w wersji kociej :D

UzaleznionaOdLoLa

A tam to czasem nie byla milosc pies+pies a nie pies+czlowiek?
A moze po prostu nie zrozumialam humoru..

QueenoftheAndals Odpowiedz

Czy tylko mój kot ma mnie totalni w d*pie, a w nocy prawdopodobnie obmyśla plan pozbycia się mnie raz na zawsze?😂

Lamorozceistnieja

Mój też xD

lukasartsa Odpowiedz

Fajna historia :) Gratuluję zdobycia kobiety!

thunderstruck Odpowiedz

Gratuluję, nie ma to jak kocia miłość :)

Jasnosiwa Odpowiedz

"Kto sie czubi ten sie lubi" :D

Panija Odpowiedz

,, i dalej mruczy piosenkę swego ludu"
Płaczę ze śmiechu xD

Hoarfrost Odpowiedz

Chociaż jeden który znalazł kobietę która nie może się doczekać aż wróci do domu

SchwartzeMargaritte Odpowiedz

Jak mogła na Ciebie spojrzeć i prychnąć, jednocześnie Cię ignorując?

Zobacz więcej komentarzy (9)
Dodaj anonimowe wyznanie