#qOVB4
Żona oczywiście szczęśliwa, bo jej się nudzi, a w końcu ma dla kogo gotować, prać i sprzątać brudy, gdyż u nas w domu jest całkowity podział obowiązków. Kto pobrudzi: ten sprząta. Ale ja od razu wiedziałem po cholerę się tu sprowadziła ta cała banda. Na początku byli mili "Franuś, a może nowy garnitur dla Sławka od Bogusi kupisz?", "Franuś, a może wspomógłbyś wujkowi od Pawluczaków remont?". Albo najlepsze: "Franuś, weź kup dla ciotki samochód. Ciotka taka biedna, stara, schorowana. A ty słyszałam, że wygrałeś w totolotka, to teraz jesteś miliarderem". Tak. Masz rację, ciociu. CHCIAŁBYM być miliarderem.
Po kilku dniach takich próśb, na które zawsze odpowiadałem "Nie mam pieniędzy", zaczęły się groźby, lamenty itp., ale ja byłem nieugięty. Cały czas twierdziłem, że nie mam pieniędzy i żonie kazałem to samo powtarzać całej rodzinie: nie mamy pieniędzy, a to, że wygraliśmy, to był żart. W końcu każdy w to uwierzył.
Żonie oczywiście wymyśliłem cudowną karę: całe to przedstawienie z tym, że wygraliśmy, oczywiście BYŁO żartem. Wszystko to miało ukazać, jak długi jęzor ma moja ukochana. Oczywiście po czasie się rozwiedliśmy, głównie z pobudek finansowych, bo cały czas twierdziłem, że nie mam pieniędzy na jej nową torebkę za 2 tys., nowe buty za 6 tys. czy też sukienkę za 10 tys., ale ona nie wiedziała o jednym: awansowałem w swojej firmie i na chwilę obecną zarabiam tak, że do miliona dojdę za 8 lat wcale nie tak oszczędnego życia. Ehh, głupia Kaśka, głupia...
To zadziwiające, że jak ktoś stanie się niespodziewanie posiadaczem większej ilości gotówki, to nagle cała rodzina i wszyscy znajomi sobie o nim przypominają - nawet tacy, z którymi nie utrzymywało się kontaktu od lat.
I zawsze wtedy należy sobie uświadomić dlaczego nie utrzymywało się z nimi kontaktu i dlaczego zmiana sytuacji materialnej ma nagle w tej kwestii coś zmienić.
To wyznanie jest tak prawdziwe jak ta wygrana w totka
Widać masz duży problem z czytaniem ze zrozumieniem. Nie było wygrania w totka (facepalm), o czym autor przecież jasno napisał.
@anwute, no i właśnie o to chodziło czarnemuopalowi XD
Też kiedyś chciałem tak zrobić, tylko po to żeby patrzeć jak ludzie, którzy mieli mnie gdzieś, nagle zaczynają skakać wokół mnie.
I potem ich miny, gdy mówię że to żart.
Ja pewnego dnia zmieniłem robotę i z 5K zacząłem zarabiać 10 do 12K miesięcznie. Wiadomo, że człowiek wówczas wymienia część starych rzeczy na nowsze. Ponieważ mieszkam od rodziny ponad 400 km to czasami kontaktujemy się telefonicznie. W trakcie jednej takiej rozmowy z matką powiedziałem, że zamierzam na działce zbudować jakiś fajny domek (działka na wsi kupiona wcześniej) usłyszałem pytanie: "a co ty w totka wygrałeś, że tak co rusz coś kupujesz?". Odpowiedziałem, że tak, a tylko szkoda, że nie jakaś fajna kumulacja a tylko podstawa. Latem przy okazji odwiedziłem matkę. Pomimo, że byłem bez zapowiedzi, po półgodzinie pojawiła się bratowa. Dużo czasu nie minęło a już padła propozycja pożyczki "jakieś trzysta - trzysta pięćdziesiąt tyś". Powód - oni kupując drugi apartament wzięli kredyt a wiadomo że odsetki trzeba płacić a tak by trochę zaoszczędzili, bo spłacili by końcówkę kredytu jaki wzięła ich córka (oni go spłacali). Na moje pytanie czy pamięta, że mam dwie córki, którym jako ociec muszę pomóc w pierwsze kolejności usłyszałem: "one jeszcze młode to mają czas, a oni za półtorej roku jak już tamten nowy będzie wykończony, to sprzedadzą go, to zwrócą". Oczywiście wyśmiałem. Foch z przytupem ze strony bratowej połączony z teatralnym wyjściem.
Jak matce wytłumaczyłem jaka jest prawda (miała pretensję, że nie skorzystałem z takiej piękne oferty), drugi foch bo okłamałem własną matę, a ona już wszystkim się pochwaliła jak to jej syn został milionerem.
Niby fajny pomysł na żart ale z 2 strony trochę niebezpieczny..
Coś dużo tego "dla".
Ilość "dla" wzrasta wraz z zerami na koncie
Nienawidze takich bab co wszystko musza wypaplać.
mizogin ;)
Też tych kurew nie lubię
Coraz nudniejsze te bajeczki podlaskich trolli.
Jeśli to prawda, to czy mówiłeś żonie, żeby nic nie mówiła? I skoro tyle zarabiałeś, a żonie żałowałeś, to tłumaczyłeś dlaczego? Czy sobie też odmawiałeś droższych rzeczy? Jeśli żyje się razem to chyba się takie rzeczy ustala wcześniej. Raz ja zarabiam więcej, raz partner i jeśli któreś coś potrzebuje a na to jest, to sobie nic nie wyliczamy.
Jeśli "nas" stać, to wydzielanie drugiej osobie pieniędzy, kazanie jej się o nie prosić, to jest to przemoc ekonomiczna. A skoro tyle zarabiasz, to nic nie znaczy, pieniądze nie znaczą o wartości człowieka.
Niedługo przez PiS wszyscy będziemy milionerami.
Właśnie dlatego chyba wolę żyć biednie, ale bez pijawek na plecach.
Też kiedyś wygrałam ale małą sumę około 40 tys i oprócz mężowi nikomu z rodziny nie mówiliśmy bo wiedzieliśmy jak to się skończy. Niestety mąż powiedział koledze który to mówił i pisał, że skoro za darmo ma te pieniądze to mógłby mu coś kupić (nie był to jakiś przyjaciel tylko kolega z którym raz na tydzień zagrał Cs), jak mój mąż powiedział, że nie ma takiej opcji to kolega obrobił mu dupę i zerwał kontakt więc nie tylko rodzina jest jak lep na muchy w przypadku wygranej..