#qMQ1k
Okazało się, że Patryk ma wybitną zdolność manipulowania ludźmi, a tym samym maniakalną zazdrość oraz chęć kontrolowania wszystkiego i wszystkich. I zaczęły się awantury. O wyjście ze znajomymi na piwo. O późny powrót do domu (mimo eż nie mieszkaliśmy razem, nie wracałam sama, a on dobrze wiedział, o której wrócę). O to, że mam własne plany i marzenia. Zamykał mnie w złotej klatce i wmawiał mi, że wszystko co robię lepiej od niego jest wywyższaniem się i pokazówą, a ja bez niego nic nie znaczę.
Po 3 latach schodzenia się i rozchodzenia (!!!) opamiętałam się i odeszłam ostatecznie. Logiczne, prawda? Otóż nie. Wśród naszych znajomych rozpowiedział, że jestem wredną suką, bo on mnie tak bardzo kochał, a ja jego na pewno nie, bo śmiałam odejść. Nikt nie pomyślał, że może kocham go nadal, tylko po prostu nie da się z nim być bez niszczenia swojego życia, wszyscy mu uwierzyli, odwrócili się, a ja zostałam sama z łatką tej najgorszej, chociaż paradoksalnie to ja w tym związku cierpiałam bardziej.
Mimo utraty znajomych jest mi lepiej. Jestem sama, ale szczęśliwa.
Dobrze zrobiłaś.
To jest niesamowite jak niektórzy potrafią zmanipulować innych, a ci inni jeszcze ślepo we wszystko wierzą, jak w przypadku twoich byłych znajomych, którzy mu uwierzyli... Najważniejsze jest to, że czujesz, że faktycznie jest Ci lepiej :)
Z autopsji powiem, że on jeszcze zrazu do siebie znajomych, ale i tak Twoja matka przy Tobie zostanie:)
Poszukaj nowych, normalnych, znajomych.
Wiele osób przeszło to samo co ja. Wnioskuję to z czytanych tu wyznań. Byłego poznałam w swojej pierwszej klasie liceum, on powtarzał, był dwa lata starszy. Miał ogromne problemy ze sobą, ze swoim ciałem. Nie akceptował się. Przez to wmawiał mi, że nie mam żadnych problemów, że on ma najgorzej. Nigdy wcześniej nie poznał nikogo kto chciałby go wesprzeć, więc i nie wierzył, że ja to zrobię. Chciałam z nim być, chciałam się nim opiekować... Przez trzy lata pamiętam tylko ciągłe kłótnie. Trzymała mnie przy nim jedynie nadzieja. Pod koniec gdy poszliśmy do pracy, on miał wyrzuty, że wszyscy wszystko mają a On nie. Zaczęło sie, gdy za kolejną odłożoną wypłatę kupiłam dobry komputer, a On dalej używa starego laptopa, który sie przegrzewa i wyłącza. On po prostu nie chciał wziąć sie za siebie. Wolał wegetować. Chociaż obiecywał i to kilka razy. W końcu odpuściłam i zerwałam. Mam nadzieję, że nikomu więcej nie zatruje życia.
Nie rozumiem. Chłopak miał paskudny charakter i do tego jeszcze był brzydki, to po co się z nim wiązałaś? A jeśli się już związałaś, to czemu aż trzy lata się z nim rozchodziłaś? Masochizm czy desperacja?
Po co hodzić z kimś kto ci się nie podoba
Bezsens
Logika... Where are you?
Poznaję chłopaka. Zupełnie nie podoba mi się z charakteru, ani z wyglądu.
I co? Czas na związek.
Brawo ty ;)
Hmm... Miałam taką samą historię, dokładnie kropka w kropkę i też z Patrykiem :D Chyba jest coś z nimi nie tak...
Z moim byłym, Patrykiem, było identycznie... coś musi być nie tak z tym imieniem :D trzymaj się dziewczyno, lepiej być samotnym niż w zmanipulowanym towarzystwie ;)
Mój obecny to Patryk, walnięty ale pozytywnie 😀
Może to ciągle ten sam Patryk? ;) Niestety, nie tylko w przypadku Patryków tak się zdarza... Ważne żeby w takim zwiazku jak najszybciej przejrzeć na oczy i nie pozwolić takiej osobie zniszczyć nas od środka. Brawo dla Autorki i innych poszkodowanych, za uwolnienie się z toksycznego związku i trzymam kciuki by było już tylko lepiej :)
Też miałam takiego faceta manipulatora. Jeżeli chodzi o zamykanie w złotej kładce to zastanów się czy miałaś "swoich" znajomych, czy wspólnych. Bo u mnie po 4 latach związku z takim manipulatorem wyszło, że tacy "moi" znajomi przez ten czas rozluźniali więzy ze mną, a ja z nimi (bo wyjście z kolegami było nie do pomyślenia a z samymi koleżankami ciężko). Wyszło, że mieliśmy "wspólnych znajomych, a potem okazało się, że to jego znajomi. Raz wpadłam na wspólną koleżankę, która zapytała się co u mnie. Wszystko było ok i zaczęłam nowy związek, więc jej to powiedziałam. Dowiedziałam się potem, że "zaczepiam JEGO znajomych", aby pochwalić się nowym facetem. Zaczynałam nowe życie praktycznie bez znajomych, a teraz pilnuję, aby mieć swoich, jego i wspólnych.
Powodzenia :)
Fascynujące.