#qKaHG
- Nie ma mowy o pomyłce! Wszystko jest tak jak powinno! - rzuciła.
- Myślę, że mimo wszystko warto by było, żeby mnie pani wysłuchała...
- Pójdzie już, albo ochronę wezwę!
Niejednokrotnie brałem udział w takiej wymianie zdań. Nie należę do osób, które lubią się kłócić, więc opuszczam teren sklepu i udaję się w swoją drogę.
Zastanawiam się tylko, czy panie kasjerki podczas przeliczania dziennego utargu, w razie stwierdzenia manka (w różnych wysokościach - od 50 gr do 20 zł) przypominają sobie gościa sugerującego pomyłkę.
A reagujesz tak samo (w sensie, że opuszczasz teren sklepu i udajesz się w swoją stronę), jak chcą ci wydać za mało a nie za dużo?
Koleś dwa razy uprzejmie zwrócił uwagę na błąd. Kasjerka dwa razy nieuprzejmie go opieprzyła.
Powinien wyjść po pierwszym nieuprzejmym komentarzu, może pani się nauczy kultury. Kasjerka to nie jedyny stresujacy zawód, jakby ktoś tak na infolinii się odezwał, to by szybko wyleciał.
Takie nieuprzejme te kasjerki, ale jakoś w żadnej takiej historii nie przeczytałam jeszcze, żeby ktoś powiedział po prostu „wydała mi pani za dużo”. Tylko się wszyscy obrażają, że osoba na co dzień pracująca z ludźmi reaguje nerwowo, kiedy klient zarzuca jej błąd.