Oczywiście, że wiedzą, albo przynajmniej się domyślają. Jednak temat jest zbyt trudny, aby go podjęli. Niektórzy boją się wtrącać w cudze sprawy, inni uważają, że wszystkiemu zaprzeczysz, jeszcze inni czekają, aż zwrócisz się po pomoc. Prawda jest taka, że nikt nie będzie w stanie Ci pomóc, dopóki sama do tej pomocy nie dojrzejesz i o nią nie poprosisz. Może gdy zaczną Ci wypadać zęby, gdy zapach z ust nie będzie chciał zniknąć, gdy stoczysz się tak bardzo, że nie będziesz już nad niczym panować. Życzę Ci jak aby orzeźwienie i leczenie przyszło jak najszybciej.
Zakładasz, że w jakim procencie wolna jest decyzja osoby chorej na bulimię, że dziś też będzie chora na bulimię?
Nie mam odpowiedzi. Zastanawiam się z jakimi założeniami komentujesz tak ostro.
Dragomir
Ona zdaje sobie sprawę z tego że to choroba i prawdopodobnie trafnie ją zdiagnozowała. Jednocześnie nikt o tym nie wie - czyli lekarz też nie. Takim podejściem robi krzywdę samej sobie. Moje pytanie nawet nie stało koło ostrego komentarza.
Domandatiwa
O, zupełnie nie załapałam w Twoim pytaniu cienia podtekstu o tym, że mówisz o trzymaniu choroby w tajemnicy, a nie o samej chorobie.
Jakie masz podejście do tematu tej choroby? Zastanawiasz się nad pomocą sobie w tym temacie bardziej na własną rekę, albo ze wsparciem bliskich i/lub specjalistów?
Idź jak najszybciej do specjalisty.
Oczywiście, że wiedzą, albo przynajmniej się domyślają. Jednak temat jest zbyt trudny, aby go podjęli. Niektórzy boją się wtrącać w cudze sprawy, inni uważają, że wszystkiemu zaprzeczysz, jeszcze inni czekają, aż zwrócisz się po pomoc. Prawda jest taka, że nikt nie będzie w stanie Ci pomóc, dopóki sama do tej pomocy nie dojrzejesz i o nią nie poprosisz. Może gdy zaczną Ci wypadać zęby, gdy zapach z ust nie będzie chciał zniknąć, gdy stoczysz się tak bardzo, że nie będziesz już nad niczym panować. Życzę Ci jak aby orzeźwienie i leczenie przyszło jak najszybciej.
Komu na złość robisz?
Zakładasz, że w jakim procencie wolna jest decyzja osoby chorej na bulimię, że dziś też będzie chora na bulimię?
Nie mam odpowiedzi. Zastanawiam się z jakimi założeniami komentujesz tak ostro.
Ona zdaje sobie sprawę z tego że to choroba i prawdopodobnie trafnie ją zdiagnozowała. Jednocześnie nikt o tym nie wie - czyli lekarz też nie. Takim podejściem robi krzywdę samej sobie. Moje pytanie nawet nie stało koło ostrego komentarza.
O, zupełnie nie załapałam w Twoim pytaniu cienia podtekstu o tym, że mówisz o trzymaniu choroby w tajemnicy, a nie o samej chorobie.
Jakie masz podejście do tematu tej choroby? Zastanawiasz się nad pomocą sobie w tym temacie bardziej na własną rekę, albo ze wsparciem bliskich i/lub specjalistów?
Ulewa jej się to już 😁