#qJ2O5
Była niedziela, dopiero początek dnia, godzina druga lub trzecia w nocy, gdy wracałem z pracy do domu. W pewnym momencie słyszę szamotaninę w ciemności w jednej bramie i damski krzyk "pomocy". Niczym rycerz ruszyłem na pomoc osaczonej damie. Zaatakowałem znienacka typowego Sebę. On dwa metry w klatce, dwa metry wzrostu i biceps wielkości mojego uda. Jednak cios spadł na niego jak cegła z szóstego piętra.
Upadł on na ziemię i stracił przytomność. Po chwili i ja upadłem. Uratowana dama z wdzięczności albo dla szyku dźgnęła mnie nożem. Całe ostrze wbite w bok. Leżałem aż Seba nie ocknął się i nie zadzwonił po pogotowie. Przynajmniej mam ładną bliznę na pamiątkę.
Ale że Seba Ci pomógł po tym jak go powaliłeś na ziemię... no szok normalnie :o
Seba sebie sebą (bez obrazy do autora)
Zyskał szacun, to na pomoc zasłużył.
dokładnie! Ja nadal nie dowierzam :o
Powalenie poweleniem, ale nóż w brzuchu to grubsza sprawa jednak
nie jesteś pseudo bohaterem, jesteś bohaterem. to, że pomagałeś nie kobiecie, a szympansowi, to nic nie zmienia... brawo. życzę szybkiego powrotu do zdrowia!
skąd wiesz, ze była murzynką? :D <czarny humor, ba dum tsss>
Miała nóż i krzyczała pomocy? A może to Seba krzyczał a ty powaliłeś złą osobę? ?
zadzwoniłem po pogotowie gościa który zaje****ł mi tek że straciłem przytomność.. :D
Dziwna baba! Zdrowiej!
Dziwna? Ja nazwałabym ją nieco inaczej...
walnięta jakaś
Dla mnie jesteś bohaterem :) nie każdy byłby zdolny do pomocy w takiej sytuacji!
Co za oszołomka!!
I w całej historii Seba jest pozytywnym bohaterem :D
O.o