#e9Kbg
Dla kontrastu - w deszczowy, paskudny dzień spotkałem starszego pana, któremu pomogłem z zakupami. W drodze powrotnej opowiadał mi swoją historię, czasy w których ludzie nie wiedzieli co to elektronika, a wyznacznikiem statusu społecznego był zegarek na ręce. Opowiadał z wielkim przejęciem i uśmiechem na ustach, za całą rozmowę podziękował, zaprosił na herbatę, ale odmówiłem ze względu na brak czasu.
Najważniejszy w tym wyznaniu jest przekaz - pan którego spotkałem chciał podzielić naprawdę ciekawymi, cennymi doświadczeniami. Ale w dzisiejszych czasach scrollowania dziwactwem jest zwykła rozmowa dwóch nieznajomych na ulicy. Warto odłożyć czasami telefon, zdjąć słuchawki na rzecz rozmowy i poznawania. Mijamy niesamowitych ludzi na ulicy, którzy mogliby wszystko w naszym życiu poprzewracać, jeżeli tylko byśmy się na nich otworzyli.
Mnie ostatnio bardzo denerwuje, że z większością moich znajomych w czasie rozmowy ciągle korzysta z telefonu, w sumie zawsze, nie tylko w czasie rozmów. To snap, fejs, instagram. Życie raczej toczy się wokół nas, a nie w internecie. Ja w sumie nie chodzę nigdzie z telefonem, nie jestem jego niewolnikiem i jestem z tego bardzo zadowolona, :D
masz całkowitą rację. pracowałam jako barmanka, więc widziałam całe spektrum ludzkich zachowań, po alkoholu jak i przed - i niestety często również widziałam zachowania opisane powyżej, zakochani niby siedzą ze sobą, ale każde esemesuje z kimś innym, grupa koleżanek robi sobie słit selfi, bo bez tego nie ma dowodu, że dobrze się bawiły... Noszę telefon ze sobą prawie zawsze, gdyby ktoś chciał zadzwonić, ale nie mam na nim facebooka, nie posiadam snapa, nie mam insta, nie robię zdjęć żarciu i nie wklejam ich codziennie, mimo że lubię dobrze zjeść. mam małe dziecko, ale jest jedno jedynie zdjęcie na fejsbuku mojej małej - i to nie ja dodałam. zwyczajnie cenię sobie prywatność, nie każdy musi wiedzieć, że przykładowo dwie godziny temu się pokłóciłam z lubym, ale godzinę temu już się pogodziliśmy. to nasza sprawa. :) no i jak wychodzę z koleżanką na kawkę, to rozmawiamy ze sobą, a na telefonach sprawdzamy jedynie czas :D
Pamiętam czasy, jak nikogo nie interesowało co masz na śniadanie, wstawiajac to na instagram, co robisz, czy jesz obiad, leżysz, śpisz, jesteś zmęczony, wstawiajac to na snapa. Facebooka jeszcze trochę rozumiem, bo jednak idzie się komunikować poprzez wiadomości, ale wyciąganie telefonu podczas rozmowy i "cykanie selfiakow" jest trochę chamskie. Nie mówię o wszystkich, bo niektórzy obracają się wśród swoich znajomych, którzy ciagle snapuja, czy udostępniają zdjęcia, ale mnie, osobie, która korzysta z ig baaardzo sporadycznie, i to tylko wstawiajac jakieś stare, fajne zdjęcia, takie coś przeszkadza. Ludzie, mamy XXI wiek, ale to nie oznacza, że jest to wiek pt."oczy calodobowo w ekranie". Przykre to jest... A jeszcze teraz te dzieci, które od małego w smartfonach, notebookach etc...:(
Czasem warto się zastanowić nad czym co się robi, czy to ma jakiś sens?
W sumie to jest mega przykre. Siedzisz z kimś przy stole, a tak na prawdę tego kogoś z tobą nie ma.
Mnie też irytuję gdy mówię do kogoś a ta osób wyciąga telefon i robi sobie selfie...
Za rok wszyscy beda wyciagali telefony i czytali Anonimowe... :D
Kiedyś, przed snapem, instagramem czy Facebookiem nie kogo nie obchodziło co jesz na śniadanie obiad czy kolację, ale zdradzę Wam sekret... DZIŚ TEŻ TO NIKOGO NIE OBCHODZI!!!
A ja nie mam nawet smartfona.
Piękna historia!-napisała scrollując dalej anonimowe.
Paradoks dzisiejszych czasów.
Przykre jest to, że już male dzieci np. 6latkowie mają włąsne tablety na których spędzają czas wolny. Co z nich wyrośnie za te parę lat. Bez prądu to pomrą. Uważam również , że rocznik z którego ja jestem czyli 96 jest ostatnim, który wiedział co to zabawa na świeżym powietrzu, budowa baz, zabawa w indian i żołnierzy :) Moi młodzi kuzyni płakali gdy chciałem pograć z nimi w piłkę bo wolą w fifę...
Moja bratanica ma 3 lata i chyba z pół roku temu dostała tablet. -.-
Ja jestem z rocznika 95 i widzę ogromną różnicę między mną a moim bratem, który jest z 97, on bez komputera z internetem by nie przeżył.
Ja jestem z rocznika 92 mam braci, który są z rocznika 95 i 97. Z tym z 95 normalnie się dogadam a z tym z 97 przez fb muszę i to w kolejce się ustawić...
Hmm jestem z 2000 i pamiętam co to zabawa w podchody,wojnę,budowanie bazy,granie w gumę,klasy eurobiznes :3 Chyba przez to ,że jak byłam mała dużo czasu spędziłam z babcią to nie jestem taka zepsuta przez elektronikę.W odróżnieniu od rówieśników nie lubie robić co minutę zdjęć,nie zwracam się po chamsku do starszych,nie pragnę mieć tysięcy znajomych i lakjów pod postem na facebooku.Zamiast tego wolę ciekawą książkę ,film czy chociaż kabaret a internetu używam głównie do szukania informacji i nauki.Także wyjątki sie zdarzają :)
Ja mam 20 lat i jakoś nie ciągnie mnie do technologii. Jak jadę np. pociągiem na uczelnię, to widzę dziesiątki, jak nie setki osób, które cały czas coś robią na telefonie. Co prawda mam telefon, w sumie najzwyklejszy jaki istnieje (bez wi-fi), ale korzystam z niego, gdy muszę gdzieś zadzwonić...
Heh, miałem identyczną sytuację.
dla mnie święte słowa! szczerze to ja nawet bardziej z Panem Żulem lubię pogadać niż siedzieć z jakąś paczką "niby-przyjaciół", którzy zachowują się jak obcy sobie ludzie patrząc tylko w te ekraniki! :/