Miałem jakieś 6 lat. Zbliżał się sylwester, mama z tatą postanowili. że pierwszy raz zabiorą mnie na rynek, żebym mógł zobaczyć fajerwerki. Nadeszła pora wyjścia, jednak ja kłócę się z mamą, ponieważ każe mi ona ubrać grubą zimową czapkę, która zakrywa uszy. Po naleganiu mamy ubrałem "hełm'' i wyszliśmy na rynek. Sylwester rozkręcał się, wszyscy czekamy na godzinę 00:00. I jest! Zaczęło się! Byłem strasznie podekscytowany, nigdy w życiu nie widziałem czegoś piękniejszego! Już po wszystkim wszyscy podchodzą do barów i zaczynają swój Nowy Rok. Podszedłem z tatą i ja. Dostałem dużą colę. Wypiłem ją, po czym poszedłem wyrzucić śmieci do kontenera. Kontenery były ogromne i stalowe. Z trudem wrzuciłem tam śmieci (byłem niski) i nagle "usłyszałem'' ogromny huk! Urwał mi się film.
Obudziłem się w szpitalu. Obok siedział tata z mamą i z siostrą. Wszyscy przerażeni patrzyli na mnie. Tato zapytał: "Synu?". Ja odpowiedziałem: "Tak?". Mama rozpłakała się ze szczęścia, a tato odetchnął z ulgą.
Okazało się, że jakiś debil wrzucił petardę do kontenera akurat wtedy, gdy wyrzucałem colę. Huk był tak ogromny, że gdybym nie miał na sobie czapki, która zakrywa uszy, straciłbym słuch. Teraz jestem szczęśliwym nastolatkiem, mam dziewczynę, jednak od tamtej pory nigdy nie poszedłem na sylwestra.
Można powiedzieć, że mama uratowała mi słuch zwykła czapką :D
Dodaj anonimowe wyznanie
Jak miałam jakieś 6 lat ktoś wrzucił petardę na klatkę schodową na której stałam. Stałam i krzyczałam "mamo nic nie słyszę". Na szczęście było to chwilowe bo teraz słuch ma dobry ale na fajerwerki nie lubię wychodzić i ciągle się ich boję.
Ponoć jak miałam 2 lata, to ktoś tak rzucił petardę, że wybiła nam okno i wybuchła...
Miałam podobnie ale nie klatce schodowej. Wracałam z młodszą siostrą z przedszkola i jakieś gnojki rzuciły na drogę petardę. Zdążyłam zasłonić siostrę i jej uszy nim rozległ się huk.
Szkoda, że gnojków nie złapałam ale siostra zaczęła płakać i musiałam ją uspokoić.
Najbardziej podoba mi się to, że 14-latek jest w stanie napisać tak fajne wyznanie 😉
Dlaczego 14 latek miałby nie być w stanie?
@Dolly bo czasami starsi ludzie piszą tak, że nie da się tego zrozumieć ;)
^właśnie
Czasami. W wieku 13 lat też pisałam poprawnie i poprawiałam ortografię starszych kolegów, metin robi swoje.
Mi też 😄
Zaskoczę Cię, ale 14-latek to już świadoma istota, a nie ameba.
Ja na przykład nauczyłem się 2języków obcych grając w Tibie xd
@natalia chodzi mi o jego styl wypowiedzi. Jest bardzo składny i dobrze sie czyta to co jest przez niego napisane.
Słowem nie wspomniałam, że nastolatki są niedojrzałe. Po prostu podoba mi się już tak poprawny styl pisania, w porównaniu do niektórych wyznań. Bardzo Cie proszę, na przyszłość, nie insynuuj.
I tak jest tam dosłownie parę błędów xd ale każdemu się zdarza
Ja również mam 14 lat i na koncie parę wyznań na głównej, choć nigdy nie ujawniałam wieku, ludzie w komentarzach pisali do mnie sugerując maturę i studia :D
Kilka lat temu podczas sylwestra ktoś rzucił petardą w moja mamę, mama ubrana była w puchową kurtkę, która się zajęła ogniem, mama do dziś ma bliznę po poważnym poparzeniu. Debil na tym świecie, debile...
Ja ze trzy lata temu w sylwestra dostałam fajerwerką w ramię i głowę. Gdyby nie to, że miałam pod kurtką dwie bluzy, to mogłoby się skończyć gorzej, niż siniakiem na pół ramienia.
A jeśli chodzi o moją głowę, to teraz mam tylko bliznę po oparzeniu.
Wyrażenie "ubierz czapkę bo zimno" zaczyna mieć więcej zastosowań
Jakieś 9 lat temu dostałam "motylkiem". Na szczęście skończyło się tylko na spalonym rękawie mojej grubej, zimowej kurtki, ale przez 5 lat nie mogłam przebywać blisko fajerwerków bo dostawałam prawie ataku paniki.
Myślałem, że masz na myśli nóż motylkowy, ale to tylko taki, ale żeby przez taką zabawkę były takie traumy?
gdy nagle słyszysz huk i zaczyna płonąć Ci kurtka - to można się traumy nabawić
Ludzie to debile (nie wszyscy, ale znaczna większość). Zakazałabym petard i tym podobnych. Ludzie cierpią, zwierzęta również dla pustej rozrywki.
Alkoholu też zakażesz?
Prawie wszystko w rękach debili jest niebezpieczne. Jeżeli ktoś z rozsądkiem się posługuje petardami, to nie widzę powodu, żeby go zakazać.
Właśnie. Wszystko z umiarem i rozsadkiem
Ja niestety trafiłam na idiote, z pterdami "achtung"...na szczęście mam tylko "wklęsłe" miejsce nad brwią, średnicy 0,5 cm...niech żyje czapka.
Ja tam lubię fajerwerki, można to już nazwać taką tradycją.
To fakt ze to dla odpowiedzialnych ludzi.
A co do zwierzątek.. tez mam psiaka ale w każdego sylwestra kupuje jej leki na uspokojenie u weterynarza. Ona spokojnie przesypia nocke a ja się bawię, wiec obie jesteśmy zadowolone.
Niestety, ale sie z Tobą zgadzam. Zbyt dużo jest wypadków z petardami w Sylwestra. Petardy- nie, fajerwerki jak najbardziej, ale tylko i wyłącznie 'puszczane' przez osoby specjalnie wykwalifikowane i zatrudnione przez miasto. Tak byśmy mieli ciastko (fajerwerkiii:)) i zjedli ciastko (czyli nie musielibyśmy martwić sie idiotami ktorzy nie wiedza ze zabawa z ogniem jest niebezpieczna)
Ech tyle się trąbi o takich wypadkach a debile i tak ryzykują czyjeś życie, niech sobie w siebie porzucaja
Ja straciłam słuch, bo potrąciło mnie auto. Może gdybym założyła czapkę...
Mama wie co najlepsze dla swojego dziecka :)