#qHFMF

Zacznijmy od tego, że gdy byłem mały strasznie lubiłem paplać. Powtarzałem wszystko, co mi wpadło w ucho. Niby nic w tym złego, jednak nie raz sobie dodawałem własną, wymyśloną historię, czy też ubarwiałem sobie opowieści swoją wyobraźnią. Co najgorsze... Nie bałem się nikogo, niczego, więc gdy tylko przyszła okazja, zaraz musiałem poopowiadać jakiemuś obcemu przechodniowi o mojej sytuacji w domu. Jak to się rodzice nie kłócili, jak to siostra na mnie nie krzyczała.. Jednym słowem MASAKRA.

Gdy montowaliśmy żaluzje do domu, moja mama dla żartu, czy może nie dla żartu, powiedziała, że w końcu sąsiadka nie będzie nam zaglądała do okien i będziemy mieli troszkę prywatności. Sprytny ja, wszystko słyszący, oczywiście podsłuchał rozmowę.

Pewnego dnia, na kawkę, zaprosiła nas pani sąsiadka-podglądaczka. Wszystko było super, dała mi zupkę i słuchałem tylko rozmowy. Do czasu gdy rozmowa zeszła na temat żaluzji. Gdy tylko o nich pomyślałem, skojarzyłem fakty i jako wielka papla, oznajmiłem, że wiem czemu zamontowaliśmy żaluzje. Sąsiadka z zaciekawieniem zapytała - dlaczego? Odpowiedziałem "Żeby pani nam do domu nie zaglądała". Mina mamusi była przerażająca, lecz jak nie wiedziałem czemu. Przecież nie zrobiłem nic złego i ze spokojem zajadałem się zupką.

Ochrzan jaki dostałem w domu i kara na komputer przez kilka miesięcy, nauczyły mnie, że pewnych rzeczy nie wypada mówić.
CorruptionOverlord Odpowiedz

Mnie nauczono, że to co się dzieje w domu zostaje w domu.

YoungXPat

Mnie tego nie nauczyli i potrafiłam gadać np. "Moja mama chce kupić nową szafę ale nie wie czy jej wystarczy pieniędzy", "mój wójek był pijany na weselu mojej kuzynki"

Scathach

My mieliśmy w klasie taką złotą zasadę z wychowawczynią, od pierwszego dnia, że "to, co jest wypowiedziane w tych czterech ścianach, zostaje w tych czterech ścianach" i dzięki temu wiedzieliśmy jak zachowywać się w stosunku do niektórych nauczycieli, co robić, czego nie, co lubią itd...

bazienka

no super zasada, przemoc tez np?

Domandatiwa

A ja byłam świadkiem na świetlicy szkolnej, jak jeden z braci zaczął paplać o najbardziej wstydliwych sekretach brata, a nauczycielka jeszcze ciągnęła go za język. Natychmiast przerwałam dzieciakowi, wytłumaczyłam, że są rzeczy, których nie opowiadamy. Żałuję tylko, że nie miałam dość jaj, żeby zjechać tę nauczycielkę, która wykazała się rażącą niekompetencją i brakiem ludzkich odruchów.

obrazonaoptymistka Odpowiedz

A już myślałam, że za tą bujną wyobraźnię i ciągłe paplanie nasłali na Twoich rodziców policję, bo myśleli, je w domu jest przemoc...

JestemDywanem

Ja też ;) ale widzę, że komentarz dodałaś miesiąc temu, wiec to są dla ciebie takie jakby „stare anonimowe". Te „nowe" są w większości zwymyślane i tak ostentacyjnie muszą się kończyć, by uzyskać aplauz. Stare wyznania są o niebo lepsze (i bez apelacji) ;)

pozdrowionkaXD Odpowiedz

Ja jeszcze 3 lata temu właśnie takie rzeczy mówiłam (miałam 9 lat) 😂😂
Kiedyś przy mamie spytałam moją baaaardzo grubą sąsiadkę (ok.170 kg) dlaczego jest taka grubą a jej mąż odpowiedział że codziennie je po 2 śliniaki i to dlatego😂😂.

pozdrowionkaXD

Świniaki*😐

Dodaj anonimowe wyznanie