#qFGIN
Pewnego dnia, podczas ferii poszłam do supermarketu. Zobaczyłam, że nauczyciel ten stoi daleko na samym końcu sklepu odwrócony tyłem. Będąc pewna, że mnie nawet nie zauważył, poszłam dalej i zapomniałam o tej sytuacji.
Po feriach, 2 tygodnie później owy nauczyciel na lekcji wypomniał mi to, dodając pare ostrych komentarzy na mój temat i upokorzył mnie przed całą klasą tylko dlatego, że nie powiedziałam mu wtedy "dzień dobry"... Zrobiłam się cała czerwona ze wstydu i chciało mi się płakać. Po zajęciach próbowałam mu wyjaśnić tą sytuację, ale nawet nie chciał mnie słuchać.
Od tego czasu uwziął się na mnie i nie chciał mnie przepuścić z jego przedmiotu, mimo, że bardzo się starałam. Doszło do tego, że moja mama musiała interweniować i z łaską wystawił mi 2. Niedługo później zmieniłam liceum (nie tylko z jego powodu) i z 2 wyskoczyłam na 5. Ale traumę jaką ten człowiek mi zgotował z tak błahego powodu mam do dziś.
Problem z wymuszaniem "dzień dobry" przez nauczycieli jest taki, że jak już im mówisz, to mają Cię głęboko w dupie.
:(
Dokładnie! Ja całą podstawówkę i gimnazjum mówiłam "dzień dobry". Poszłam do liceum, gdzie nauczyciele mają się za bogów, na "dzień dobry" nie odpowiadają, to i ja właściwie już nikomu nie mówię, nawet tym, co potrafią odpowiedzieć. Odechciało mi się przez całkowite ignorowanie.
To prawda. Już pomijam to że nie w każdej sytuacji to uczeń mówi pierwszy dzień dobry, a nauczyciele i tak mają pretensje, a jak już się powie to połowa z nich nie odpowiada...
U mnie w liceum większość uczniów mówiła dzień dobry a większość nauczycieli odpowiadała (chyba, że był hałas lub akurat z kimś rozmawiał i zwyczajnie mógł nie słyszeć). Na dzień dobry nie reagowali ci sami nauczyciele (w tym dyrektorka), którzy chodzili na skargi do wychowawców, jakie to klasy są niewychowane. Może nie wszyscy się witali, ale nie raz słyszałam akcje od znajomych w stylu "Mówię Iksińskiej dzień dobry a ta nawet nie zwróciła uwagi". Także logika lvl hard.
U mnie w liceum był nauczyciel starej daty, który nikomu nie odpowiadał "dzień dobry" i wszyscy o tym wiedzieli. Była to szkoła, gdzie na kulturę zwracano uwagę i wychowawca opieprzal, jak się nie mówiło dzień dobry sprzątaczce itp. No, ale kiedyś stanął naprzeciw mnie ten nauczyciel na korytarzu (z pół metra odległości) no i mówię "dzień dobry", a on nic. "Dzień dobry Panie X" dalej nic. No to zbliżyłam się nieco i już głośniejszym tonem (nadal z uśmiechem) "Dzień dobry, powtórzę, bo chyba pan nie dosłyszał". I odpowiedział nieco zmieszany. I generalnie potem mi już raczej odpowiadał, także można nauczyć kultury.
-derp - może po prostu, tak mocno zalazłaś jej za skórę ;)
Jak mi kiedyś nauczycielka odpowiedziała "dzień dobry" (a nigdy nie odpowiadała), to się wystraszyłam XD
U nas w liceum wymagano mówienia per "dzień dobry panie/pani profesor" do ludzi z magistrem. Także tego.
To jest chore, u mnie też była nieraz wręcz afera o to, że ktoś nie powiedział "dzień dobry" nauczycielom (gdy już mówiliśmy, to większość nas ignorowała).
Ja dostałam niższą ocenę z zachowania niż dostać powinnam, bo mojej wychowawczyni "nie podobał się mój wyraz twarzy"... Co zrobisz, są ludzie i parapety ;)
Czyli co? Według niego miałaś wydrzeć się na cały sklep albo lecieć do niego na drugi koniec marketu tylko po to, żeby mu powiedzieć "dzień dobry" zamiast zająć się swoimi zakupami? Zrozumiałabym jego oburzenie (choć nawet wtedy nie usprawiedliwiałabym jego zachowania, bo grubo przesadził), gdybyście szli naprzeciwko siebie i zignorowałabyś go, ale w takiej sytuacji? Szanowny pan nauczyciel chyba miał za spokojne życie skoro szukał dramy gdzie się da.
Masakra, co za nadęty buc. Nawet jakbyś regularnie się pierwsza nie witała, to przecież korona mu z głowy nie spadnie jeśli on to zrobi jako pierwszy. A jak się nawzajem olejecie to też przecież nie jest zbrodnia.
Mam dziwną (chyba) sytuację, że to MI starsi ludzie się kłaniają, mimo że byłam wychowywana, że ja mam to robić pierwsza. Świat się nie zawalił, sąsiedzi nadal są mili.
Na studiach to nawet wykładowcy sami pierwsi mówią dzień dobry. Pewnie zdarzają się tacy co zapamiętają kto nie mówił im ale nie spotkałam się przez 3 lata jak studiowałam.
Jako nauczyciel - nie rozumiem. Jakoś nie bardzo zależy mi na tym, żeby widywać w czasie prywatnym uczniów, więc jeżeli nie idziemy naprzeciwko siebie tak, że ewidentnie musimy się zauważyć, to ja udaję, że ich nie widzę, oni udają, że mnie nie widzą i wszyscy żyjemy w zgodzie 😉
To teraz moi mili anonimowi wyobraźcie sobie, że dostałam ochrzan od nauczycielki, bo wychodząc z sali jak zawsze powiedziałam: "Do widzenia i miłego dnia". Uznała że jestem złośliwa, bo nie wiem w sumie czemu, po prostu powiedziała że, nie życzy sobie takich złośliwości z mojej strony. Mówię tak od początku mojej edukacji, a ta nauczycielka powiedziała mi to dopiero na początku 4 klasy technikum.
może wtedy dopiero usłyszała albo dotarło co mówisz
Miałam w moim okropnym liceum taką nauczycielkę, która na korytarzu potrafiła podejść do grupy uczniów, których nawet nie uczyła i czekała, aż powiedzą jej dzień dobry. Nie rozumiem jak można być aż tak pozbawionym honoru.
To sie nazywa: wyzej sra niz dupe ma.