#DQmu4

Za czasów studenckich, aby sobie dorobić, postanowiłem sprzedawać własnoręcznie kręcone fajki.

Mieszkałem w akademiku, gdzie wszyscy się znali i każdy wiedział do jakiego pokoju po co iść. Miałem zaufanie do moich znajomych z segmentu, więc często zdarzało się, że nie zamykałem pokoju wychodząc gdzieś na przysłowiowe pięć minut.
Po jakimś miesiącu zauważyłem, że znikają mi fajki, a hajs się nie zgadza... ktoś je po prostu kradnie (zawsze miałem nakręcone więcej). Przyczaiłem kolegę, który brał jak swoje fajki, które posiadałem na sprzedaż. Postanowiłem się zemścić i ukręciłem najbardziej zbitego i obrzydliwego papierosa. Pomagało mi dwóch przyjaciół i tak w skład tego zacnego fajka wchodził: tytoń, koza z nosa, włosy łonowe, paznokieć, włosy z nosa, „ostatnia kropelka”, „ukulaniec” z pępka i na koniec kolega przetarł ustnikiem po swoich gołych czterech literach... Teraz wystarczyło czekać.

Po dwóch dniach zauważyłem, że tego „giganta” nie ma, uradowany poinformowałem przyjaciela. Okazało się, że kolega wziął tego szluga przy nim i po raz pierwszy zapłacił. Zapłacił też za wcześniejsze fajki... po czym odpalił papierosa.
Nie mógł uciągnąć tego fajka samemu, więc stojąc z innymi ludźmi, zaczęli palić po „studencku”, czyli trzy buchy i podaje dalej... Tym fajkiem napaliło się sześć osób...

Do dziś nikt poza naszą trójką nie wie, co było w środku, a mnie dręczą wyrzuty sumienia, iż ucierpiały niewinne osoby.
Msciwoj82 Odpowiedz

E tam ucierpiały, nie było bardziej trujące niż zwykły papieros. Chociaż obrzydliwe.

HansVanDanz Odpowiedz

Okradał cię, więc postanowiłeś mu skręcić "brudnego szluga"?
No fakt, złodziejom w ramach kary powinno się robić psikusy. Jpdl.

Dodaj anonimowe wyznanie