Ten moment, kiedy na ulicy spotykasz swojego eks. Jest około 10 kg grubszy, włosy zdecydowanie mu zrzedły. Jest cały spocony, czerwony, ledwo duka "Cześć". Ma na sobie kroksy (!), głupią koszulkę z jeszcze głupszym napisem i stare spodnie od dresu. Ty natomiast trzymasz za rękę nowego partnera, zrobiłaś magistra i dostałaś świetną pracę. Chwalisz się, że właśnie się zaręczyliście, że mieszkanie własne kupujecie....
Tym eks jestem JA.
Dodaj anonimowe wyznanie
Fajnie napisane :) myślałem, że będzie coś w stylu " .. i wtedy wiesz, że podjełaś dobrą decyzję..." a tu takie zaskoczenie :)
Te zwroty akcji :D
Nie spodziewałem się!
cześć jestem Milka
Nikt nie spodziewa się hiszpańskiej inkwizycji!
Może zacznij o siebie dbać. Wtedy ty przejdziesz kolo swojej eks, przystojny wysportowany i z piękna kobieta u boku...Wierze ze ci się uda! 😊
O, takie komentarze są super! :)
Zmień się przede wszystkim dla siebie, nie dla niej.
Ja też muszę. Możemy się duchowo zsolidaryzować :-D
Ale pamiętaj... Jedyna osoba ktora moze całkowicie zmieniać Twoje zycie jestes przede wszystkim TY
Nowego partnera na pewno nie kocha, jest z nim dlatego bo po pijaku wpadła na imprezie. Magistra zrobiła z kulturoznawstwa, a pracę dał jej stary narzeczonego. Szczerze go nienawidzi, bo jest obleśny i dobiera się do niej jak nikt nie patrzy. O mieszkaniu nie ma co pisać, wiadomo że na kredyt. Głowa do góry :)
"magistra zrobiła z kulturoznawstwa" XDDD
Element zaskoczenia, anonimowości i rozśmieszenia, jedno z lepszych wyznań EVER :D
ale przynajmniej masz poczucie humoru i dystans do siebie.
Najpierw kup nowy dres, a reszta się sama zrobi.
10 kg jak się uprze to w miesiąc zjedzie. Tak wiem to głupie i nie zdrowe bla bla ,ja np bardzo mało jadłem dużo spacerowałem i w miesiąc zredukowałem 10 kg ,efekt jojo nie wystąpił bo dalej się pilnowałem tylko jadłem coraz więcej i waga nie wzrosła. Dasz radę mordo
Och jakże bliskie mi Twe uczucie :)
Taki czarno biały komentarz: nie przeżyłabym jakby któryś z moich eksów zobaczył mnie w podobnym stanie 😉 Zawsze jak idę na miasto czy nawet przejeżdżam przez okolice centrum, po prostu muszę dobrze wyglądać.
Może brzmi to płytko i próżnie, ale dzięki temu jeszcze nie zeszłam na dno i nie zapuściłam, ani nie poddałam w najgorszych momentach. Samo to, że zrobisz koło siebie, jakoś podnosi na duchu. To taki mój trick, żeby sobie tak jakby odwrócić uwagę od rozstania czy innych problemów. Mimo, że nie jestem w stanie posmarować chleba masłem, bo chandra zabiera mi siłę, to jednak zdołałam o siebie zadbać? Jednak jestem silna! I od razu reszta idzie z górki 😉
Jak mi się zdarzy wyjść w mniej lubianym ubraniu to fatalnie się czuję i modlę się w duchu by nikogo (nie tylko ex) nie spotkać.
Śmieją się ze mnie czasami znajome, że łażę "wiecznie wypindrzona jak na randkę", ale jak mi to codziennie samoocenę poprawia...:D
@kapelusz idealnie to ujęłas 😄
Za to ja jestem z tych co wyglądają jak "kury domowe". Wiecie zawsze nie uczesane, stare powyciagane ciuchy, brak makijażu i teraz jeszcze nadwaga. A to tylko dlatego że jestem leniwa i nie potrafię wstać godzinę wcześniej niż zwykle żeby się jakoś ogarnąć. Niesamowicie zazdroszczę tym paniom co zawsze wyglądają idealnie :(
Kamylka, ja wstaję 30-45 minut przed wyjściem :p Ubrania mam zwykle przyszykowane wieczorem dzień wcześniej,więc są dobrze dobrane a ja oszczędzam czas. Włosy myję wieczorem, żeby nie suszyć. Makijaż mam prosty (kreski, tusz, kredka do brwi i szminka), taki żeby podkreślić co trzeba. I tyle wystarczy, lubię klasyczną, prostą elegancję, nie wymaga wiele czasu a daje fajny efekt.
Mała czarne sukienka i czółenka na średnim obcasie to moi przyjaciele na dobre i złe ;)
Kapelusz, no dokładnie! Pisałam to już dawno temu, ale raz spotkałam na imprezie mojego byłego (chama wstrętnego). On gruby i zapuszczony, a ja jak milion dolarów. Buzia mi się jeszczr tydzień śmiała 😉
Dla takich momentów warto być przygotowanym 😀
Dziewczyny dzięki za pocieszenie ale ja oprócz ogarnięcia siebie zajmuje się jeszcze śniadaniem dla narzeczonego i brata, a teraz także muszę zająć się rano rozmrażaniem samochodu. Poza tym moje umiejętności do malowania są naprawdę nikłe i nawet najproszy makijaż zajmuje mi naprawdę dużo czasu. A powiem szczerze że nie wyobrażam sobie wstawać jeszcze godzinę wcześniej. Chociaż jak już raz się uda to rzeczywiście się czuję super :)
Pewnie że warto, ciężko by mi było po podobnym spotkaniu znieść świadomość, że mógłby pomyśleć że bez niego sobie nie radzę. Radzę sobie i to jak :D
A Kamylka, niech sobie chłopcy sami śniadanie robią, zyskasz 15 minut na makijaż i fryzurę ;) Nie mnie innym dawać rady bo jestem "..ujową panią domu"... Ale mam wrażenie, że jak się samą siebie poświęca, by tworzyć w domu ciepłą atmosferę, to panowie lubią tego nie doceniać, przyzwyczajają się do wygody, a i braki w wyglądzie potrafią przy tym wypomnieć. To by mnie bolało, a znajoma kuzynki tak miała, to jestem trochę wrażliwa na tym punkcie bo niedawno o tym usłyszałam.
ja wstaję godzinę przed wyjściem, zdążę w tym czasie wziąć prysznic, ugotować obiad do pracy, zjeść śniadanie, wypić kawę i się pomalować (mój makijaż zajmuje jakieś 3 minuty), a czasem nawet zrobić kupę :D mam wszystko opanowane do perfekcji
ja w bardzo złych stanach chodze w obcasach i sukienkach, pomaga:-)
W życiu bym na to nie wpadła, żeby bać się spotkać kogoś, z kim byłam, ze względu na mój wygląd w danej sekundzie. Mam nadzieję, że po przeczytaniu tych komentarzy, nie złapię jakiejś fobii :D To nie jest ocena. Każdy ma własne lęki i własne sposoby radzenia sobie z nimi. Bądźmy piękne, czy to na złość exom, czy dla hecy, dla radości i pewności siebie, czy dla estetycznych doświadczeń przy spojrzeniu w lustro - im więcej piękna w nas i wokół nas, tym lepiej :)