#oHmYB
Myśl o tym ślubie mnie przeraża i co gorsza, w ciągu ostatnich dwóch miesięcy zdradziłam go z trzema różnymi facetami. Tak jakbym na chwilę przed jeszcze chciała zakosztować wolności. Przeraża mnie myśl, że miałabym się u jego boku zestarzeć. Jeszcze większe obrzydzenie czuję na myśl o urodzeniu mu dziecka.
Nie wiem, czy to mi minie. Czy kiedyś przyzwyczaję się do tej roli. Czuję się nieszczęśliwa i całkiem niechętna do tego małżeństwa, ale tłumaczę sobie cały czas: bądź rozsądna, trudno będzie znaleźć kogoś lepszego, zaraz zaczniesz się starzeć itp.
Zastanawiam się, czy iść za głosem rozsądku czy uciekać póki czas. A może ja po prostu w ogóle nie nadaję się do małżeństwa/monogamii...
Powiem Ci to co powinna Ci powiedzieć każda osoba dla której jesteś ważna i bliska. Nie zachowuj się jak debilka. Raczej nią nie jesteś więc się tak nie zachowuj. Nie klepiesz biedy, stać Cie na samodzielność. Masz komfort, którego setki kobiet nie mają. I o ile ich takiego zachowania też by nic nie tłumaczyło to jednak można by się wykazać zrozumieniem dlaczego trzymają się facet, który zapewnia im jakes bezpieczeństwo bytowe. Ty natomiast uprawiasz życiową prostytucję z powodów, których się nie da zrozumieć. Sprzedajesz swoje życie, swoje szczęście dla metrów kwadratowych, które mogłabyś sobie sama zapewnić . Do tego oszukujesz go i się puszczasz na boku. Chcesz być mentalna dziwką, sprzedawać swoje życie na zasadach transakcji to nia bądź. Ale Ty nawet w tej transakcji nie potrafisz być uczciwa. Decydujesz się sprzedać siebie za dom i jego wypłatę to chociaż nie puszczaj się na boku.
Ogarnij dupe i ten jeden raz zrob to co należy zrobić i przerwij ta farsę.
Nie stać jej na samodzielność bo wysokie stanowisko jest z powodu bycia z tym gościem. Tak to odczytuje.
Szkoda faceta.
Jedna opcja to odwołanie ślubu. Wybacz, ale przy Twoich zarobkach wszystkie te luksusy jesteś w stanie zapewnić sobie sama. Szkoda tego faceta, nawet nie wspomniałaś o nim, ani o jego uczuciach, co pokazuje dobitnie, że on się dla Ciebie nie liczy.
Sama robisz sobie krzywdę (i nie tylko sobie). Może mój głos rozsądku jest jakiś dziwny, ale podpowiada mi, bym wzięła (kiedyś) ślub z kimś kogo kocham i kto kocha mnie. I przede wszystkim posłuchaj swojego ciała. Jeśli obrzydza/przeraża Cię myśl, że mogłabyś się obok niego zestarzeć, to to wołanie o pomoc. Gdy czułam się źle nawet podczas przytulania, rezygnowałam z relacji, bo wiedziałam, że nie będę szczęśliwa.
Dziewczyno, kto Ci zrobił taką krzywdę. Naprawdę musisz zostać żoną? Nie możesz po prostu żyć, tak żeby być szczęśliwą? Może będziesz najszczęśliwszą singielką na świecie, polub siebie przede wszystkim.
Robisz krzywdę i sobie i jemu, już masz wątpliwości, a będzie ich coraz więcej, nie coraz mniej.
Skoro facet budzi w tobie niechęć, to po co bierzesz z nim ślub? Lepiej odwołać ślub niż tkwić w nieudanym małżeństwie.
Jak to po co? Dla pieniędzy oczywiście. A specjalnie długo też w tym małżeństwie tkwić nie będzie.
Przerazaja mnie takie osoby!!! One maja byc przyszloscia tego kraju?! Kobiecym glosem?! Jak? Dlatego takie id*otki wypowiadaja sie na necie?!
Kochana!!! Jest Ci zle, to uciekaj i zyj wlasnym i ciekawym zyciem, ale plakusiaj na necie, bo Ci zle z bogaty mezusiem.
Dzizas!!!!
Jestes tak straszna idiotka, ze nie wiem czy plakac czy smiac sie, ale blizej mi do lez gdyz bezradnosc mnie ogarnela....
Małżeństwo z rozsądku. Jak 99% małżeństw w historii Homo sapiens.
Ty go będziesz zdradzać, on Cię będzie zdradzać. Ale za to wakacje spędzicie na Malediwach.
Idz za glos.rozsadku i spieprz niewinnemu facetowi zycie
Zniszczysz życie i sobie i biednemu chłopakowi. Już mu spolczuje jak dowie się z kim się związał. Nie dasz rady całe życie oszukiwać go ze niby go kochasz.