#q921D
Poznałam przez internet interesującego chłopaka, którego nazwę po prostu X. X miał bardzo trudną sytuację życiową. Jego rodzina popadła w ogromne długi, co sprawiło, że musiał podjąć się prac weekendowych, a podczas tygodnia uczęszczał do klasy maturalnej. Ponadto stracił dziewczynę i przyjaciele odwrócili się od niego, po tym, jak pogorszyła się jego sytuacja materialna. Wspierałam go cały czas i pomagałam mu zawsze, gdy tego potrzebował. Wydawało mi się, że naprawdę łączy nas wyjątkowa więź. Co istotne - nie byłam zainteresowana związkiem z nim, tylko przyjaźnią i X wiedział o tym od początku.
Mieszkamy dosyć daleko od siebie, ale na wakacjach X obiecał w końcu mnie odwiedzić. Miałam plany na cały dzień. Byłam taka podekscytowana, że nareszcie porozmawiamy twarzą w twarz. W dniu spotkania X zadzwonił do mnie. Przekazał mi, że spotkanie odwołane. Dlaczego? Ponieważ: „znalazł nareszcie dziewczynę, która jest chętna na seks i nie trzeba się z nią tak męczyć jak z tobą”. Trudno opisać moją wściekłość, ale starałam się mówić chłodnym opanowanym tonem. Powiedziałam mu, że jeśli jest gotowy rzucić naszą długą przyjaźń dla przygodnej panienki, to nie mam ochoty dłużej się z nim przyjaźnić. A co X na to? Roześmiał się do słuchawki i odparł z przekąsem: „Są rzeczy ważne i ważniejsze”.
Czekam aż ktoś nazwie osoby innymi ciekawymi literkami na przykład Y albo Z albo może ¾ albo √3 albo w ogóle nadajmy osobom w wyznaniach kryptonimy i będzię Hunter albo Windows 7
Miałam chłopaka, nazwijmy go Chdbejepejoeheobsidgis. A więc Chdbejepejoeheobsidgis...
@julkaxd w skrócie Joe?
Uff, myślałam, że tylko mnie to irytuje. Zastanawiam się czy autor jest za głupi bądź za leniwy, żeby 'wymyślić' jakieś imię męskie czy chce w żałosny sposób dodać tajemniczości.
O ile w przypadku wspominania o jednej osobie X nie robi mi różnicy, o tyle gdy pojawia się X, Y, Z, V i K to zaczynam się gubić kto jest kim.
Za każdym razem gdy zamiast imienia jest X czy inny Y, nadaję im imiona. I tak na przykład mamy: Kilka dni temu poznałam faceta, nazwijmy go Y- czyli dla mnie Yeti. X to xawier, Z to Zenek i tak dalej.
Hmm... Mam wyznanie do dodania, czeka sobie w kolejce.
Jeśli tak bardzo chcesz to bohatera mogę nazwać Pneumonoultramicroscopicsilicovolcanoconiosis.
@julka miała chłopaka który od razu kojarzy się jako dobrze wyposażony jebaka, a Pani Procesor ma za bohatera jakiegoś szalonego wulkanologa.
Ehh, te priorytety.. Ważne, że życie samo zweryfikowało "przyjaciela"
Problem nagminny on i ona mają, niestety, on pomylił priorytety... :)
Miałam bardzo podobnie :))))) tylko "przyjacie"l z dnia na dzień powiedział, że nie jesteśmy przyjaciółmi tylko kolegami, przy następnej rozmowie napisał mi, że nie jestem jego koleżanką tylko znajomą. Na szczęście ta znajomość już nie istnieje, a jak on to nazwał "selekcja naturalna", nie powiem bo trochę mnie to zabolało.
Na pewno znajomi odwrócili sie od niego przez brak kasy 😂
Śmiem twierdzić, że tylko Ci się wydawało, że to przyjaźń. Tzn. z Twojej strony tak, ale on miał inny cel Waszej znajomości.
W sumie dobrze, że dowiedziałaś się teraz jaki z niego palant (bo dotarło to do Ciebie, mam nadzieję), niż później.
Dupek.
Nie mogłaś go nazwać po prostu Michał, Kuba czy Przemek?
X brzmi egzotycznie i niebanalnie.
No cóż, jak przyjdzie znów do Ciebie płakać, bo go panienka zostawi, to też go wyśmiej i powiedz, że masz ważniejsze rzeczy do roboty, niż niańczenie idiotów.... :/
Jaki kutas!
Chyba jako jedyna tu przyjęłabym to nie jako obelgę, ale "śmieszki". Fakt że nie wiem jak całościowo wyglądała sytuacja, ale mam wrażenie, że on sobie po prostu zażartował a OPka jak większość obrażalskich nastolatek od razu strzeliła focha. Ale są ludzie i taborety.
Burak i tyle