#q7Kk2

Nigdy nie lubiłam babci od strony taty, pamietam z dość wczesnego dzieciństwa wiele nieprzyjemnych sytuacji z nią związanych.

(1) Kiedy moja mama (X) dość poważnie (ale nie śmiertelnie) zachorowała, ta przyszła do naszego domu pod pretekstem przyniesienia rosołu na zdrówko, rozsiadła się z mężem w salonie i oznajmiła moim rodzicom, że kiedy w końcu X umrze, ona chętnie adoptuje moją siostrą, a mnie niech weźmie jej syn.

(2) Mimo świadomości o alergii na koty mojej całej rodziny (w tym mojej bardzo ostrej), postanowiła sobie jednego przygarnąć. Mimo to moi rodzice dalej starali się utrzymywać dobre relacje, bo to rodzina, bo dzieciom nie wolno odbierać dziadków. Kiedy już do nich przyjeżdżaliśmy w odwiedziny, siedzieliśmy w ogrodzie. Pech chciał, że któregoś razu nasze odwiedziny zazębiły się z wizytą koleżanek z pracy. Dumna babcia chciała koniecznie przedstawić swoje wnuczki, więc kiedy jej odmówiłyśmy uzasadniając alergią, ta wzięła mnie pod pachę (byłam młodsza, więc lżejsza) i zaniosła na środek salonu, gdzie czekały koleżaneczki. Chyba nie muszę tłumaczyć jak wygląda reakcja alergiczna na wrażliwym 5-letnim dziecku.

Po tej i wielu innych sytuacjach rodzice uznali, że mają dość, przestali odwiedzać i zapraszać, krótko mówiąc postanowili zerwać kontakt. Jednak któregoś razu babcia (wraz z dziadkiem) zjawiła się niespodziewanie, żeby złożyć życzenia synkowi. Minęło trochę czasu, rodzice wspólnie przeprowadzili z nimi rozmowę, obiecali poprawę, cała sprawa rozeszła się po kościach, ale ja jako mściwe dziecko miałam całkiem inny plan. Widziałam jak się chwali swoimi nowymi drogimi butami, jak próbuje dogryźć mojej mamie, która akurat miała problemy w pracy. Dlatego właśnie postanowiłam wcielić w życie swój niecny plan.

Po cichu zabrałam z korytarza piękniutkie buty mojej babci i po prostu je zniszczyłam. Jednak chcąc uniknąć konsekwencji na całej powierzchni, gdzie było widać zniszczenia, cyrklem i swoimi własnymi jeszcze mlecznymi zębami imitowałam pogryzienie przez psa. Na koniec jeden but postawiłam gdzieś przy drzwiach, drugi włożyłam szybko do kojca.
Ułożyłam się do łóżka, udawałam, że śpię i czekałam.

Moja satysfakcja, kiedy usłyszałam złość w głosie babci, jak klęła wniebogłosy, była nieopisana. Od tej sytuacji minęło 15 lat, a ja drugi raz zrobiłabym dokładnie to samo. Szkoda mi tylko w tym wszystkim psa, który się nasłuchał, jak wredne stare babsko na niego klęło.
Ookami Odpowiedz

Jesteś pewna że nie mamy tej samej babki?

BerloSzczescia Odpowiedz

Naprawde biedny piesek xD

Vampire7

Biedny, ale dzielny, bo to najlepszy przyjaciel człowieka ;)

Smiejzelka Odpowiedz

I Twoi rodzice nie oddali kasy za te buty? Jeśli mój pies zniszczyłby cokolwiek moim gościom to dla mnie byłoby naturalne oddać za to pieniądze.

SzubiDubi

Skąd minusy? Abstrahując od tej konkretnej sytuacji to normalnie tez bym czuła sie zobowiązana

Smiejzelka

Minusy od tych co usprawiedliwiają psa "bo to tylko piesek! ;)

Mikser

Raczej od tych co czują satysfakcję, że wredna baba dostała nauczkę

Czerwonypin Odpowiedz

Myślałam że nasikasz jej do butów xD

LowcaCieni Odpowiedz

Dobrze, że tylko klnęła, a nie biła go.

bonzo Odpowiedz

wszystko cacy, tylko "Mimo świadomości o alergii na koty mojej całej rodziny (w tym mojej bardzo ostrej), postanowiła sobie jednego przygarnąć" - tzn, ze to naganne, ze wziela kota do wlasnego domu, bo twoja cala rodzina ma alergie????? czy ci dziadkowie byli faktyczne tacy be, bo mieli wlasne potrzeby? a moze twoja mama robila cos zlego i dlatego jej dogryzali, bylas malenka, jestes pewna,? czy cos zlego, ze babcia jest dumna z wnukow, nawet jesli zle postapila zmuszajac dziecko do pokazania sie? hmmm, a moze to ty z rodzina macie za bardzo zadarte nosy i trzeba robic tak, abyscie byli zadowoleni nie patrzac na innych...

Dodaj anonimowe wyznanie